Tegoroczna edycja męskiego Amstel Gold Race miała dwóch głównych bohaterów, a byli nimi Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe) oraz Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), którzy stoczyli między sobą emocjonującą walkę o końcowe zwycięstwo. Ostatecznie z triumfu mógł się cieszyć Belg, ale warto sprawdzić, co zainteresowani mieli do powiedzenia na mecie.
Remco Evenepoel to specjalista od wyścigów klasycznych. Takiego zdania jest wielu obserwatorów i trudno się z tym nie zgodzić. Wydaje się, że belgijski zawodnik powinien całą swoją uwagę skupić właśnie na tego typu wyścigach, w których to idzie mu naprawdę znakomicie. Kolarz Red Bull-BORA-hansgrohe był bardzo zadowolony ze swojego sukcesu, a na mecie opowiadał, że wierzył we własne umiejętności do samego końca. Informuje nas o tym WielerFlits.
Byłem pewien, że dam radę to wykończyć. To dla mnie wiele znaczy. Miałem dobry miesiąc z Katalonią i Flandrią, ale wygrać, to naprawdę znaczy coś więcej. Uwielbiam ten wyścig z wieloma krótkimi i trudnymi podjazdami […] Miałem dużo pewności siebie. Na finale czułem się lepiej niż w zeszłym roku [wtedy Remco był 3. – przyp. red.]. Sprint to pokazał. Jestem dumny, że udało mi się wykończyć pracę zespołu. Danny van Poppel i Tim van Dijke kontrolowali wyścig na początku, a pozostali koledzy idealnie rozprowadzili mnie na podjazdy. Na podjazdach czułem się najmocniej. Czułem, że jest na granicy wytrzymałości [Skjelmose – przyp. red.], gdy naciskałem na krótkich podjazdach i nie jest tak dobry, jak tuż po odjeździe
– opowiadał Remco Evenepoel.
Co teraz przed belgijskim zawodnikiem? Bardzo realny jest występ w Walońskiej Strzale, choć na ten moment Remco skupia się w stu procentach na świętowaniu sukcesu, który jest dla niego wielkim przeżyciem.
To moje najważniejsze zwycięstwo w tym roku. Każde zwycięstwo jest miłe, ale ten wyścig umieszczam tuż pod pomnikami, więc na pewno będzie wysoko na mojej liście. Przeanalizujemy wyścig i podejmiemy decyzję [co do Walońskiej Strzały – przyp. red.]. Dużo zależy od tego, jak się zregeneruję. Czuję się dobrze, więc mam nadzieję wystartować
– zakończył Belg.
Mattias Skjelmose nie był w stanie obronić tytułu sprzed roku, kiedy to w fenomenalnym stylu sięgnął po niespodziewane zwycięstwo, ogrywając na finiszowych metrach Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG) i właśnie Remco Evenepoela, ale Duńczyk może być bardzo zadowolony ze swojej dyspozycji, która nie pozostawiała wiele do życzenia. Tym razem skończyło się na drugiej lokacie, o czym reprezentant Danii opowiedział w rozmowie z NOS.
Jestem zadowolony z tego drugiego miejsca. Remco był zdecydowanie najsilniejszy. Zostałem pokonany uczciwie. Remco prawie mnie zgubił na podjazdach. Dałem z siebie wszystko i cieszę się z drugiego miejsca. Byłem już na granicy wytrzymałości i miałem nadzieję, że uda mi się zrobić krótki sprint, ale Remco był wyraźnie lepszy. Próbowałem, ale nic nie dało się zrobić […] Amstel to wyjątkowy wyścig, ze swoimi licznymi przeszkodami oraz wąskimi drogami i podjazdami. Po wyścigu jesteś kompletnie wyczerpany, ale sam udział w tej imprezie jest super. Musisz być skupiony przez cały dzień, aby osiągnąć dobry wynik. To właśnie czyni go tak pięknym. To jeden z moich ulubionych wyścigów w kalendarzu, mimo że jest bardzo wymagający
– mówił Mattias Skjelmose.
Reprezentanta Danii powinniśmy teraz zobaczyć w dwóch kolejnych ardeńskich klasykach, natomiast w jego dalszym programie znajduje się m.in. Tour de France.










Nie używałbym określenia „ograł na finiszu”. Ogrywają się szulerzy. Tu jest walka sportowa. Na finiszu się nie ogrywa, lecz pokonuje.