Co prawda Jan Bakelants zakończył swoją zawodową karierę w 2022 roku (reprezentował wtedy barwy Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux), ale nadal jest bardzo ważną postacią w kolarskim środowisku. Teraz 39-latek wypowiedział się na temat tzw. „finansowego dopingu”.
Jako zawodowy kolarz Jan Bakelants cechował się sporymi umiejętnościami, czego dowodem są m.in. etapowe zwycięstwo na Tour de France 2013 oraz zwycięstwa w Giro del Piemonte 2015, Giro dell’Emilia 2015, Grand Prix de Wallonie 2013, Circuit des Ardennes 2008 i Tour de l’Avenir 2008.
Na łamach Het Laatste Nieuws, Belg postanowił wyrazić swoje zdanie na temat „finansowego dopingu”. Jego zdaniem obecna sytuacja zmierza w niewłaściwym kierunku.
Jeśli transfer Oscara Onleya z Team Picnic PostNL do INEOS Grenadiers cokolwiek pokazuje to przede wszystkim to, że model ekonomiczny kolarstwa nadal jest słaby. Zespoły w nieco gorszej sytuacji finansowej mogą zostać dość łatwo wykupione przez te, które mają większe możliwości finansowe. Znów zobaczymy kolarstwo z dwoma prędkościami. W przeszłości przyczyną był doping [stosowanie na szeroką skalę niedozwolonych substancji – przyp. red.], teraz jest to doping finansowy
– uważa były kolarz.
W dalszej części swojej wypowiedzi Jan Bakelants skupia się na samych kolarzach, porównując sytuację zawodników jeżdżących dla najmocniejszych zespołów w stawce, z tymi, którzy ścigają się w drużynach z dużo mniejszym budżetem.
To wszystko odgrywa rolę w umyśle kolarza. Jeśli możesz się ścigać dla Team Visma | Lease a Bike, UAE Team Emirates – XRG, Lidl – Trek, Red Bull – BORA – hansgrohe, INEOS Grenadiers, a teraz też dla Decathlon CMA CGM Team, Twoje życie wygląda dużo lepiej niż w Lotto Intermarché, a to też jest drużyna WorldTour
– kontynuuje Belg.
Zdaniem Bakelantsa całość przypomina sytuację występującą w piłce nożnej, a mniejsze zespoły, które bazują na swoich talentach znajdują się w dużo gorszej sytuacji i nie mają się jak bronić przed mocniejszymi ekipami.
Mówimy o osiemnastu drużynach WorldTour. Dopóki nie mogą zachować swoich talentów, nie mogą się rozwijać w zrównoważony sposób. Co roku zdarza się, że ich „złoty chłopiec” zostaje im odebrany. Myślę, że opłaty transferowe będą się pojawiać coraz częściej. Zmierzamy w kierunku scenariusza piłkarskiego, w którym opłaty za wykup są uwzględniane w umowach jeszcze częściej, z wyprzedzeniem. Teraz zazwyczaj ich nie ma [w kolarstwie – przyp. red.]. Elita peletonu będzie je uwzględniać w warunkach kontraktowych
– kończy Bakelants.








