2. edycja belgijskiego wyścigu Midwest Cycling Classic dostarczyła kibicom scenariusza, którego nie powstydziłby się najlepszy dreszczowiec. Na trasie liczącej 137,6 km, prowadzącej z Tielt do Oostrozebeke, byliśmy świadkami nie tylko sportowej walki na wiatrach Flandrii Zachodniej, ale i ogromnego dramatu na samej linii mety, po którym po zwycięstwo sięgnęła Holenderka Lonneke Uneken (VolkerWessels Cycling Team)
Dla polskich kibiców niedziela była wyjątkowo udana. Kaja Rysz i Olga Wankiewicz potwierdziły przynależność do szerokiej czołówki, zajmując miejsca w pierwszej dziesiątce.
Rywalizacja opierała się na płaskim, ale wymagającym profilu, na którym jedynymi punktami zaczepienia do rozerwania peletonu były dwa niewielkie wzniesienia. Wyścig rozpoczął się od rundy w okolicach Tielt, gdzie zawodniczki pięciokrotnie pokonywały podjazd pod Poelberg (450 m. o średnim nachyleniu 2%).
W drugiej części dystansu trasa przeniosła się na pętlę w rejonie Oostrozebeke. Tam na kolarki czekało pięć okrążeń z podjazdem pod Ketelberg (500 m., średnio 2,5%). Mimo że podjazdy te nie były strome, ich powtarzalność w połączeniu z bocznym wiatrem na odsłoniętych drogach Flandrii Zachodniej systematycznie eliminowała słabsze zawodniczki z głównej grupy.

Przez większą część pierwszej połowy wyścigu w peletonie panował względny spokój. Choć dochodziło do sporadycznych prób ataków, żadna z nich nie zdołała zyskać na tyle dużej przewagi, by realnie zagrozić grupie sprinterskiej. Drużyny faworytek dbały o to, by każda akcja była natychmiast kasowana w zarodku.
Sytuacja stała się bardziej napięta w finałowych 30 kilometrach. Wtedy to ciężar dyktowania tempa i kontrolowania wyścigu na końcowych rundach wzięła na siebie głównie ekipa Liv AlUla Jayco. Ich zawodniczki pracowały bardzo aktywnie na czele, starając się ustawić rywalizację pod swoją liderkę i zapobiec ewentualnym odjazdom tuż przed finałową prostą.
Finał w Oostrozebeke był niezwykle dynamiczny. Jako pierwsza na długiej prostej zaatakowała Hélène Hesters (Liv AlUla Jayco Women’s Continental), wyprowadzając peleton na ostatnie metry. Tuż za nią, prawą stroną jezdni, z wielką siłą napędziła się Lonneke Uneken (VolkerWessels Cycling Team).
W tym samym czasie ze środka stawki ruszyła Martina Alzini (Cofidis Women Team). Włoszka zrównała się z Holenderką i będąc przekonaną o swoim sukcesie, popełniła fatalny błąd – podniosła prawą rękę w geście triumfu jeszcze przed linią mety. Uneken nie przestała pedałować i dzięki perfekcyjnemu rzutowi roweru pokonała rywalkę o milimetry.
Co ciekawe, dla Alzini to powtórka bolesnej historii z ubiegłego roku. Wówczas również zaczęła cieszyć się zbyt wcześnie, przegrywając z inną zawodniczką VolkerWessels, Scarlett Souren. Tym razem fotofinisz po raz kolejny potwierdził, że radosna celebracja kosztowała ją zwycięstwo.
Ni en el plano lateral final se percibe como Uneken (por detrás) supera a una Alzini que no acabó de lanzar la bici ya que soltaba una mano para celebrar lo que no fue#MidwestCyclingClassic pic.twitter.com/rSNoMjZj8V
— elsterrato (@elsterrato) March 22, 2026
Dla fanów kolarstwa z Polski był to dzień pełen dumy. Kaja Rysz (Révvi-EGS Group-Velopro) po raz kolejny udowodniła, że świetnie czuje się w belgijskich klasykach, zajmując znakomite 4. miejsce. Polka stoczyła zaciętą walkę na finiszu, wyprzedzając wiele utytułowanych zawodniczek.
Bardzo solidny występ zanotowała również Olga Wankiewicz (MAT Atom Deweloper Wrocław). Reprezentantka polskiej ekipy kontynentalnej czujnie pilnowała czołówki przez cały dystans i ostatecznie zameldowała się na wysokim, 9. miejscu.
Wyniki 2. Midwest Cycling Classic:
Results powered by FirstCycling.com










Niech jej za rok może przywiążą łapy do kierownicy…