Za nami już 17. etap Tour de France. Zakończył się on zwycięstwem Jaspera Philipsena po finiszu z dużej ucieczki. Belgijski sprinter długo czekał na swój pierwszy triumf w tegorocznej edycji.
Jasper Philipsen odniósł swoje 11. zwycięstwo na Tour de France w karierze. Jednak w trwającym wyścigu nie szło mu najlepiej i na chwilę chwały musiał poczekać dopiero do 17. odcinka. Był najwyżej trzeci na 11. etapie. Na szczęśliwym etapie Belg pojechał do licznej ucieczki. Na początku został z tyłu, ale jego grupa dogoniła czołowych kolarzy. Na ostatnich metrach nie było mocnych na Philipsena rozprowadzonego przez Mathieu van der Poela.
To bardzo słodkie zwycięstwo po tak emocjonującym etapie. Musiałem czekać na do 17. etapu. Dobrze się przygotowałem do tego wyścigu i byłem w dobrej formie. Pierwsze etapy były dla mnie koszmarne. Nie mogłem odnaleźć siebie, ale w końcu wygrałem. To zwycięstwo należy się zespołowi, który we mnie wierzył. Wątpiłem w siebie podczas tego Tour de France. To było trudne psychicznie. Tour de France to zawsze duży rollercoaster. Dzięki temu zwycięstwu zdobyłem też dużo punktów do walki o zieloną koszulkę. Mads Pedersen też dzisiaj się starał. Kolejne etapy będą trudne, ale będę walczyć do Paryża
– przyznał zwycięzca etapowy.
Mads Pedersen stracił dużą część swojej przewagi w klasyfikacji punktowej. Duńczyk liczył na 17. etapie na triumf, ale co najwyżej może być zadowolony z wygrania lotnej premii. Kolarz Lidl-Trek w pewnym momencie był w dobrej sytuacji, ale później wszystko obróciło się na jego niekorzyść.
To był zły dzień i bardzo kosztowny pod względem punktów. Jestem bardzo rozczarowany. Nie mogę być zadowolony z nagrody dla najbardziej walecznego kolarza. Byliśmy, aby walczyć o punkty, ale straciliśmy je na rzecz naszego głównego rywala. Walka o zieloną koszulkę będzie trwała aż do Paryża. Jestem pewien, że wszystko rozstrzygnie się na Polach Elizejskich. Chcę przywieźć koszulkę do domu
– skomentował rozczarowany Pedersen.
Dla kolarzy walczących o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej 17. etap był trochę chwilą oddechu przez górskimi, ostatnimi odcinkami. Tadej Pogačar jechał spokojnie w peletonie, ale jego zespół ma poważny problem. Jeden z czołowych kolarzy UAE Team Emirates-XRG, Adam Yates zmaga się z chorobą i w wolnym tempie, ale w limicie czasu, dojechał do mety. Lidera wyścigu martwi forma ważnego pomocnika.
Spodziewałem się trudnego dnia i walka do końca wspinaczki. To był ciężki dzień. Adam wczoraj rano zachorował i mocno cierpiał na wczorajszym etapie. Dzisiaj rano wyglądał dużo lepiej i dobrze jadł. Niestety, jeśli ktoś źle się czuł jednego dnia, to płaci za to później. Mam nadzieję, że to ustąpi i jutro będzie miał lepszy dzień
– przyznał lider wyścigu.
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Relacja z 11. etapu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Wszystkie artykuły









