fot. Tour de France

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) sięgnął po 4. w tej edycji oraz 25. zwycięstwo łącznie na Tour de France. Lider wyścigu zaatakował pod koniec podjazdu na Col du Haag i po raz kolejny odjechał swoim rywalom.

Po kilku łatwiejszych odcinkach peleton Tour de France powrócił w góry. Trasa z Mulhouse do Le Markstein liczyła 155 kilometrów. Po pokonaniu kilkunastu kilometrów rozpoczął się pierwszy z podjazdów Grand Ballon (21,6 km, śr. 4,8%). Po krótkim zjeździe kolarze zmierzyli się z kolejną blisko 10-kilometrową premią górską – Col du Page (9,8 km, śr. 4,8%). Następny w kolejności był Ballon d’Alsace (9,0 km, śr. 6,9%). Później miała miejsce krótka przerwa od wspinaczek, aż do niekategoryzowanego Col du Hundstruck. Finał rozgrywanego w Wogezach etapu miał miejsce w Le Markstein, gdzie kolarze wjechali przez Col du Haag (11,2 km, śr. 7,3%).

Podczas neutralnego startu miała miejsce ulewa, ale po starcie ostrym zaczęło już świecić słońce. Do lotnej premii w Wattwiller nie utworzyła się żadna ucieczka. Sprinterzy mieli swoje pięć minut na tym górskim etapie. Po 25 punktów za zwycięstwo sięgnął Jasper Philipsen. Drugi Mads Pedersen dopisał do swojego dorobku 20 punktów i utrzymuje bezpieczną przewagę w klasyfikacji punktowej nad Belgiem.

Tak jak wczoraj, nie brakowało chętnych do ataków. Również dzisiaj aktywnie jechał Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Czwarty kolarz w klasyfikacji generalnej znów odjechał od peletonu. Atakowali także m.in. Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), Antonio Tiberi (Bahrain-Victorious) i Thymen Arensman (Netcompany INEOS).

Większą przewagę zdobyli Pablo Castrillo (Movistar Team) i Ben Healy (EF Education – EasyPost). Za tą dwójką kręciła liczna grupa, w której byli m.in. Pidcock i Carapaz.

Duet Healy-Castrillo został doścignięty przez grupę pościgową przed szczytem. Premię górską na Grand Ballon wygrał Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step). Duża czołówka się podzieliła i oprócz Pareta-Peintre’a w pierwszej grupie jechali jeszcze: Richard Carapaz, Ben Healy oraz bracia Tobias Halland i Anders Halland Johannessen (Uno-X Mobility). Do czołówki dołączył jeszcze Einer Rubio (Movistar Team). Dojechać nie zdołał za to Thymen Arensman, który miał defekt.

Valentin Paret-Peintre skutecznie walczył o punkty do klasyfikacji górskiej. Francuz zwyciężył także premię drugiej kategorii na Col du Page. Również walczący o koszulkę w grochy Richard Carapaz był drugi.

Czołowa szóstka wjechała również wspólnie na Ballon d’Alsace. Po raz trzeci tego dnia Valentin Paret-Peintre okazał się lepszy na szczycie od Richarda Carapaza. Kolejne 10 punktów na koncie kolarza Soudal Quick-Step pozwoliły mu na objęcie prowadzenia w wirtualnej klasyfikacji górskiej. Po pokonaniu tego wzniesienia: Paret-Peintre, Healy, Carapaz, Rubio i bracia Johannessen mieli dwie minuty zapasu nad grupą faworytów. Pomiędzy nie jechali już żadni zawodnicy. Arensman oraz grupa, w której jechał m.in. Tom Pidcock zostali już dogonieni. Kolarze mieli wówczas do pokonania nieco łatwiejszy teren.

Na Col du Hundstruck z ucieczki odpadł Ben Healy, więc przewagę liczebną miał tylko już zespół Uno-X Mobility. Czołowa piątka miała półtorej minuty przewagi nad główną grupą, w której tempo dyktowali kolarze UAE Team Emirates-XRG.

Na początku wspinaczki na Col du Haag nastąpiło rozdzielenie braci Johannessenów. Andres Halland odpadł z czołówki, a Tobias Halland ruszył razem z Richardem Carapazem. Zapas nad grupą lidera wynosił zaledwie minutę. Do szczytu pozostało jeszcze 10 kilometrów, więc 16 kilometrów do mety.

Chwilę później samotnie ruszył Richard Carapaz. W grupie faworytów zostali już tylko najlepsi z najlepszych. Tadej Pogačar z Isaaciem del Toro (UEA Team Emirates – XRG), Jonas Vingegaard z Seppem Kussem (Team Visma | Lease a Bike), Remco Evenepoel i Florian Lipowitz (Red Bull – Bora – hansgrohe), Matias Skjelmose, Juan Ayuso (Lidl-Trek) Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team) i Lenny Martinez (Bahrain-Victorious). Odpadł m.in. Tom Pidcock.

Jako pierwsi na atak zdecydowali się Florian Lipowitz i Paul Seixas. Zrobiło się więc ciekawie, bo to nie Tadej Pogačar od razu podyktował warunki.

Lider wyścigu wraz z Jonasem Vingegaardem i Juanem Ayuso dołączyli do atakującej dwójki. Nieco tracił Remco Evenepoel. Interesująco było także w czołówce. Do Carapaza na trzy kilometry przed szczytem dojechał Tobias Johannesen. Norweg jeszcze zaatakował, ale był w zasięgu wzroku grupy faworytów. Uciekinierzy nie dostali dzisiaj szansy na wygraną.

Na mniej niż dwa kilometry przed końcem Col du Haag doszło do wyczekiwanego ataku Tadeja Pogačara. Na szczyt Słoweniec wjechał z przewagą ponad 20 sekund nad Vingegaardem i Seixasem. Tuż za tą dwójką jechał Isaac del Toro.

Del Toro dojechał do duńsko-francuskiej dwójki. Kolejną trójkę stworzyli: Florian Lipowitz, Remco Evenepoel i Juan Ayuso. Na płaskim terenie Pogačar także okazał się niedościgniony. Po raz czwarty triumfował w tym wyścigu i po raz 25. w życiu na Wielkiej Pętli. Słoweniec jeszcze powiększył przewagę w końcówce do 38 sekund. Na finiszu o drugie miejsce Del Toro pokonał Seixasa. Nieco na ostatnich metrach stracił do nich Jonas Vingegaard – 44 sekund do zwycięzcy. Stratę zniwelował Remco Evenepoel, który przejechał tylko 4 sekundy za Duńczykiem.

Zmienił się lider klasyfikacji młodzieżowej. Paul Seixas wyprzedził w niej Juana Ayuso o 3 sekundy. W generalnej Tadej Pogačar powiększył zapas nad Jonasem Vingegaardem do czterech i pół minuty.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France 2026: Zwycięzca 11. etapu przedłuża kontrakt z Uno-X Mobility
Następny artykułTour de France 2026: Klasyfikacja generalna po 14. etapie
guest
20 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Ciekawe czy macie wstępnie przygotowane szkice tych artykułów przed górskimi etapami? 😉

Na silnonogiego nie ma mocnych, zwłaszcza gdy pasożytuje cały czas na czyimś kole. Tutaj akurat nie robię zarzutu, ale chciałbym przeczytać plucie na niego tych, którzy w podobnych okolicznościach pluli na Duńczyka.

Tak Tal
Tak Tal

Po Pogacarze widać było, że się męczy, jednak ostatecznie dość łatwo wygrywa.

A nadal uważam, że Jonas nie dojechał z formą na Tour skoro nie jest w stanie innym odjeżdżać, a w tygodniówkach czy na Giro bez problemu to robił na każdym górskim etapie.
Szkoda szkoda, co prawda z Pogacarem by nie wygrał, ale już różnice by nie były takie i zawsze to większe emocje.
Pewnie dziś by razem na górską premie wjechali.

szczebelek
szczebelek

Chyba jednak marzenia Viniego o tegorocznym TDF trzeba odłożyć na przyszły rok…

Marcin
Marcin

Ale niespodzianka!

Maciej
Maciej

Ciekawe ile jeszcze wygra może 10 etapów ….

Albert
Albert

No nie wiem, nie wiem. Tak jadą, jadą i jadą i nie atakują. Samo się przewagi nie zrobi.

Kokospoko
Kokospoko

Pogacar jest absolutnym terminatorem.

Grzesiek
Grzesiek

Ciekawy etap z pięknymi widokami i niesamowitą atmosferą wśród kibiców.
Nie trzeba przełęczy 2600 m.n.p.m. aby nawet przed telewizorem poczuć ciary widząc kolarzy w szpalerze ludzi.

Tadej w swojej lidze. Piekielnie mocny zespół robi robotę kontrolując przewagę. Tadej nie atakuje wcześniej tylko z uwagi na Del Toro, który za 2-3 lata przejmie pałeczkę po mistrzu.

Vini i Visma…Brak słów co oni wyprawiają. Duńczyk musi schować ego do kieszeni i zaakceptować że jest już daleko za Pogacarem, a śmiem twierdzić że młodzi są juz dziś od niego lepsi biorąc pod uwagę całokształt wyścigów. Po co on ciągnie grupę, będąc drugi w GC. Co on chce udowodnić skoro dotychcas nikomu nie odjechał? Na kolejnym finiszu odpuszcza przed kreską. Tu 4 sekundy, tu 10 sekund, a zaraz dostanie na czasowce od Remco, Seixasa i Ayuso.

Nigdy nie byłem jego wielkim fanem ale smutno patrzeć na takiego Jonasa. Czas chyba pomyśleć o przejściu do UnoX gdzie będzie gwiazdą na miarę tego super prowadzonego zespołu. Ciśnienie mniejsze i szansa na kilka dobrych wyników za dobrą kasę.
Żona bedzie zadowolona, a nikt mu już nie zabierze 2xTdF i wszystkich Grand Tourów.

Mikołaj
Mikołaj

No cóż Pogi niedościgniony ale przynajmniej reszta praktycznie na remis ciągle jeździ.

Wiktor
Wiktor

Wątpliwości jedynie mam …. czy Jonas utrzyma 2 miejsce, a nawet czy nie wycofa się z wyścigu.

Ricky
Ricky

Wynik nie po mojej myśli (ale niezbyt daleki od tego, czego się spodziewałem), ale świetnie się to dziś oglądało. O takie TdF nic nie robiłem.

Z niejakim zaskoczeniem odnotowałem, że w wyścigu jednak dalej jedzie Janusz Vinigo(r), bo – jak to ktoś zauważył przy zapowiedzi – „pani Ola” ostentacyjnie wręcz go ignoruje i pomija w swoich głębokich analizach. Biorąc pod uwagę, jaką rolę dziś odegrał, nie świadczy to chyba za dobrze, ale co ja ta wiem…

Alek
Alek

Amstrong to jednak dawał wygrywać więcej etapów

Grzegorz
Grzegorz

W generalce Gradek wskoczył na ostatnie miejsce. Wstyd!!!

Ricky
Ricky

Grzegorz ja myślę, że on to celowo zawsze robi? W sumie nie wiem czy nie lepiej być dumnie ostatnim, niż jakimś tam 3-4 od końca ;).

Mmonet
Mmonet

Mam wrażenie że wszyscy jeżdżą tak by Tadeusz wygrywał etapy. Dziś visma pilnowała by ucieczka nie odjechała za daleko , ciągnąć mocno grupę z uciekającym Tomkiem co powodowało iż Emiraty musiały trzymać się blisko. A na koniec Jonas jak wytrawny pomocnik skasował ucieczkę. Nawet el toritto nie musi pracować bo Tadek ma Jonasa po którego pracy musi tylko wykończyć. Oczywiście to tak z przymrużeniem oka. Przykro się patrzy na caly team vismy, męczą się tym wyścigiem strasznie. Brakuje Van Arta, który im wygrywał etapy.

Kanapka
Kanapka

Visma co za glupie ruchy, oni graja na Pogiego czy o co chodzi?

Cienki Bolek
Cienki Bolek

Tyle krytyki vismy, zajechała dziś Pidcocka, ten poniósł duża stratę w generalce i stracił do czołówki, w tym Jonasa.

love_velo
love_velo

Mmonet

Wszystkie te „nielogiczne” poczynania Vismy mają swoje wyjaśnienie w konsekwentnym realizowaniu planiu Vismy na ten TdF.
Visma jedzie swój wyścig do 16 etapu, bez względu na to, co robi ZEA, bo ZEA nie robi niczego, czego by się Visma nie spodziewała…no może tylko poza …uprawianiem negatywnego marketingu wobec Vingegaarda, obliczonego na jego psychiczne upodlenie, czego wcześniej ZEA nie robiła.

Dziś Visma sprawdzała dyspozycję Armirala i Jorgensona.
O ile w ZEA wypadli już z gry, pomocnicy Wellens i McNulty, (podobno teraz walczą o klasyfikacje drużynową), to w Vismie Armiral i Jorgenson od początku wyścigu jeszcze nie zaistnieli.

Wyglądało to tak, że ciągną „wbrew logice” Pidcocka, a oni sobie po prostu sprawdzali waty. To samo zrobił Vingegaard. Wyglądało, że ciągnął Pogacara i innych, co było zaskakujące, a on sprawdzał swoja moc na 10 minut. Na tyle było tego podjazdu po pracy Kussa.

Odnośnie hejterskiego i quazihejterskiego marketingu ZEA wobec Vingegaard . To jest nowy element i wypowiedź Wigginsa (o „złamanym człowieku, który prwdopodobnie sie wycofa”), była na tyle zaskoczeniem, że dementował ją osobiście dyrektor ds wyścigów Vismy. Role w tym „teatrzyku” są rozpisane i Pogacar po tym etapie bardzo obszernie, jak nigdy dotąd, wypowiedział się Vingegaardzie.Tłumaczenie AI: „Jeśli mój miernik mocy jest prawidłowy – a ja patrzyłem w dół, kiedy ciągnął – zrobił niesamowity występ z przodu, ale myślę, szczerze mówiąc, brakuje mu trochę w porównaniu do ostatnich kilku Tourów” – powiedział Pogačar.
Powiedzieć, że to „nieeleganckie” ..to nic nie powiedzieć.

Moim zdaniem etap 16 zmieni wyścig, być może już na tyle, że wywróci klasyfikację GC, ale na pewno ukształtuje ostatecznie koalicje interesów wokół Vismy i ZEA.

Antek
Antek

@love_velo
ciekawe podejście.
zupełnie niezrozumiałe było dla mnie dlaczego Visma ciągnęła Pidcocka.
I o ile twoje wytłumaczenie ma sense to zupełnie nie wierzę w szachy 5D

Robert
Robert

Co do „nielogicznych” ruchów Jonasa. A przepraszam co on innego ma zrobić? Nie jest dynamicznym kolarzem, za to wybitnym na długich podjazdach. Jeśli nie ma dookoła siebie drużyny, to jedyne co może próbować robić to zagotować Tadeja narzucając tempo od samego podnóża z nadzieją, że ten spuchnie i już nie będzie miał siły szarpnąć na kilometr przed metą.