Za nami szalona sobota ze Strade Bianche mężczyzn i kobiet, a worldtourowy peleton nie zwalnia ani na moment. Już w niedzielę rusza Paryż-Nicea, dzień później rozpocznie się zaś Tirreno-Adriatico. Jakie gwiazdy światowego peletonu zobaczymy we Francji? Czy organizatorzy przygotowali dla nich ciekawe trasy do rywalizacji? Przyjrzyjmy się.
Choć tegoroczne Strade Bianche i Paryż-Nicea dzielą okrągłe zero kolarzy, którzy wezmą udział w obu tych wyścigach, można powiedzieć, że peleton UCI World Tour pędzi bez nawet dnia przerwy. Kibice mogą bowiem bez wytchnienia śledzić obecnie jedne zawody za drugimi, a Wyścig Ku Słońcu jest bez wątpienia jednym z tych, które rokrocznie generują spore emocje. Trasa francuskiej etapówki sprawia, że zmagania rozkręcają się powoli, ale gdy już faworyci dojdą do głosu, to akcja nie zwalnia nawet na moment. Nie inaczej będzie w 2026 roku, kiedy to rozegrana zostanie 84. edycja Paryż-Nicea.
Historia
Historia Paryż-Nicea sięga 1933 roku i zwycięstwa… Belga Alfonsa Schepersa. Tak się bowiem składa, że Wyścig Ku Słońcu, w stosunku do wielu imprez pamiętających czasy przedwojenne, od samego początku swojego istnienia był mocno umiędzynarodowiony. Gospodarze nie zdominowali zatem tabel, a ich najdłuższa seria triumfów jest ledwie 3-letnia i wydarzyła się jedynie 2-krotnie – w latach 1935-37 oraz za sprawą Laurenta Jalaberta także w okresie 1995-97. Od tamtych czasów Francuz nie sięgał już po zwycięstwo w Paryż-Nicea ani razu. Ostatnie 2 edycje wygrywał za to Amerykanin – konkretnie był to Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), który jednak nie będzie w tym roku bronił tytułu, bowiem wybrał rozgrywane równolegle Tirreno-Adriatico.
Najpiękniejszy ciąg zwycięstw w historii tego wyścigu mieli za to Irlandczycy, których nie potrafił nikt zdetronizować przez 8 lat. Najpierw w 1981 roku najlepszy okazał się być Stephen Roche, a następnie przez 7 kolejnych edycji z najwyższego stopnia podium nie schodził Sean Kelly. Ten drugi zgarnął po drodze także 14 zwycięstw etapowych – więcej od niego ma tylko legendarny Eddy Merckx, bo aż 21. Aktywni kolarze nie mogą się nawet zbliżyć do tych liczb – najwięcej, bo 5 odcinków ma w swoim dorobku inny z Irlandczyków, Sam Bennett, czterema triumfami pochwalić może się zaś Primož Roglič. Żadnego z nich nie zobaczymy w tym roku na starcie, zatem historyczne tabele nie ulegną w tej edycji istotnym zmianom.
Polacy mogą wspominać 2 zwycięstwa etapowe w historii – po jednym odcinku do swojego dorobku dopisali Piotr Wadecki (2001) i Michał Kwiatkowski (2015). Ten drugi jest także jedynym kolarzem znad Wisły, któremu udało się stanąć na podium klasyfikacji generalnej – zajmował drugie (2015) i trzecie (2019) miejsce.
Trasa 84. edycji Paryż-Nicea

1. etap (08.03.26, niedziela): Achères – Carrieres-sous-Poissy (170,9 km)
Zmagania otworzy pofałdowany, ale zdecydowanie nie selektywny etap rozgrywany w okolicach Paryża. To jeden z tych odcinków, na których nie da się wygrać wyścigu, ale jadąc w ogonie będzie można stracić kontakt z czołówką podczas przejazdu przez ścianki pokroju Côte de Chanteloup-les-Vignes (1,1 km; 8,3%), a w efekcie ponieść straty, na które nie powinien sobie pozwolić żaden z faworytów.

2. etap (09.03.26, poniedziałek): Épône – Montargis (187 km)
Drugiego dnia do głosu na 99,9% dojdą sprinterzy. Ci i podczas premierowego odcinka nie pozostają bez szans, aczkolwiek to w poniedziałek okazja będzie dla nich zdecydowanie pewniejsza i nie wymagająca przejeżdżania podjazdów w drugiej połowie trasy.

3. etap (10.03.26, wtorek): Cosne-Cours-Sur-Loire – Pouilly-Sur-Loire (23,5 km, TTT)
Trzeciego dnia organizatorzy przygotowali nieco pofałdowaną drużynową jazdę na czas, która bez wątpienia ustawi nieco klasyfikację generalną. Podczas gdy największe gwiazdy światowego peletonu będą mogły liczyć na mocne wsparcie swoich ekip, przedstawiciele mniejszych drużyn zapewne poniosą straty, które jeszcze bardziej utrudnią im walkę o sprawienie jakiejkolwiek niespodzianki w całym Paryż-Nicea. Warto przy okazji wspomnieć, że podobnie jak to bywało w poprzednich latach, tak i tu w regulaminie znajdziemy zapis o tym, że na mecie liczy się czas pierwszego, nie zaś np. trzeciego kolarza – każdy zatem jedzie na własne konto.

4. etap (11.03.26, środa): Bourges – Uchon (195 km)
W środę walka o klasyfikację generalną rozpocznie się na dobre – o ile bowiem po wtorkowej drużynówce w czołówce nadal może być wielu zawodników nie specjalizujących się w pokonywaniu podjazdów, o tyle finał w Uchon (8 km; 4,5%, max. 16%) powinien ich odsiać. Z drugiej jednak strony finałowa wspinaczka wciąż jest na tyle prosta, że główni faworyci zapewne przyjadą na metę na remis.

5. etap (12.03.26, czwartek): Cormoranche-sur-Saône – Colombier-Le-Vieux (206,3 km)
Drugą połowę wyścigu otworzy kolejny odcinek, podczas którego walkę stoczą najprawdopodobniej puncherzy, zaś jeśli między faworytami miałyby powstać jakieś różnice, to najprędzej na skutek zdobycia przez jednego z nich bonifikaty na mecie etapu.

6. etap (13.03.26, piątek): Barbentane – Apt (179,3 km)
Organizatorzy 84. edycji Paryż-Nicea zbudowali trasę, która każe nam długo czekać na emocje związane z generalką, bowiem także i w piątek do głosu dojdą najprawdopodobniej puncherzy. Końcówka jest na tyle trudna, by odsiać sprinterów, a jednocześnie na tyle łatwa, że na metę wpadnie zapewne dość spora grupa.

7. etap (14.03.26, sobota): Nicea – Auron (138,7 km)
Królewski etap 84. edycji Paryż-Nicea zostanie rozegrany w sobotę, a jego metę ulokowano w Auron (7,3 km; 7,2%). W marcu na mecie będzie zapewne naprawdę chłodno, a to w połączeniu z faktem, że droga zacznie się delikatnie wznosić już na kilkadziesiąt kilometrów przed metą może sprawić, że różnice w finale będą całkiem spore.

8. etap (15.03.26, niedziela): Nicea – Nicea (129,2 km)
Na koniec klasyka Wyścigu Ku Słońcu, czyli etap wokół Nicei. Najtrudniejsze Col de la Porte (7 km; 7,2%) jest co prawda ulokowane w pierwszej połowie dystansu, ale bez wątpienia okazji do dzielenia grupy faworytów będzie na tyle dużo, że jeśli tylko ktoś będzie miał ochotę powalczyć o zmienienie układu w klasyfikacji generalnej, to będzie miał gdzie to czynić.

Pogoda
Zmagania rozpoczną się w niedzielę – w okolicach Paryża będzie około 15-17 stopni Celsjusza, a na niebie będzie pełne słońce. Z czasem jednak peleton skieruje się na południe, gdzie wbrew przydomkowi „Wyścig Ku Słońcu”, kolarze wjadą w regiony pełne deszczy i niższych temperatur. Podczas finału w Nicei ma być zaledwie 10 stopni Celsjusza, a z nieba mają dość obficie spadać krople deszczu.
Faworyci klasyfikacji generalnej
Listę startową otwiera kolarz, na którego spoglądać będzie cały peleton – choć Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) nie ścigał się jeszcze w sezonie 2026, a jego przygotowania były zaburzone przez różne losowe zdarzenia, to jednak nadal 29-latek jest zawodnikiem, obok którego ciężko przejść obojętnie. Wystarczy powiedzieć, że w ciągu ostatnich 3 lat, jeśli tylko Duńczyk docierał do mety wyścigu wieloetapowego, to albo wygrywał, albo pokonywał go jedynie Tadej Pogačar. Wyjątkiem od tej serii była wyłącznie Vuelta a España 2023, gdzie górą był jego klubowy kolega Sepp Kuss – ciężko to jednak traktować jako porażkę, gdyż triumf pozostał w zespole.
Każda seria lubi mieć jednak swój kres, a o takowym bez wątpienia będą marzyli rywale Duńczyka. Głównym konkurentem dla Jonasa Vingegaarda wydaje się być Juan Ayuso (Lidl-Trek), który ma już za sobą pierwszy start w sezonie 2026 – było to Volta ao Algarve, które zakończyło się triumfem Hiszpana. 23-latek niewątpliwie wysłał w ten sposób sygnał do świata, że zamierza w tym roku walczyć o najwyższe cele – teraz pora na powtórzenie tamtego sukcesu w rywalizacji na poziomie UCI World Tour, w której w historii Juan Ayuso bywał najlepszy 2 razy – mowa o Itzulia Basque Country 24′ oraz Tirreno-Adriatico 25′.
Z listy startowej na ostatnią chwilę wypadł João Almeida, a bez niego skład UAE Team Emirates – XRG wydaje się być nieco niekompletny. Portugalczyka zastąpić bez wątpienia spróbują jednak bardzo mocny na czas Brandon McNulty, zawsze solidny Pavel Sivakov oraz nieprzewidywalny Marc Soler – ten ostatni triumfował już w Paryż-Nicea w 2018 roku, kiedy to Hiszpan popisał się szaloną akcją na ostatnim etapie. Kto wie, może tym razem czeka nas coś podobnego?
Niejednego lidera w swoich szeregach ma także INEOS Grenadiers. Wydaje się, że tym głównym powinien być Oscar Onley, aczkolwiek ciężko mi sobie wyobrazić, że całkowicie z osobistych ambicji zrezygnowaliby Carlos Rodríguez oraz ścigający się przed własną publicznością Kévin Vauquelin. Jeśli zaś jesteśmy już przy Francuzach, to na swoim terenie o jak najlepszy wynik powalczą bez wątpienia także Lenny Martinez (Bahrain-Victorious), David Gaudu (Groupama – FDJ United), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step) czy Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team).
Do szerokiego grona faworytów warto także zaliczyć takich kolarzy jak Iván Romeo (Movistar Team), Daniel Felipe Martínez i Aleksandr Vlasov (Red Bull – BORA – hansgrohe), Harold Tejada (XDS Astana Team), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility) czy Eddie Dunbar (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team).
Puncherzy
Zważywszy na to, że dość sporą część wyścigu stanowią pagórkowate etapy, warto zwrócić także uwagę na kolarzy, którzy mogą na nich powalczyć o wygrane etapowe. Poza faworytami całego wyścigu trzeba tu zatem wspomnieć o takich zawodnikach jak Dorian Godon (INEOS Grenadiers), Mathias Vacek (Lidl-Trek), Axel Zingle (Team Visma | Lease a Bike), Rick Pluimers (Tudor Pro Cycling Team) czy Florian Dauphin (TotalEnergies).
Sprinterzy
Swoją szansę otrzymają także sprinterzy. Tu faworytami pojedynku pomiędzy najszybszymi w stawce będą tacy kolarze jak Biniam Girmay (NSN Cycling Team), Cees Bol (Decathlon CMA CGM Team), Phil Bauhaus (Bahrain-Victorious), Max Kanter (XDS Astana Team), Milan Fretin (Cofidis), Casper van Uden (Team Picnic PostNL), Marijn van den Berg (EF Education – EasyPost), Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla), Samuel Watson (INEOS Grenadiers), Laurence Pithie (Red Bull – BORA – hansgrohe), Milan Menten (Lotto Intermarché), Orluis Aular (Movistar Team), Stian Fredheim (Uno-X Mobility), Jensen Plowright (Alpecin-Premier Tech) czy Emmanuel Houcou (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team).
Polacy
W wyścigu zobaczymy dwóch Polaków – na starcie staną Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers) oraz Kamil Gradek (Bahrain-Victorious).
Transmisja
Wyścig będzie transmitowany na antenie Eurosportu oraz za pośrednictwem platform streamingowych HBO Max / Player. Ramówka prezentuje się następująco:
- 1. etap (8.03, niedziela): 15:20-17:15 (Eurosport 2 oraz online)
- 2. etap (9.03, poniedziałek): 15:45-17:15 (Eurosport 2) oraz 15:10-17:20 (online)
- 3. etap (10.03, wtorek): 15:45-17:15 (Eurosport 2) oraz 15:10-17:20 (online)
- 4. etap (11.03, środa): 15:45-17:15 (Eurosport 2) oraz 14:45-17:20 (online)
- 5. etap (12.03, czwartek): 15:45-17:15 (Eurosport 2) oraz 15:10-17:20 (online)
- 6. etap (13.03, piątek): 15:45-17:15 (Eurosport 2) oraz 15:10-17:20 (online)
- 7. etap (14.03, sobota): 13:25-15:15 (Eurosport 2 oraz online)
- 8. etap (15.03, niedziela): 15:45-17:00 (Eurosport 2) oraz 15:10-17:15 (online)
Lista startowa 84. edycji Paryż-Nicea
Dane dostarcza FirstCycling.com










Niczego sobie tak (jeżeli chodzi o kolarstwo naturalnie) nie życzę jak tego, żeby Jonas był w stanie powalczyć z Tadejem na TdF jak za „dawnych lat”, kiedy mieliśmy jeden z najbardziej emocjonujących edycji w historii (przynajmniej tej najnowszej) – poprzedni rok już wiał od pewnego momentu nudą, która staje się znakiem firmowym Słoweńca (oczywiście jak ktoś ma „ciary” na sam widok Tadka – a takich tu nie brakuje – to pewnie ma w tym temacie zupełnie inne zdanie, mnie to nie kręci). Bo oczywiście w historie o zwycięstwie Remco, Sixasa czy innego Ayuso niespecjalnie chce mi się wierzyć – póki co raczej powalczą najwyżej o podium.
Och jakbym chciał żeby Aysuo czy Vauqulein postawili się Jonasowi.