Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) wygrał dziewiąty etap tegorocznej edycji Giro d’Italia, na podium znaleźli się również Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team) oraz Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike), liderem klasyfikacji generalnej pozostał Afonso Eulálio (Bahrain – Victorious).
Dziewiąty etap wyścigu Giro d’Italia poprowadzi kolarzy na trasie o długości 184 kilometrów z Cervii do Corno alle Scale, oferując płaskie i spokojne pierwsze 100 kilometrów oraz piekielnie trudną, górzystą drugą część dystansu. Prawdziwa walka rozpocznie się po lotnym finiszu w Marzabotto, skąd peleton skieruje się w stronę wymagających wzniesień, mijając najpierw stromy podjazd pod Gaggio Montano (3,5 km o średnim nachyleniu 7,2%). Chwilę później zawodnicy zmierzą się z premią górską trzeciej kategorii w Querciolei (11,5 km o średnim nachyleniu 4,2%), na której czai się sztywna ścianka Vidiciatico o długości 1,6 kilometra i średnim nachyleniu 6,3%. Kluczowe rozstrzygnięcia zapadną jednak na morderczym, finałowym podjeździe pod Madonnę dell’Acero, którego początkowe 2,9 kilometra legitymuje się średnim nachyleniem aż 9,9%, oraz na samej linii mety, górskiej premii pierwszej kategorii Corno alle Scale o długości 10,8 kilometra i średnim nachyleniu 5,8%, która bezlitośnie przetestuje faworytów klasyfikacji generalnej.
Od samego początku etapu swojego szczęścia próbowało wielu kolarzy, którzy co chwilę ruszali do ataku z głównej grupy. Na 150 kilometrów przed metą uformował się ośmioosobowy odjazd dnia, w skład którego wchodzili: Jonas Geens (Alpecin – Premier Tech), Martin Marcellusi (Bardiani CSF 7 Saber), Lorenzo Milesi oraz Einer Rubio (obaj Movistar Team), Tim Naberman (Team Picnic PostNL), Mattia Bais (Team Polti VisitMalta), Sakarias Koller Løland (Uno-X Mobility) oraz zwycięzca szóstego etapu, Davide Ballerini (XDS Astana Team). Za ich plecami mocne tempo w peletonie nadawały ekipy Bahrain – Victorious oraz Decathlon CMA CGM Team. Mimo pogoni, przewaga uciekinierów na 120 kilometrów przed końcową kreską wynosiła około trzy minuty.
🏁 120 KM – 2'50"
🇧🇪 J. Geens (APT)
🇨🇴 E. Rubio (MOV)
🇮🇹 @ballero_94 (XAT)
🇮🇹 @Lorenzo_Milesi (MOV)
🇮🇹 M. Bais (PTV)
🇮🇹 M. Marcellusi (BCS)
🇳🇱 T. Naberman (TPP)
🇳🇴 S. K. Løland (UXM)📺 Follow the #Giroditalia on TV, and on socials, wherever you are 🌐 pic.twitter.com/120uEejLqX
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 17, 2026
Następna część wyścigu upłynęła pod znakiem względnego spokoju, a uciekinierzy przez cały czas utrzymywali przewagę oscylującą między dwiema a trzema minutami. Na 74 kilometry przed metą na zdecydowany atak z peletonu zdecydowali się Giulio Ciccone (Lidl – Trek) oraz Diego Ulissi (XDS Astana Team), do których po chwili dołączył Toon Aerts (Lotto Intermarché). Trójka ta błyskawicznie wypracowała sobie minutę zapasu nad główną grupą, znajdując się dokładnie w połowie drogi do jadących z przodu uciekinierów, do których tracili taki sam dystans czasowy.
🇮🇹 He lost time yesterday with one ambition. This.
Giulio Ciccone has joined the main breakaway with 60 to go, alongside Diego Ulissi and Toon Aerts
📺 Follow the #Giroditalia on TV, and on socials, wherever you are 🌐 pic.twitter.com/0X1kxUv2bJ
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 17, 2026
Na 61 kilometrów przed metą goniąca trójka zdołała dołączyć do ucieczki dnia. W tamtym momencie przewaga czołówki wynosiła nieco ponad minutę, jednak z kilometra na kilometr uciekinierzy zaczęli ją sukcesywnie powiększać. Aż do samego podnóża wzniesienia Querciola pogonią w peletonie dowodziła ekipa Decathlon CMA CGM Team. Gdy tylko droga zaczęła piąć się w górę, wysokie obroty w czołowej grupie natychmiast doprowadziły do jej selekcji. Koła nie zdołali utrzymać Jonas Geens, Martin Marcellusi, Tim Naberman, Davide Ballerini oraz Sakarias Koller Løland. Podczas wspinaczki na czoło peletonu wyszli kolarze Team Visma | Lease a Bike, jednak mimo ich starań, przewaga ucieczki niezmiennie oscylowała w okolicach dwóch minut.
Na 12 kilometrów przed metą na atak z ucieczki zdecydował się Giulio Ciccone. Jego tempo jako jedyny był w stanie utrzymać Einer Rubio, dzięki czemu ta dwójka błyskawicznie wypracowała sobie bezpieczną przewagę nad pozostałymi harcownikami. Mocne tempo w peletonie pozwoliło grupie faworytów zbliżyć się do czołówki na nieco ponad minutę. W międzyczasie, ze stratą 20 sekund do prowadzącej dwójki, wciąż jechali Diego Ulissi oraz Toon Aerts.
They've both won on the #GirodItalia, but we have a great duo at the front.
1'15" over a @decathloncmacgm-led peloton, and 8 KM to go. Can these guys make it?
📺 Follow the #Giroditalia on TV, and on socials, wherever you are 🌐 pic.twitter.com/yUCiOOcDtG
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 17, 2026
Na 8 kilometrów przed metą na ponowny atak zdecydował się Ciccone. Tym razem Włochowi udało się zerwać Kolumbijczyka i wypracować kilkudziesięciometrową przewagę. Za ich plecami mocne tempo niezmiennie nadawała ekipa Jonasa Vingegaarda, która próbowała uszczuplić główną grupę do jak najmniejszej liczby zawodników i tym samym przewaga Ciccone wynosiła już niecałą minutę.
Na 3 kilometry przed metą przewaga Ciccone nad Rubio wzrosła do 30 sekund. Podczas gdy jeden Włoch budował swoją przewagę na czele, inny walczył o przetrwanie w grupie faworytów, tempa w peletonie nie wytrzymał bowiem aktualny lider klasyfikacji młodzieżowej, Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe). Po chwili świetną pracę swojego zespołu wykorzystał Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team) i zdecydował się na gwałtowny atak. Jego tempo zdołał wytrzymać jedynie Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike). Ta dwójka błyskawicznie dopadła Giulio Ciccone, który jednak nie był w stanie dotrzymać im kroku i natychmiast odpadł z czołówki.
Na ostatnim kilometrze zdecydowanie zaatakował Jonas Vingegaard i błyskawicznie odjechał od Galla. Austriak próbował jeszcze niwelować stratę, jednak jego wysiłki na nic się zdały i Duńczyk sięgnął po swoje drugie etapowe zwycięstwo w tegorocznej edycji Giro d’Italia. Na drugim miejscu, ze stratą 11 sekund, linię mety przekroczył Felix Gall, natomiast najniższy stopień podium zajął klubowy kolega triumfatora, Davide Piganzoli. Aktualny lider wyścigu, Afonso Eulálio (Bahrain – Victorious), finiszował ze stratą 40 sekund, co pozwoliło mu obronić koszulkę lidera.
🇩🇰 Jonas Vingegaard (TVL) wins in Corno alle Scale ! 🏆
🥇 🇩🇰 Jonas Vingegaard (TVL)
🥈 🇦🇹 Felix Gall (DCT)
🥉 🇮🇹 Davide Piganzoli (TVL)#GirodItalia pic.twitter.com/8bmrXaV8E0— Giro d'Italia (@giroditalia) May 17, 2026
Wyniki 8. etapu Giro d’Italia 2026:
Results powered by FirstCycling.com
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie bułgarskiego Grande Partenza
- Wszystkie artykuły










Obrzydliwe zwycięstwo Jonasa bez zmian.
Visma jest taka frajerska,kolejny jej kolarz ma wyjebane w pomoc,tylko jedzie na kole,by wyprzedzic na samym koncu… gardze takimi zachowaniami :/
Visma jest frajerska…. kolejny raz zero pomocy i wyjscie z koła przed finiszem… gardze nimi
Ale wyscig… on sie spoci w ogole do konca maja?
Marna wygrana , brak zmiany Galla bardzo słabe, kara przyjdzie na TdF od Tadeusza 😀 😀 😀
Piękne zwycięstwo wielkiego mistrza, piękne!
Piękne zwycięstwo POTĘŻNEGO Duńczyka!!!
Słaby ten brak zmian, a zaczynał od podania ręki Tadejowi na TdF po kraksie Pogiego…
A jaki miał mieć interes w daniu zmiany?
Wygrana minimalną ilością sil W kontekście dalszej części sezonu.
Mam wrażenie, że niektórym za bardzo udziela się komentatorska narracja Pana Adama. Atak Galla 3 km przed metą, atak Jonasa 1 km przed metą (a nie wystawienie koła na kresce!). Wszyscy tutaj oczywiście oglądają kolarstwo nie od wczoraj i trochę nieswojo się czuję jak to przypominam, ale chociażby w ciągu ostatnich dwóch TDF były takie etapy, gdzie Jonas próbował odwrócić sytuację i atakował, a Tadek mu poprawił pod koniec i wygrywał etapy o te kilkanaście sekund albo i lepiej. Tam zmian Pogacara tez czasem nie było i wtedy jest ok? … a nie sorry, wybrani tak mogą i wtedy to jest super hiper forma/dominacja i świetna taktyka.
Kiedy koks pogi na TdF siedział vinigo na kole cały dzień i wygrał to wszystko ok było?
Hehe Jonas zrobil co potrafi najlepiej – przewiózł sie na kole przeciwnika. I jak mu kibicować?
Może nie za piękne zwycięstwo ale cóż – jak mawiają piłkarze: „takie jest kolarstwo”. Zawsze można zapytać dlatego niby miał dawać zmiany i dowieźć rywala do mety, ryzykujac porażkę na finiszu… Ale żeby nie było, też mi się to przesadnie nie podobało.
Nie da się chłopa lubić.
Brawo Janusz, rób swoje i nie przejmuj się hejterami. Od bycia fajnymi na pokaz to są inni, i tak ich w tym nie przeskoczysz (zresztą nawet owi „inni” zachowali by się tak samo, może tylko wyszli by na jakąś markowaną zmianę, żeby to PRowo lepiej wyglądało). Ciekawe ile osób by się oburzało, gdyby nie głupowaty komentarz p. Baranowskiego jak to nieładnie wygląda. Sytuacja jest prosta – Gall zaatakował (szacun za to) na własne konto (gdyby Jonas miał słabość to by go zostawił z tylu), Duńczyk musiał jakoś zareagować, ale to nie znaczy, że miał mu coś ułatwiać czy zrezygnować z walki o etap, skoro nadarzyła się okazja.
Nie wiem, de facto lider miał dawać zmiany defacto wiceliderowi żeby tamten mu zabrał bonifikatę na mecie albo jeszcze dołożył kilka sekund? Odkąd pamiętam, to ten drugi ma interes żeby wyprzedzić pierwszego. Jonasz za bardzo się nie uśmiecha i nie ma kukuryku wystającego spod kasku, ale macie wy rozum i godność człowieka?
Większość z was chyba nie rozumie tego, zeJonas chce ten wyścig wygrac jak najmniejszym nakładem sił żeby móc się jakoś postawić Tadejowi na TDF. Jednakże na pewno zdarzy się jakiś etap gdy pojedzie ostro przez dłuższy czas i odjedzie sporo rywalom. Po co tutaj się żyłować skoro oprócz Galla nie ma tutaj żadnego zagrożenia.
Niestety Duńczyka jakoś ciężo lubić. Zrobił oczywiście to co musiał zrobić, ale ja nie wiem… fluidy, aparacyja czy sposób w jaki wykonuję robotę tak do niego zniechęca:/
@Sheva
Adam Probosz daje w ostatnich dniach taki popis jakby nigdy na rowerze 3 podjazdów nie zrobił. Kiepsko się słucha, nie zmienia to jednak faktu że Vingegard się przewiózł. Słabe to było. Dokładnie jak mówią inni: trudno go lubic. Wygrał i jego.
Etap wygrał, ale przegrał.
Zastanawiam się po co ten Jonas jedzie ten wyścig? A potem w TdF będzie walczył z Tadejem?Przecież spuchnie..oświećcie mnie.
Trzymam kciuki by Gall dowiózł taką formę do samego końca wyścigu
Skąd tyle hejtu na Jonasa? Gall nie chciał współpracować z Vinigo tylko mu odjechać. Jonas sie utrzymał za nim i chwilę później sam poprawił. Jak mozna mówić o zmianach gdy do mety sa 2km i 10% nachylenia? Pogacar robił to samo na TDF 2025 w trzecim tygodniu gdy to Vini dyktował tempo… ale wtedy to Pogi byl smart…
Jedzie dwóch chłopów w ucieczkę. Potencjalny nr 1 i nr 2. Reprezentują rywalizujące drużyny. Numerowi 2 bardziej zależy, bo boi się czasówki, i chce wygrać, co zresztą zapowiadał. Nr 2 jest największym rywalem nr 1 do wygrania wyścigu. Nr 2 ma żal do nr. 1, że ten mu nie pomógł! Niektórzy kibice też! Dlaczego nr 1 miał pomagać nr. 2?Żeby pomóc mu wygrać? O co tu kurna chodzi? Czy to jest taniec z gwiazdami albo konkurs miss gracją?
Można wygrywać z klasą i można jak J. Vingegaard. 😉
Słabo to wygląda. To już robi się znak rozpoznawczy Jonasa „nie daję zmian” Vingegaarda. Z tego co kojarzę to Pogacar jechał chyba ze 2-3 razy na kole Jonasa i to już po kilku etapach z rzędu, na których to Duńczyk nie chciał współpracować.
Krzysztof, małe sprostowanie, ostatni tydzień jechał z dokuczających kolanem, dlatego skończył na 4 wygranych etapach, a ostatni tydzień jedynie kontrolował, ale wiadomo, każdy widzi to jak chce.
Dzisiaj Jonas ważna wygrana, ale ani nie nadrobił zbyt do lidera, ani nie zdobył uznania publiki jak widać… wiadomo, oprócz wiernych „fanów”.
Vingegaard kolejny raz pokazał, że ma wydolność, ale kompletnie brakuje mu wszystkiego innego: charakteru, fantazji, poczucia przyzwoitości, po prostu facet bez jaj. Chyba nigdy nie widziałem tak nudnego do żarzygania kolarza, a żyję już parę lat.
Cedric: „…po co ten Jonas jedzie ten wyścig?”
Moja odpowiedź:
Jeśli przyjąć, że moment powołania UCI WorldTour to rok 2011, to JV byłby pierwszym, który zdobyłby potrójną koronę Wielkich Tourów.
😉
Oj już przestańcie o tych zmianach…
Jonas przyjechał na Giro tylko po to aby skompletować trzeci wielki tour – to chyba jest oczywiste. To była dla niego jedna, jedyna i ostatnia szansa zanim Seixas się rozkręci. Poza tym Jonas to jest grzeczny chłopiec i słucha się dyrektora sportowego, który mu powiedział aby nie dawał zmian. Zawsze mu to powtarza, więc on nie daje (absolutnie nie chodzi mi ten etap).
Wygrał etap, najprawdopodobniej wygra całe Giro. Organizatorzy Giro tego chcą, Jonas tego chce, drużyna tego chce. Sami wygrani – trzeba się z tym pogodzić.
Tak z innej bajki, gdzie on nakleja zdjęcie żony na rowerze czasowym? Żeby sobie chłop oka nie wybił. To byłoby coś – wygrać Giro z zaklejonym jednym okiem!
Może nie było to najpiękniejsza wygrana Vingegaard ale ja nie widzę w tym nic złego – był silniejszy i wybrał. Gall zaatakaował, nie dał rady odjechać i dostał kontrę. Ja też wolę oglądać piękne, romantyczne kolarstwo z masa ataków ale taktyka zdecydowanie lepiej się sprawdza w przypadku Duńczyka. Nie ma raczej potrzeby wyzywać Vingegaard i Vismy….
Paradne, jak to się ludziom zmienia perspektywa gdy nie idzie o akurat uwielbianego przez nich kolarza. Gdy np. Tadek robi tak samo (a robi, bo przecież na tym polegają ataki i odjazdy ileś tam km przed metą) to są oczywiście pełni zachwytów (zaglądam tutaj już tak długo, że dobrze wiem, co piszę), a tutaj pajace piszą coś o obrzydliwym zwycięstwie czy braku klasy :D.
Cedric, jest pewnie kilka powodów: 1) chce wygrać wszystkie 3 wielkie toury, 2) samo w sobie Giro to najważniejszy wyścig poza TdF (przynajmniej dla takiego oczywistego „etapowca” jak on), 3) no i pewnie musi mieć z tyłu głowy fakt, że o wygraną na TdF będzie bardzo trudno w tym roku, więc w razie czego przynajmniej nie skończy sezonu bez żadnego imponującego osiągnięcia (naturalnie, dla „fanów” Tadka to jest żadne osiągnięcie, skoro on tu nie jedzie).
@Ricky…
Już Ci ulżyło? 🙂 To dobrze. 🙂
A teraz do meritum, to Ty sam przywołałeś tutaj T. Pogaczara, nikt inny. 🙂 Czemu akurat jego? 🙂 Gniecie Cię w pewnym miejscu pajacu?
Pokaż mi zawodnika w dzisiejszej elicie, który notorycznie jeździ na kole? Przywołany przez Ciebie T. Pogaczar? W życiu Romana. Inny? Żaden. Zgadza się.
Jedyny, który jest z tego zanany, to niejaki J. Vingegaard. Kolarz świetny, ale nudny jak z flaki z olejem, nie pchający tej dyscypliny do przodu.
Mam też poczucie, że tu nie ma specjalnie fanów tego kolarza. To są raczej antyfani T.Pogaczara.
Jedno zdanie które mówi wszystko:
„MaciekSatan
Można wygrywać z klasą i można jak J. Vingegaard. 😉”
Po zobaczeniu końcówki wiedziałem że ludzie będą stękać ale że aż 35 komentarzy wybiło to się nie spodziewałem
Mam wrażenie, że liczba 'Januszy’ wśród kibiców kolarstwa dramatycznie wzrosła. Nie pomagają też słowa komentatorów, którzy sami powtarzają jak mantrę, że przy takich nachyleniach jazda na kole nie jest wielkim ułatwieniem, poza tym Gall atakuje na samej końcówce etapu i jest zdziwiony, że rywal nie chce mu pomóc ? Jonas miał mu dać odpocząć, żeby ten był w stanie odpowiedzieć na jego atak, który nastąpił dosłownie za chwilę. Przecież to brzmi jak parodia, a nie sportowa rywalizacja 🙂
@Marek Aureliusz Junior
Komentatorzy może i powtarzają to jak mantrę, ale potem p. Baranowski czy ten drugi (wyjątkowe nieszczęście, że zawsze muszą go tu rzucić, choć i tak lepiej tu niż TdF, skoro już coś musi dostać) bajdurzą o tym, jak to nieładnie Jonas się zachowuje, niepomni widać na własne słowa ;-).
Po części komentarzy widać, że na niektórych przeniosła się metoda kibicowania z piłki kopanej: mój zawodnik jest najmojszy, i choćby nie wiem co, to go kocham, i nie wolno mi zmienić zdania. I choćby nawet punkt drugi, to patrz punkt pierwszy.
I pozdrawiam też tych wywyższających się nad innymi, wielkich znafcuf kolarstwa. Zalecam trochę mniej wody sodowej.
Jacek – no tak, Twój komentarz to wcale nie jest wywyższanie się nad prostakami oglądającymi piłkę kopną… Zalecam zastosowanie się do własnych zaleceń.
@Arnaud
Przepraszam, gdzie u mnie widzisz wywyższanie się? Nie użyłem (i na codzień też nie używam) epitetów powszechnie uznawanych za obraźliwe (to Ty użyłeś takowego), ani żadnych innych zbliżonych, nie miałem żadnego zamiaru wywyższać się nad kimkolwiek ani nikogo obrażać. Pomyliłeś zdaje się wywyższanie się z krytyką w dozwolonych granicach i formach (uwzględniam tu też te dość ostre wyrażenia, użyte przeze mnie we wcześniejszym komentarzu wobec Vingegaarda). A że krytyka może nie być dla kogoś przyjemna, to już zupełnie inna sprawa. Klasyk mawiał: prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
Jacek, widocznie źle odczytałem Twoje słowa (jakoś tak mi to zabrzmiało gdy napisałeś o tej „metodzie kibicowania”) – przepraszam.
Rzygać mi się chce, jak czytam wasze komentarze. Obrzydliwy hejt.
Wygodnie jest być hipokrytą, prawda?
Ja to tutaj tylko zostawię.
2024. Ostatni górski etap wyścigu. Przedostatni w ogóle. Couillole. Atak wicelidera, lider cały czas na kole. Lider ma 5 minut przewagi. Wiezie się na kole, by na samym finiszu przypuścić ostentacyjny atak po kolejne 10 sekund. I tak by wygrał w sprincie, ale nie, on musiał. Żeby tylko zniszczyć morale rywala, który i tak poddał się już poprzedniego dnia.
I nie, wtedy ten, co to zrobił nie miał żadnej kontuzji i nie musiał się wtedy oszczędzać. Po ciężkiej kontuzji był ten, który starał się walczyć. A tamten tylko wciąż go upakarzał.
Jak się wozi Vini to cudowna taktyka, a jak to Pogi czy inny kolarz to brak honoru i hańba😂🤣😂🤣😂🤭