fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Cierpiał po niedawnej kraksie i do samego końca nie był pewien swojego startu w Mistrzostwach Polski, a finalnie ten zakończył ze srebrnym medalem w wyścigu ze startu wspólnego wśród orlików – Filip Aspadarec pokazał, że żadne zdarzenia nie są w stanie go złamać, a jego pasja do kolarstwa jest na tyle silna, że ten jest gotowy do osiągania wielkich rzeczy.

Gdy siadałem do pisania zapowiedzi wyścigu ze startu wspólnego orlików w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym 2026, gdzieś w szerokim gronie faworytów postanowiłem wypisać też „Filip Aspadarec (TC Chrobry Scott Głogów)”. Miałem w pamięci, że 18-latek na początku roku naprawdę fajnie finiszował podczas czeskiego RBB Tour, a to oznaczało, że przy odpowiednim scenariuszu będzie go stać na sukces i w tym wyścigu. Tak faktycznie stało się, a srebrny medal był dla młodego sportowca bez wątpienia bardzo cennym i przyjemnym osiągnięciem. Jak z tym wynikiem czuł się Filip Aspadarec?

Jestem strasznie szczęśliwy, to dla mnie wielkie zaskoczenie. Miałem ostatnio ciężki okres, wiele kraks, niepowodzeń… Udało się wrócić i jako pierwszoroczniak mam srebro. Jest świetnie, szczególnie jak pomyślę, że jeszcze wczoraj miałem problemy z plecami, mój start był pod znakiem zapytania. Na szczęście jednak jestem tu, mam medal Mistrzostw Polski!

— zaczął Filip Aspadarec, zawodnik TC Chrobry Scott Głogów.

Poważne problemy potrafią nieraz podciąć skrzydła i zaburzyć pewność siebie, bez której dużo trudniej o sukcesy. W którym momencie wyścigu 18-latek zdał sobie zatem sprawę, że to co złe to za nim, a tu jest szansa na wywalczenie medalu?

Od startu czułem się nawet dobrze, plecy mi już nie doskwierały. Z czasem zanosiło się na sprint z peletonu, więc wiedziałem, że to będzie moja szansa

— kontynuował 18-letni srebrny medalista Mistrzostw Polski w wyścigu ze startu wspólnego orlików.

Tym, co rzuca się w oczy w przypadku młodego sportowca z TC Chrobry Scott Głogów, jest zupełny brak wyników z pierwszego roku juniora. Z czego wynikała tak długa przerwa od sportowej rywalizacji u Filipa Aspadarca?

Pierwszoroczny junior to był dla mnie rok przerwy spowodowany przez kontuzję. Miałem 0 startów i tak naprawdę dopiero potem walczyłem o powrót

— mówił niezłomny kolarz TC Chrobry Scott Głogów. Taka przerwa, wspomniane tegoroczne kraksy… Czy cokolwiek jest w stanie zabić w młodym zawodniku miłość do kolarstwa?

Kolarstwo to moja wielka pasja od dzieciństwa i naprawdę cieszę się, że w końcu i na szosie mam ten dobry wynik. Jakie teraz mam cele i marzenia? Na pewno chciałbym się teraz dostać do kadry, pojechać jakieś wyścigi międzynarodowe i być w stanie walczyć z najlepszymi nie tylko w Polsce, ale i na świecie

— kontynuował Filip Aspadarec.

Przeglądanie wyników może dać nam pewien obraz na temat tego jakim zawodnikiem jest 18-latek, ale jednak suche wyniki nigdy nie są pełnym odzwierciedleniem rzeczywistości. Poprosiłem zatem, by młody kolarz scharakteryzował się w jakiś sposób i przedstawił naszym czytelnikom, którzy mam nadzieję zapamiętają jego nazwisko.

Czuję się klasykowcem, jestem w stanie przejechać górki, góreczki, a po tym zafiniszować z grupy. Szybkość mam z tego, że jestem byłym torowcem

— krótko przedstawił się Filip Aspadarec, który na koniec dostał ode mnie przestrzeń na podziękowania dla osób, które wspierały go w drodze do tego medalu.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali – od rodziców, przez byłych trenerów, aż po obecnego szkoleniowca Bolesława Bałda z TC Chrobry Głogów Scott. Dziękuję też byłemu trenerowi Jackowi Kołbie z LKS Baszty Golczewo i ogólnie wszystkim, którzy doprowadzili mnie do tego sukcesu tak sportowo, fizycznie i mentalnie, a także sponsorom, w tym przede wszystkim firmie Scott

— zakończył Filip Aspadarec.

W Lubawie wywiad z medalistą wśród orlików przeprowadził Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2026:

Poprzedni artykułMalwina Mul: „Uważam, że dałam z siebie więcej niż mogłam”
Następny artykułZ Międzyzdrojów do Szczecina drogą lądową – drugi etap 83. Tour de Pologne UCI WorldTour
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze