Fot.: Giro d'Italia / LaPresse

Michael Valgren (EF Education-EasyPost) okazał się triumfatorem 17. etapu tegorocznej edycji Giro d’Italia. O etapowe zwycięstwo walczyła ucieczka, a Duńczyk popisał się odważną akcją w końcowej fazie etapu. Liderem wyścigu pozostał Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike).

Na środę zaplanowano niezbyt wymagający etap o długości 202 kilometrów (Cassano d’Adda – Andalo), który był idealnym scenariuszem dla ucieczki. Po drodze panowie musieli się zmierzyć z trzema podjazdami 3. kategorii. Ostatni z nich był zlokalizowany w końcowej fazie wyścigu.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 12:20. Krótko po starcie mechaniczne problemy miał Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets). Zgodnie z przewidywaniami w peletonie mieliśmy liczne ataki. Zaangażowali się w nie m.in. Madis Mihkels (EF Education-EasyPost) oraz Johan Jacobs (Groupama-FDJ United). Aktywni byli też Jasper Stuyven (Soudal Quick-Step) i Andrea Mifsud (Team Polti VisitMalta). Wszystko bardzo się rozciągnęło. Te akcje nie zakończyły się jednak powodzeniem.

170 kilometrów przed metą na czele mieliśmy 7-osobową grupkę, która nadrobiła kilkanaście sekund nad peletonem. Znaleźli się w niej Jan Christen (UAE Team Emirates-XRG), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility), Niklas Larsen (Unibet Rose Rockets), Michael Valgren (EF Education-EasyPost), Rémi Cavagna (Groupama-FDJ United), Alessandro Tonelli (Team Polti VisitMalta) i Manuele Tarozzi (Bardiani CSF 7 Saber). Kontry z peletonu spróbował później Tobias Bayer (Alpecin-Premier Tech). Przewaga czołówki wzrosła do 45 sekund.

Z tyłu nie brakowało kolejnych akcji. Tym razem uczestniczyli w nich m.in.: Lorenzo Milesi (Movistar Team), Mattia Bais (Team Polti VisitMalta) oraz Mick van Dijke (Red Bull-BORA-hansgrohe). Problemy w głównej grupie mieli Paul Magnier (Soudal Quick-Step) i Giulio Pellizzari (Red Bull-BORA-hansgrohe). Na czele widniały tam z kolei koszulki Team Visma | Lease a Bike. Ostatecznie grupka kontratakujących zawodników dojechała do czołówki.

Na górskiej premii 3. kategorii – Passo dei Tre Termini (8,2 km ; 5,9%) jako pierwszy pojawił się Alessandro Tonelli. Z tyłu utworzyła się mocna grupa pościgowa, w której jechali m.in.: Damiano Caruso (Bahrain-Victorious), Jardi Christiaan van der Lee (EF Education-EasyPost), Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Enric MasEiner Rubio Juan Pedro López (Movistar Team), Jan Hirt (NSN Cycling Team), David de la Cruz (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team), Florian Stork (Tudor Pro Cycling Team), Aleksandr Vlasov (Red Bull-BORA-hansgrohe) czy też Igor Arrieta i Jhonatan Narváez (UAE Team Emirates-XRG).

Rozpoczęła się wspinaczka na kolejną górską premię 3. kategorii – Cocca di Lodrino (7,8 km ; 4,3%). Wyścig opuścił Nickolas Zukowsky (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team), a na solo w czołówce ruszył Rémi Cavagna. Mocna grupa pościgowa dojechała do czołówki. 115 kilometrów przed metą Francuz miał nad nimi 40 sekund przewagi, a peleton tracił blisko 4 minuty.

Na szczycie jako pierwszy zameldował się Rémi Cavagna, a po 4 punkty do klasyfikacji górskiej sięgnął tam Giulio Ciccone. Mijały kolejne kilometry, a reprezentant Francji powiększał swoją przewagę nad blisko 30-osobową grupą pościgową. Na 105 kilometrów do mety Cavagna miał nad nią 1 minutę i 45 sekund zapasu, a peleton tracił już ponad 5 minut.

Sytuację w głównej grupie kontrolowała ekipa Team Visma | Lease a Bike. Cavagna nie zamierzał odpuszczać i regularnie powiększał swoją przewagę nad grupą pościgową. W pewnym momencie wynosiła ona już 2,5 minuty. Zaczęło padać. W końcu grupa pościgowa wzięła się do mocniejszej pracy i zaczęła odrabiać straty.

Na 62 kilometry do mety Cavagna miał minutę zapasu nad goniącymi go zawodnikami, a peleton tracił ponad 6 minut. Z grupy pościgowej zaatakował David de la Cruz. Kolarze znajdowali się na nieco trudniejszym odcinku, więc Hiszpan szybko dojechał do Francuza. Grupa pościgowa była jednak tuż za nimi i szybko ich złapała. Na lotnej premii Roncone jako pierwszy zameldował się Jhonatan Narváez. Ekwadorczyk zapisał na swoim koncie 12 punktów i wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji punktowej.

Peleton jechał ze sporą stratą, więc było jasne, że po etapowe zwycięstwo sięgnie któryś z zawodników jadących w ucieczce. Jakiś czas później doszło tam do podziału, a na czele znaleźli się Damiano CarusoMichael ValgrenAndreas LeknessundJuan Pedro López oraz Gianmarco Garofoli (Soudal Quick-Step). Wkrótce do czołowej piątki dołączyli Einer RubioMick van DijkeDavid de la CruzAleksandr VlasovIgor Arrieta. Na czele mieliśmy zatem 10 zawodników. Do mety pozostało zaledwie 25 kilometrów. W peletonie, który tracił nieco mniej niż 6 minut pracowała ekipa Team Jayco AlUla.

Wielkimi krokami zbliżały się premia Red Bull KM oraz wspinaczka 3. kategorii – Andalo-Lever (8 km ; 3,6%). Znów wszystko zaczęło się rwać. Problemy mieli Juan Pedro López i Mick van Dijke. Do przodu ruszyli za to Einer Rubio, Igor Arrieta i Michael Valgren. Wspomnianą wyżej premię Red Bull KM wygrał Igor Arrieta, który wywalczył tym samym 6-sekundową bonifikatę czasową. Nie odpuszczali Aleksandr Vlasov, Damiano Caruso i Andreas Leknessund, którzy nadal liczyli się w walce o etapowe zwycięstwo.

W pewnym momencie niewielką przewagę wyrobili sobie Einer Rubio Michael Valgren – to oni jechali teraz na czele. Rubio pojawił się jako pierwszy na szczycie podjazdu 3. kategorii. Panowie mieli 10 kilometrów do mety. Pięć kilometrów później ta dwójka miała 16 sekund zapasu nad grupką pościgową. W pogoń za nimi rzucił się jeszcze Igor Arrieta. Finalnie reprezentantowi Hiszpanii udało się dojechać do Valgrena i Rubio. Tempo w czołówce nie było jednak na tyle wysokie, aby to właśnie ta trójka dojechała do mety przed rywalami. Dogonili ich Damiano Caruso, Aleksandr Vlasov i Andreas Leknessund. Zabawa zaczynała się na nowo.

W końcowej fazie środowego etapu na odważną akcję zdecydował się Michael Valgren, który odskoczył od rywali. Kontry próbował Andreas Leknessund. Ostatecznie to właśnie Valgren sięgnął po etapowy triumf, a Leknessund przyjechał na drugim miejscu. Trzecie miejsce wywalczył Damiano Caruso. Na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej znajduje się Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike). Do zakończenia zmagań pozostały cztery odcinki.

Wyniki 17. etapu Giro d’Italia 2026:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułSpecialized nawiązuje współpracę z ekipą Formuły 1
Następny artykułGiro d’Italia Women 2026: Poznaliśmy składy Fenix-Premier Tech i EF Education-Oatly
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Od razu kiedy Valgren ruszył pomyślałem – no i ch… no i cześć, po zawodach. Co mają w głowie ci z tyłu, którzy czekają jeden na drugiego, żeby ruszyć w pogoń?
Chyba to już udany wyścig dla EF?

Łukasz
Łukasz

Elegancko. Zawsze miło, gdy wygrywa ktoś z ucieczki. Milan w tym roku może skończyć wyścig bez jednej wygranej.

Ricky
Ricky

@Łukasz
Jeszcze będzie miał szansę w niedzielę, chyba, że znów ucieczka tym sierotom odjedzie 🙊.

Mikołaj
Mikołaj

No takie etapy lubię. Walka do końca plus emocje. Świetny etap

Marcraft
Marcraft

Skandynawowie coraz mocniej leją Latynosów w kolarstwie.

Kamil
Kamil

Leknessund jak Adaś Miauczyński, wiecznie drugi.

Onnn
Onnn

Majkel Wanturnałt.
Ważniejsze jest raczej co mieli w nogach.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Onnn
Przynajmniej Norweg coś tam miał, jak widać, tylko było mu się przysnęło…