Po 110. edycji Ronde van Vlaanderen pojawiło się wiele analiz, które dotyczyły m.in. tego, czy da się pokonać Tadeja Pogačara. Głos w tym temacie zabrał także Chris Horner, a jego wypowiedzi nie należały do najbardziej poprawnych politycznie. 54-letni Amerykanin pozwolił sobie na skierowanie wyzwisk zarówno w stronę kolarzy, jak i dyrektorów sportowych.
Jeśli Tadej Pogačar stawał w sezonie 2026 na starcie, to wygrywał – Słoweniec ma póki co za sobą 3 wyścigi i każdy z nich zakończył się jego zwycięstwem. Nie były to niespodziewane sukcesy, albowiem mistrz świata jest faworytem gdziekolwiek się pojawi, choć w przypadku Mediolan-San Remo mówiliśmy o premierowym sukcesie w tamtej imprezie. Zdaniem wielu składową sukcesu mistrza świata są nie tylko jego bardzo mocne nogi, ale i taktyka rywali, która nie zawsze jest optymalna. Tak przynajmniej twierdzi Chris Horner – zwycięzca Vuelta a España z 2013 roku postanowił przeanalizować przebieg 110. edycji Ronde van Vlaanderen.
Kluczowym punktem wyścigu okazał się podjazd Molenberg, ponad 100 kilometrów przed metą. To właśnie na początku tego podjazdu Nils Politt z UAE włożył ogromny wysiłek w porwanie. To miało 2 skutki – po pierwsze obnażyło słabą koncentrację niektórych faworytów, takich jak Wout van Aert i Mads Pedersen, którzy jechali na dalekich pozycjach. Po drugie pokazało, że przeciwnicy Pogačara niczego nie nauczyli się z poprzednich edycji. Finalnie oderwała się grupa 16 kolarzy. Pogačar miał jeszcze kolegę z drużyny w osobie Floriana Vermeerscha, co stworzyło idealną sytuację, w której nie musiałby dawać zmian. Tyle, że jednocześnie tych nie powinni też dawać rywale Słoweńca. Rzeczywistość była jednak inna – praktycznie wszystkie zespoły reprezentowane w tej grupie konsekwentnie współpracowały ze zdecydowanym faworytem. W ten sposób grupa dotarła na drugi podjazd na Oude Kwaremont bez jakiegokolwiek zmuszania do większej pracy Pogačara, a jednocześnie samemu ją wykonując
— analizował Chris Horner, który następnie wskazał na to, że i sam podjazd na Stary Kwaremont został pokonany przez faworytów w bardzo nieoptymalny sposób.
Wydaje mi się, że tylko 1 kolarz zdawał się rozumieć, co warto robić – był nim samotny przedstawiciel Lidl-Trek, Mads Pedersen. Duńczyk odpuścił, jechał swoim rytmem i zostawił Tadeja. To najmądrzejsze posunięcie, jakie można podjąć w tej chwili, mając do mety 58 kilometrów – pozwolić Pogacarowi samotnie odjechać na podjeździe zachowując siły, spokój i konstruując pogoń. To miałoby sens, ale wówczas Wout van Aert zaczął łatać lukę. Do tego Van der Poel, który na początku podjazdu lekko przysnął, dał z siebie wszystko, by złapać koło. Stracił na to mnóstwo energii. Van der Poel i Evenepoel finalnie ledwo utrzymali się, jednocześnie eliminując jednego ze swoich potencjalnych sojuszników, czyli Van Aerta. Jakby tego było mało, Remco zaczął pracować na dojeździe do Paterbergu, tylko po to, żeby tam stracić kontakt. Co na to Van der Poel? Nadal dawał zmiany, by na koniec zostać z tyłu. Wpatrywałem się w telewizor z niedowierzaniem
— kontynuował 54-letni Amerykanin.
Dalej były zawodowiec, który podczas swojej kariery reprezentował m.in. La Française des Jeux (1997-99), Astanę (2008-09), RadioShack (2010-13) czy Lampre-Merida (2014), pozwolił sobie na słowa, które poniosły się po sieci najmocniejszym echem. Chris Horner powiedział bowiem bez owijania w bawełnę co sądzi zarówno o zawodnikach, jak i dyrektorach sportowych, którzy w większości niegdyś sami byli kolarzami.
Wy wszyscy, dający zmiany Tadejowi, jesteście kretynami. Wasi dyrektorzy sportowi powinien wylecieć ze swojej pracy. Powinniście wrócić do ścigania amatorskiego, bo wy wszyscy nie wiecie, jak się ścigać na rowerze. Tadej Pogačar jest wyjątkowy, jemu chylę czoło. On ma moc i potrafi ją wykorzystać. Pogačar oczywiście chce pojechać na Paryż-Roubaix z szansą na zwycięstwo, żeby móc wygrać wszystkie pięć monumentów w sezonie 2026. I w tym momencie, jeśli wszyscy będą dalej ścigać się tak, jak na Ronde van Vlaanderen, powinni mu po prostu dać trofeum za zwycięstwo, bo po tym, co zobaczyłem uważam, że jego rywale to istne półgłówki
— nie gryzł się w język Chris Horner.
Niewątpliwie Amerykanin powiedział na głos to, co wielu komentatorów miało na końcu języka, ale nie mogło powiedzieć, gdyż nie wypadało. Świadczy o tym fakt, że mimo bardzo kontrowersyjnego słownictwa, 54-latek spotkał się w dużej mierze z aprobatą za to, co padło z jego ust. Już w niedzielę przekonamy się, czy Chris Horner wyrzuci telewizor przez okno, oglądając z frustracją, jak rywale pomagają Tadejowi Pogačarowi w drodze po zwycięstwo w Paryż-Roubaix, czy też jednak ci zmienią swoją podejście do ścigania i spróbują pokonać Słoweńca poprzez jakiekolwiek taktyczne zagrywki – bazując na czystej mocy wydaje się bowiem, że mistrz świata jest poza zasięgiem dla większości zawodników.










Horner 100% racji.
Szanuje MvdP ale to co robil na ostatnich 50km Ronde to „walka” o druga pozycje. Przeciez oni sobie zdaja sprawe ze TP jest herosem mocy.
Stawanie z nim do walki po rycersku moze i jest szlachetne, ale skazane na porazke. A dla dobra tego sportu potrzeba walki o zwyciestwo, a nie pierwsze miejsce wsrod skladajacych gratulacje Tadkowi. Ktory wielkim Kolarzem jest oczywiscie …
Oglądałem wyścig ale to było w świeta więc nie zbyt uważnie. Ale ma rację. Z tym że każdy z tych czterech gwiazd musieliby się razem dogadać albo przynajmniej zrozumieć bez slów ( lub ich dyrektorzy ). A tak to każdy z osobna myslał o tym że może cudem utrzyma koło TP i będzie drugi
To ten, który się chował przed kontrolami antydopingowymi?
Co to za bełkot? I jakby nie dawali zmian to Pogi też by zwolnił, a potem na podjeździe, z mocną nogą dałby w palnik tak, że chłopcy by się zesrali. Wg mnie mieli dobry pomysł, żeby cisnąć tak, aby TP też na płaskim musiał doginać, bo wyraźnie nie był aż tak mocny na podjeździe ale i tak za słabo jeszcze pracowali. Moim zdaniem właśnie mocne tempo przez cały wyścig może dać reszcie szansę, bo bujanka na patencie to woda na młyn dla TP. Pidcock w M-SR się wiózł i jak skończył? A sprint ma wyraźnie lepszy od TP.
Tadek powiedział to otwarcie, że nie chciał, aby Remas dołączył do czołowej dwójki. Pamiętał jak to było rok temu na Amstel. A gdyby MvdP został i miał współpracować z Remasem to czy Belg dawał by zmiany? Wiedząc, że na finiszu nie ma szans z Holendrem? Vout bardzo chce znów zaistnieć w peletonie a że jest waleczny myślenie idzie na bok, gdy gra idzie o powrót na wysokie lokaty w wyścigach.
Pedersen nie ma formy w tym roku i pojechał nie mądrze tylko tyle ile miał sił.
Paweł czyżbyś cytował szekspirowskiego Marka Antoniusza?
Ja postawię tezę, że Tadej Pogacar jest wybitnym kolarzem. Bez wielokropku na końcu.
Pogacar oprócz tego że jest najmocniejszy to stosuje jeszcze majstersztyk taktyczno-psychologiczny. Po prostu stawia rywali w sytuacji w której każdy kalkuluje indywidulnie. Możesz zabrać się z nim i mieć pewne 2 miejsce i przy odrobinie szczęścia wygrać z nim (prawie jak Piddock w San-Remo), albo zorganizować grupę pościgową, w której każdy będzie myślał o zachowaniu sił na koniec i nie będziecie w stanie go dogonić, Pogacar już wiele razy udowodnił że jest w stanie dojechać samotnie i wygrać atakując nawet 100 km przed metą. W rezultacie zamiast pewnego 2 miejsca będziesz musiał walczyć o to drugie miejsce z resztą grupki. I następnym razem mocno się zastanowisz co Ci się bardziej opłaca.
Dlaczego jesli cos jest prawda to zaraz obarcza sie go o poprawnosc polityczna? Ja tez to juz dawno zauwazylem,ze oni mu tylko pomagaja dajac zmiany. Potwierdzam slowa Hornera ,jestescie kretynami. Zreszta caly swiat widzi ,ze mamy Amstronga 2 .
Mnie razi brak współpracy wśród przeciwników Tadeja. Może dwóch, trzech kolarzy jadących po zmianach to za mało, ale pięciu solidarnie, równo pracujących powinno z nim wygrać.
Głupie rozważanie, czyli wszyscy mają jechać przeciw Pogacarowi , a kto ma wygrać ,też musieliby ustalić ,to jest chore co mówi ten gość.
Ciekawa opinia.
Ten komentarz jest tak głupi, że nawet szkoda go komentować. Pedersen nie dawał zmian, bo nawet nie był w stanie utrzymać koła. MvP miał nie dawać zmian i czekać aż Remco dojedzie, a zanim pewnie reszta? Do wyboru było powalczyć o zwycięstwo, ostatecznie być 2, albo wylądować gdzieś w tłumie.
Ma rację, żeby to nie był tak jak teraz teatr jednego aktora, muszą tak zrobić. Czy zrobią? W to akurat wątpię.
E.T Użyj mózgu choć wiem, że będzie ciężko. Jakiś średniak wyzywa od debili kolarzy którzy wygrywali wielokrotnie monumenty i chyba mają pojęcie jak jeździć, gdzie typ sugeruje żeby najlepiej jakby ustalili między sobą kto ma wygrać byle nie Pogacar. Jeszcze wspominasz Armstronga gdzie ten sam matoł z którym się zgadzasz teraz bronił jego wyników w wywiadach no gratulacje. Całe forum też widzi i potwierdza, jesteś debilem.
Jak komuś nie pasuje rywalizacja ze Słoweńcem, może na przykład pielęgnować ogrody albo pływać kraulem po Wiśle w górę rzeki. Nie ma obowiązku wygrywania ani uprawiania kolarstwa. Idź na ryby gwiazdorze jeden z drugim albo jedź na Olimpiadę 🤣 tam może cokolwiek wygrasz 🤣
E.T. Współczuje twojej matce że musiała wychować takiego tumana. A może wcale jej nie posiadasz i wychowały cię jakieś …
Po co tutaj jest moderacja komentarzy skoro te powyższe wykwity ją przeszły? Niezależnie od tego czy się zgadzamy czy nie z tym co napisał E.T., to pewien poziom chamstwa nie powinien być akceptowany…
Imbecyl nie pomyślał, że przecież można zablokować na podjeździe wąską drogę a lider sam pojedzie. Typowe „amerykańskie” myślenie, tylko zapomniał, że wielcy kolarze nawzajem się szanują. Ci, którzy wożą się na kołach innych są tylko robotnikami i nieudacznikami. Tacy w peletonie są traktowani jak pasożyty.
Nie od dziś wiadomo, że najłatwiej wygrywać wyścigi siedząc przed telewizorem i oglądając powtórki kilka razy. Jadąc w peletonie już tak łatwo nie jest, ale o tym Chris już nie pamięta.