fot. Paris-Nice

Podczas niedzielnego etapu Paryż-Nicea przy trasie znalazł się szczególny kibic – była nim 89-letnia wdowa po Emmanuelu Busto, znanym zawodniku ścigającym się na przełomie lat 50′ i 60′ XX wieku. Dla kobiety była to pierwsza od przeszło roku wizyta na świeżym powietrzu.

By w pełni oddać, dlaczego historia wdowy po Emmanuelu Busto jest tak wzruszająca zdaniem wielu mediów z całego świata, warto pochylić się nieco bardziej nad postacią samego Francuza. Ten ścigał się na wysokim poziomie na przełomie lat 50′ i 60′ XX wieku i był m.in. 6-krotnym uczestnikiem Tour de France, a jeśli chodzi o wyniki, warto wspomnieć wygrane w Tour du Var, Tour de l’Aude czy na etapach Critérium du Dauphiné Libéré i Volta a Catalunya, a także 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Vuelta a España. Emmanuel Busto podczas całej kariery mógł liczyć na wsparcie swojej żony, która zakochała się w kolarstwie. Para po przejściu na sportową emeryturę przez Francuza, nadal pojawiała się na wyścigach, aż do jego śmierci w 2017 roku. Wdowa nie zatraciła swojej miłości, ale niedługo później jej stan zdrowia przestał jej pozwalać na obecność przy trasach. Dziś 89-latka jest przykuta do łóżka, ale jej wnukowie postanowili znaleźć na to sposób.

Od miesięcy chcieliśmy ją wyprowadzić na dwór. Problem jest jednak taki, że we dwoje nie jesteśmy w stanie tego zrobić, biorąc pod uwagę wagę łóżka – około 200 kilogramów!

— napisał Théo Busto, jeden z wnuków rzeczonej wdowy.

Okazją do tego, by 89-latka znalazła się na świeżym powietrzu, był ostatni etap wyścigu Paryż-Nicea. Panowie poszukali wsparcia wśród kibiców obecnych przy trasie i z ich pomocą wynieśli łóżko na dwór, a następnie ustawili przy trasie. To był bez wątpienia bardzo piękny moment dla schorowanej staruszki.

Podnieśliśmy łóżko, przenieśliśmy je przez taras, zeszliśmy po schodach, przeszliśmy przez żwirową ścieżkę, a potem musieliśmy przetoczyć je jeszcze 300 metrów do miejsca, gdzie przejeżdżał wyścig. Na szczęście dotarliśmy w okolice trasy w samą porę, kilka minut przed pojawieniem się pierwszych kolarzy! To był magiczny moment, rok po tym, jak babcia ostatni raz była na zewnątrz. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Co za piękna chwila. Mogę tylko podziękować za wsparcie – jaka to była solidarność kibicowskiej braci!

— kontynuował Théo Busto.

To bez wątpienia jedna z tych historii około wyścigowych, która powoduje pojawienie się uśmiechu na twarzy czy wręcz łzy wzruszenia w oku. Oby 89-latka jeszcze nieraz w życiu miała okazję cieszyć się podobnymi chwilami szczęścia.

Poprzedni artykułChristian Prudhomme: „Jonas swoją wygraną wysłał swoistą wiadomość do Tadeja”
Następny artykułDanilith Nokere Koerse kobiet 2026: Lotte Kopecky wraca na zwycięską ścieżkę
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze