fot. Lidl-Trek

Bauke Mollema (Lidl-Trek) już niedługo zakończy swoją zawodową karierę, ponieważ Holendra będziemy mogli oglądać w akcji jedynie do końca sezonu 2026. Mollema cały czas prezentuje jednak wysoką formę, czego dowodem jest jego niedawna 3. pozycja w generalce Tour of Austria (2.1). Zdobył też srebro w mistrzostwach Holandii w wyścigu ze startu wspólnego. Jego ostatnim startem będzie prawdopodobnie Il Lombardia (10 października), ale teraz Bauke zabrał głos w sprawie niedawno zakończonego Tour de France.

Co prawda Mollema nie uczestniczył w tegorocznych zmaganiach, ale uważnie obserwował zmagania najlepszych kolarzy na świecie. Holender wyciągnął z tego wnioski. Po raz 5. Tour wygrał Tadej Pogačar, a w wielu momentach solidnym wsparciem była dla niego drużyna – pozostali zawodnicy z UAE Team Emirates-XRG. Należy przy tym również pamiętać, że Słoweniec często również jechał zespołowo i dbał o swoich kolegów z ekipy, przede wszystkim o Isaaca del Toro.

Mollema uważa jednak, że w Tour de France powinny występować 6-osobowe zespoły, aby „powalczyć” z dominacją UAE Team Emirates-XRG i niejako wyrównać szanse. Holenderski zawodnik napisał o tym w swoim felietonie dla Dagblad van het Noorden.

Podczas ostatniego tygodnia naprawdę brakowało Jonasa Vingegaarda. Uważam, że był w świetnej formie i jestem ciekaw, co mógłby osiągnąć. Nie twierdzę, że pokonałby Pogačara, ale wyścig byłby dzięki temu bardziej emocjonujący. Kolarze prezentują wysoki poziom w coraz młodszym wieku i ten trend z pewnością się utrzymuje. Uważam, że za kilka lat to Paul Seixas będzie stanowił największe zagrożenie dla Pogačara. Mam ogromny szacunek do tego, że zdołał zająć 4. miejsce mając zaledwie 19 lat. Podoba mi się pomysł mniejszych drużyn – mogłoby to zwiększyć emocje i pomóc w walce z dominacją UAE. Składy liczące zaledwie 6 kolarzy podczas Touru, to coś, co chętnie bym zobaczył. Kogo zostawiliby wtedy w domu? Pogačar wciąż musiałby zabrać 2 kolarzy do pracy na płaskich odcinkach. Ekipy musiałyby dokonywać trudnych wyborów i nie byłyby w stanie kontrolować wyścigu w taki sposób, jak teraz – zwłaszcza gdyby musiały się zmierzyć z chorobami lub kraksami, co ostatnio się zdarzało. Wpłynęłoby to korzystnie na bezpieczeństwo w peletonie. Na Tour de Romandie jechaliśmy w peletonie liczącym zaledwie 100 kolarzy. Stworzyło to zupełnie inną dynamikę rywalizacji. Przez cały tydzień nie widziałem ani jednej kraksy. To było naprawdę świetne ściganie

– uważa Bauke Mollema.

Z jednej strony pomysł 6-osobowych zespołów na Tour de France ma duży sens, ale trudno w najbliższej przyszłości spodziewać się zmian w tej kategorii. Czy faktycznie mniejszy zespół przeszkodziłby Słoweńcowi w sięgnięciu po kolejne zwycięstwo we francuskim wyścigu? Patrząc na jego formę, raczej niekoniecznie. Na pewno jednak zwiększyłoby to poziom bezpieczeństwa w peletonie. Prawdopodobnie nie dochodziłoby do tylu kraks.

Przypomnijmy, że Bauke Mollema to m.in. triumfator Il Lombardii z 2019 roku, zwycięzca Donostia San Sebastian Klasikoa z 2016 roku, dwukrotny zwycięzca etapowy z Tour de France (2017 i 2021) czy też etapowy zwycięzca z hiszpańskiej Vuelty 2013.

Poprzedni artykułMała odskocznia – zapowiedź PostNord Tour of Denmark 2026
Następny artykułKryteria po Tour de France 2026: Remco Evenepoel i Richard Carapaz z kolejnymi triumfami
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
szczebelek
szczebelek

Mniejsze składy oznaczają tyle, że każda drużyna będzie miała kolarzy i jedyną zmianą będzie szachowanie siłami kluczowych pomocników w górach i nagle może się okazać, że w takim wydaniu nie będzie takiej kontroli i do pierwszej dziesiątki będą wjeżdżali kolarze z ucieczek…

Kanapka
Kanapka

Ogolnie pomysl dobry, tylko trzeba pamietac ze rywale Pogacara tez beda mieli mniej wsparcia, a to raczej sie obroci przeciwko nim. Na pewno byloby mniej kontroli nad peletonem, wiecej ucieczek itd

Wiktor
Wiktor

Ta, a Visma i jej domicja w tym roku na Giro jest ok?
Po prostu są lepsze drużyny i tyle.

Zresztą sam Lidl-Trek dla Pedersena nie kasował wszytkie ucieczki jeśli im nie pasowały? A później we 3-4 odjezdżali i wspierali Madsa na lotnych premiach.

Ja osobiście chętnie bym wrócił do 9-osobowych składów. Bo nie tylko dla kibica, ale też dla każdego kolarza Tour De France jest czymś wyjątkowym.

Z kolei jeśli chcemy by nie było dominacji kilku najbogatszych, to trzeba wprowadzić limit płac.

Różowa Landryna
Różowa Landryna

Moim zdaniem, myślenie powinien zostawić innym, Sam powinien pozostać przy ” pedałowaniu”.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Łatwo się mówi takie rzeczy, jeśli samemu odchodzi się na emeryturę… 🙂

Arnaud
Arnaud

Może miałoby to jakiś sens, gdyby drużyny mogły mieć 1-2 rezerwowych zawodników, którzy wskakiwali by na miejsce wykluczonych z powodu przypadków losowych. Tylko nie mam pojęcia jak wtedy naliczać im czas w generalce – może mogliby jeździć „społecznie”, bez żadnego czasu i z automatu na końcu klasyfikacji (może tylko przez K. Gradkiem). Z drugiej strony, jak teraz to piszę, to zacząłem sobie wyobrażać te „losowe” przypadki tylko po to, by wprowadzić świeżą krew – to jednak chyba słaby pomysł 😛.