fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Sobotni wyścig ze startu wspólnego elity kobiet był dla Marty Lach kolejnym udanym występem w ramach Mistrzostw Polski. W sumie 29-letnia zawodniczka ma po nim w swoim dorobku aż 8 medali naszego krajowego czempionatu – tym razem udało jej się zdobyć srebro po naprawdę solidnej jeździe i pasjonującej walce do ostatnich metrów.

Od ponad dekady Marta Lach regularnie melduje się na podium Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Jej medalowy dorobek otworzył tytuł wywalczony wśród juniorek w 2014 roku, następnie były liczne sukcesy zarówno w jeździe indywidualnej na czas, jak i wyścigach ze startu wspólnego w elicie. Do Lubawy nasza niezwykle utytułowana kolarka przyjeżdżała z nadzieją na powtórzenie sukcesu z sezonu 2020, kiedy to właśnie ona wywalczyła biało-czerwoną koszulkę. Tym razem jednak ta sztuka się nie udała, choć nie można Marcie Lach odmówić waleczności czy mocy – srebrnego medalu nikt jej nie dał za darmo, a ten wynikał z naprawdę aktywnej jazdy i wygranego finiszu z grupy faworytek, która wpadła na metę za plecami zwycięskiej Dominiki Włodarczyk. Co czuła po wszystkim zawodniczka Team SD Worx – Protime?

Cieszę się bardzo, że jest ten kolejny medal… Srebrny. Szkoda, bo wiadomo, że marzyłam o tej koszulce – już kiedyś ją miałam i marzyłam, by ponownie trafiła właśnie do mnie, ale wszyscy wiedzieliśmy, że Dominika jest obecnie w niesamowitej formie, ma też wielką motywację, bo przygotowuje się do Tour de France i myślę, że w głównej mierze też napędza jej treningi. Ogromne gratulacje dla niej. Ja wyciągnęłam z tego startu najwięcej, jak tylko się dało i cieszę się, że byłam druga. Jak zawsze dla mnie solidną motywacją było to, że jest tu ze mną cała moja rodzina. Kibicowali mi, wspierali mnie. Byli też na czasówce, tak samo pojawili się i dzisiaj i to jest niesamowite mieć takich ludzi wokół siebie. Byli tu też przyjaciele, kibice, cieszę się, że mogę ścigać się dla nich

— zaczęła jak zawsze bardzo szeroko uśmiechnięta Marta Lach.

29-latka ma w swoim dorobku sporo zwycięstw czy wysokich lokat – chociażby jeśli chodzi o imprezy z kalendarza UCI, to takowych triumfów jest 16, w tym 4 na poziomie UCI Women’s World Tour czy 3 pochodzące z ostatniego 1,5 sezonu, od kiedy to Marta Lach jest kolarką Team SD Worx – Protime. Czy przejście do tak gwiazdorskiej ekipy, w której ścigają się m.in. Lorena Wiebes i Lotte Kopecky sprawiło, że i nasza wychowanka KKS Sokoła Kęty jest obecnie najszybsza w całej swojej karierze?

Cieszę się, że mam dobry ten finisz – to na pewno jest mój mocny punkt jako zawodniczki, choć nie jest to moja jedyna cecha. Jak mam dobrą formę, to myślę, że mogłabym utrzymać tu nawet koło Dominiki Włodarczyk [śmiech]. Te krótkie hopki by mi odpowiadały, ale trochę brakuje mi tego ścigania, bo jestem taką zawodniczką, która z wyścigu na wyścig ma coraz lepszą formę, a niestety w tym roku tego objeżdżenia troszkę mi brakuje. Jak mogę gdzieś się pokazać na finiszu, to oczywiście staram się to wykorzystać

— mówiła Marta Lach, która w tym roku ma za sobą 24 dni wyścigowe.

Gdy obecnie 29-letnia kolarka przechodziła do Team SD Worx – Protime, bez wątpienia istniały pewne obawy, czy Polce uda się odnaleźć w nowym środowisku – w CERATIZIT-WNT Pro Cycling nasza mistrzyni Polski z 2020 roku była wszak regularną liderką, tu jednak dużo częściej trzeba porzucić własne ambicje i pracować na rzecz największych gwiazd peletonu. Z boku wydaje się, że Marta Lach dobrze odnalazła się w tej roli, ale jak to wygląda z jej perspektywy?

Czasami gdzieś udaje mi się wyrwać tą moją szansę, ale nie jest to najprostsze zadanie. Cieszę się, że gdy rozprowadzam, to dziewczyny dają radę. Podczas wielu wyścigów jestem też delegowana do wcześniejszej pracy, ale fajnie, że dziewczyny wykorzystują te swoje szanse i myślę, że to wszystko pozwala mi wzrastać jako człowiekowi. A co dalej? Zobaczymy jak to się wszystko potoczy. Wiadomo, że czasem brakuje mi tego uczucia zwycięstwa, gdy to ja osobiście podnoszę ręce w geście zwycięstwa na mecie, ale udało się w ostatnim czasie kilka razy stanąć na podium czy nawet wygrać, więc mam nadzieję, że z czasem wszystko będzie się napędzało jeszcze bardziej

— mówiła Marta Lach, którą na koniec zapytałem zatem, czego powinni jej życzyć polscy kibice na drugą połowę sezonu i kolejne lata.

Już po czasówce mówiłam, że życzcie mi takiej woli walki walki i radości z tego wszystkiego [śmiech], a jak to wszystko będzie, to na pewno te wyniki będą się pojawiały

— zakończyła srebrna medalistka wyścigu elity kobiet w ramach Mistrzostw Polski 2026.

fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

W Lubawie wywiad z medalistką przeprowadził Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułMistrzostwa Polski 2026: Relacja tekstowa i wideo z 4. dnia [na żywo]
Następny artykułNatalia Krześlak: „Trzeba wierzyć w to, że może się coś osiągnąć i dać z siebie jeszcze więcej”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze