Juan Ayuso ma za sobą nierówny początek sezonu, jednak wszystko wskazuje na to, że najwyższą formę przygotował na najważniejszy cel roku – Tour de France. Hiszpan nie ukrywa, że do Wielkiej Pętli przystępuje z bardzo ambitnymi planami.
Kolarz Lidl – Trek stracił sporo dni wyścigowych przez upadek na jednym z etapów Paryż – Nicea. Po powrocie do ścigania nie ukończył także wyścigu dookoła Kraju Basków. Jednak już na trasie Tour Auvergne – Rhône-Alpes pokazał się z bardzo dobrej strony i zakończył wyścig na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej.
– Moim celem jest oczywiście miejsce na końcowym podium w Paryżu. Czekają nas trzy bardzo trudne tygodnie i zobaczymy, co uda się osiągnąć
– powiedział lider Lidl-Trek, cytowany przez stronę internetową swojego zespołu.
22-latek podkreśla, że kluczowe będzie rozsądne rozegranie pierwszej części wyścigu i oszczędzanie sił na decydujące etapy.
– W Tour de France wszystko może zmienić się w jednej chwili. Ważne jest, by nie tracić czasu i zachować jak najwięcej energii podczas pierwszych etapów. W pierwszym tygodniu czeka nas kilka wymagających dni, ale nie spodziewam się, aby klasyfikacja generalna rozstrzygnęła się przed końcówką drugiego tygodnia. O wszystkim zdecyduje ostatni tydzień
– ocenił Hiszpan.
Ayuso zwraca uwagę, że początek Tour de France od lat należy do najbardziej nerwowych fragmentów wyścigu, dlatego zamierza przede wszystkim unikać problemów.
– Muszę przejechać pierwszy tydzień, oszczędzając jak najwięcej energii, unikając kraks i dbając o zdrowie. Jeśli mi się to uda, do ostatniego tygodnia przystąpię z szansą na walkę o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej
– zakończył.









do Jonasa nie masz chlopie podjazdu
Moim zdaniem jest to w jego zasięgu, jeżeli los będzie współpracował. No i drużyna też a z tym może być różnie…
Chce zostać milionerem jak mój szwagier!
A on jest milionerem?
Nie, ale też chce zostać!
Z taką inteligencją emocjonalną co najwyższej może myśleć o 10 do końca kariery i to przy sprzyjających warunkach.
Ciągle mówimy o kolarstwie? A jaką inteligencję emocjonalną ma np. Tadej, którzy bierze wszystko dla siebie i tylko od czasu do czasu rzuca jakieś ochłapy kolegom z zespołu (kierowany pewnie bardziej PR-em niż potrzebą serca)? Tak po prostu jeżdżą liderzy (to nie jakiś zarzut w stosunku do akurat Kozy) i Ayuso przynajmniej też zdaje się wiedzieć, czego chce. Inna rzecz, że ten team jest tak zbudowany, że pewne napięcia są tam nieuniknione i to może mocno pokrzyżować im szyki.