Choć mogłoby się wydawać, że dopiero co rozegrana została drużynowa jazda na czas w Barcelonie, która zainaugurowała 113. edycję Tour de France, to francuska trzytygodniówka powoli zbliża się do końca. Od jej finału dzielą nas 4 etapy – finał w Paryżu poprzedzą 3 dni z górskimi finiszami. Tryptyk w Alpach otworzy najprostszy z tych odcinków, gdzie kolarze przejadą niemal 4 tysiące metrów przewyższenia.
Trwa finałowy tydzień 113. edycji Tour de France. We wtorek kolarze zmierzyli się w jeździe indywidualnej na czas, która przyniosła nam kilka ciekawych rozstrzygnięć – po zwycięstwo, zgodnie z przewidywaniami, sięgnął Remco Evenepoel, który umocnił się w ten sposób na 2. miejscu w klasyfikacji generalnej, ale za jego plecami doszło do pewnych przetasowań, które wynikały głównie ze słabości Juana Ayuso oraz wycofania się po kraksie przez Floriana Lipowitza. Dzień później do głosu doszli uciekinierzy, wśród których nie zabrakło sprinterów, czego efektem jest jeszcze ciekawsza niż dotychczas sytuacja w klasyfikacji punktowej. W ten sposób dotarliśmy do Alp, gdzie poznamy ostateczne rozstrzygnięcia w generalce całego wyścigu, w którym po 5. w karierze triumf zmierza Tadej Pogačar, a za którym cały czas wydarzyć może się naprawdę wiele.
Czwartkowy etap będzie liczył 185 kilometrów, podczas których kolarze przejadą niemal 4 tysiące metrów w pionie. Złożą się na to górskie premie na kolejno Côte d’Engins (11,4 km; 5,4%), Côte de Monteynard (9,7 km; 5%), Côte des Terrasses (3,4 km; 6,6%), Côte de Saint-Léger-les-Mélèzes (2,5 km; 6,9%) oraz na finałowym Orcières-Merlette (7,1 km; 6,7%), gdzie zapewne nie powstaną wielkie różnice, ale możemy być świadkami początku próby męczenia rywali i sprawdzania ich dyspozycji u schyłku zmagań. To jeden z tych etapów, gdzie najprawdopodobniej nie da się za wiele zyskać, ale jednocześnie przeżywając kryzys związany z 3. tygodniem ścigania, można tu sporo stracić. To sprawia, że z pewnością warto będzie zerkać na transmisję przez całą jej długość – począwszy od tego jak będzie wyglądało formowanie się odjazdu, poprzez to czy ten zostanie odpuszczony, aż po wydarzenia na ostatnim podjeździe.
Oto, co na temat 18. etapu Tour de France 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 18, 23 lipca: Voiron › Orcières Merlette (185,6 km | 3944 m ↑)
O ostatecznym kształcie klasyfikacji generalnej 113. edycji Wielkiej Pętli zadecyduje blok górskich etapów rozgrywanych w Alpach – przy czym pierwszy z nich uznać należy za bardzo łagodne przetarcie, a jego przebieg idealnie wpisuje się w potrzeby górali szukających sukcesu w ucieczkach. Należy oczekiwać, że na Côte d’Engins (11,4 km, śr. 5,4%) odjedzie bardzo liczna grupa, ale losy czwartkowego odcinka rozstrzygną się dopiero na finałowym podjeździe pod Orcières-Merlette (7,1 km, śr. 6,7%).

Pogoda
Przed kolarzami kolejny naprawdę ładny dzień w ramach 113. edycji Tour de France. Na starcie zawodników przywita około 26-28 stopni Celsjusza, ale wartości te z czasem, tj. głównie wspinaniem się na dużo większe wysokości, nieco spadną do poziomu mniej więcej 22 stopni Celsjusza. Na niebie ma być słonecznie, a wiatr nie powinien przeszkadzać w rywalizacji.
Faworyci
Czwartkowy etap jest jednym z tych, gdzie naprawdę ciężko wytypować, czy o wygraną powalczą harcownicy, czy też jednak Tadej Pogačar poprosi swoich kolegów z UAE Team Emirates – XRG, że to on chciałby wygrać, a w tym celu ci upilnują mu odjazd na zasięg morderczego ataku na finałowej wspinaczce. Mistrz świata w tym tygodniu był już dwukrotnie drugi, a to może gdzieś delikatnie go prowokować do tego, by ponownie przypomnieć o tym, że to on rozdaje tu karty. Ostatni podjazd nie jest jednocześnie na tyle selektywny, by miały na nim powstać wielkie różnice, a jeśli bliskowschodni zespół chciałby pilnować pozycji Isaaca del Toro, to do walki z Meksykaninem stanąć mogą zwycięski we wtorek Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe) bądź nawet rozkręcający się z dnia na dzień Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team).
Dużo szersze grono zawodników można omówić w kontekście walki z odjazdu, w którym pojawić mogą się tak naprawdę kolarze począwszy od 7. miejsca w klasyfikacji generalnej. To dzierży obecnie Lenny Martinez (Bahrain-Victorious), który traci obecnie niemal 13 minut do lidera i z pewnością nie będzie pilnowany na tyle, by to UAE Team Emirates – XRG miało rzucić się w pogoń wszystkimi siłami. Na takiej sytuacji niejednokrotnie korzystali już zresztą tracący niewiele do Francuza i plasujący się na kolejnych lokatach Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) i Jordan Jegat (TotalEnergies), którzy ponownie mogą ruszyć do przodu, by finałową wspinaczkę zaczynać potencjalnie z pewnym handicapem.
Idąc dalej w dół klasyfikacji generalnej, ze stratami na poziomie 24-27 minut znajdziemy czwórkę kolarzy, która walczy obecnie o 10. miejsce. Niemal pewniakiem do odjazdu w tym gronie jest obecnie 12. Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), który wraz z Valentinem Paret-Peintrem (Soudal Quick-Step) starają się wciąż o trykot najlepszego górala. W obliczu tego do odjazdu ruszą zapewne także 10. Yannis Voisard (Tudor Pro Cycling Team), 11. Ilan Van Wilder (Soudal Quick-Step) oraz 13. Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike) – ten ostatni w obliczu wycofania się Jonasa Vingegaarda stanie przed pierwszą szansą w górach na jazdę na własne konto.
W odjazd zabrać mogą się także tacy górale jak Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Thymen Arensman (Netcompany INEOS), Harold Tejada (XDS Astana Team), Carlos Verona (Lidl-Trek) czy niemal cały Movistar Team, dla którego powalczyć powinni m.in. Pablo Castrillo, Javier Romo czy Einer Rubio.
Harmonogram
Start honorowy: 12:35
Kilometr 0: 12:50
Prognozowany finisz: 17:10-17:40
Transmisja TV: 12:30-18:00 na antenie stacji Eurosport 1 i w platformach HBO Max / Player
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









Bardzo lubię jak publikujecie zapowiedź etapu do poczytania przy porannej kawie a nie koło południa.
Aż nie chce się wierzyć że z takiego profilu jest 4k w pionie. Więc musi to być mega męcząca trasa ciągle góra – dół
Wobec kryzysu kolarzy ZEA, i rosnącej dyspozycji kolarzy Vismy, Visma pojedzie bardzo szybki etap, zrobi dokładnie to co mieli w planie.
Moim zdaniem dojdzie do jazdy trzech ekip, Bora, Decathlon i Visma, na zamęczenie resztek ekipy ZEA.
Pogacar zostanie , co będzie usprawiedliwione taktyką na Alpe d’Huez
Inaczej to wszystko miało wyglądać, ale co zrobić…
Pozostaje mieć nadzieję, że walka o 2 i 3 miejsce jeszcze będzie trochę emocjonująca i np. Seixas pokaże wreszcie skąd tylko szumu wokół niego.
Arnoud
…o „I” miejsce,
Ta pozycja jest otwarta.
Moim zdaniem Visma miała plan, ..coś jak parafraza z Nikedema Dyzmy „Koniunktura musi przyjść.”, a w wyścigu….”kryzys musi przyjść”
Wiedzieli, że Pogaczar w grupie swoich, jest jak w twierdzy, więc jechali etapy 14, 15 coraz szybciej, przejmowali inicjatywę, a kolejno odpadały najsilniejsze figury z ZEA Polit, Wellens, McNulty, wczoraj Yates.
A w Vismie dochodzili do swojego poziomu Jorgenson i Armirail, wchodził na obroty Kuss. Na 16, w tym sceariuszu Pogaczar miał przegrać 1 na 1 z Vingegaardem. Wówczas naturalnie powstałaby grupa interesów. Bora, Decathlon i Visma.
Moim zdaniem mieli czas ochłonąć po pierwszym po szoku, a profesjonalizm zostaje. W Vismie więc zrobią swoje. Pojadą w trupa.
Dla Decathlonu jest na rękę skorzystać z rozpędu Vismy.
Co prawda Bora straciła Lipowitza, ale ZEA i tak jest w szachu.
Pilnować Decathlonu, Bory, atakować na wszystkich 3 etapach, czy odpuścić i tylko na Alpe d’Huez? A jak wtedy będzie jakiś kryzys del Toro czy Pogaczara?..przegrają wszystko.
Dla ZEA od dziś wyścig jest problemem.
Pogacar miał kryzys w niedzielę.
love_velo, masz talent do snucia opowieści 🙂
Jeśli w UAE nie ma problemu chorobowego i jest to tylko przypadłość Yatesa (wczoraj było mówione, że na skutek problemów żołądkowych nie jadł i był „pusty” po pierwszym podjeździe), to chyba naprawdę jakaś własna, absurdalna taktyka obrony białej koszulki lub zdobycia teamowej klasyfikacji mogłaby im odebrać pierwsze miejsce.
Wygląda na to, że nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, ale nie chciałbym za żadne skarby triumfu nad Pogacarem przez problemy zdrowotne. Zwłaszcza, że drugi jest Ramadan, a on raczej zaciera ręce i nie, miałby nic przeciwko. A w odwodzie wyciagany za uszy młody wilczek do którego byłem w miarę pozytywnie nastawiony, ale do czasu.