fot. Oriol Castello/ Red Bull-Bora-hansgrohe

Ubiegłoroczna kampania wiosenna w wykonaniu Red Bull – BORA – hansgrohe zakończyła się rozczarowaniem. Nowo sformowany skład na wyścigi klasyczne nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, co wymusiło zmiany w strukturach ekipy. Ze stanowiskiem pożegnał się dyrektor Roger Hammond, a stery przejęli Sven Vanthourenhout oraz Tony Gallopin, którzy nadają teraz ton przygotowaniom zespołu.

Choć skład oparty na takich zawodnikach jak Gianni Vermeersch, Laurence Pithie czy bracia Mick i Tim van Dijke może nie wydawać się na pierwszy rzut oka faworytem flamandzkich monumentów, zwłaszcza pod nieobecność Remco Evenepoela, kierownictwo wierzy w nowy projekt.

Dzięki nowemu sztabowi odświeżamy współpracę między zawodnikami a dyrektorami. Klaas Lodewyck zajmie się np. Janem Tratnikiem, a Sven braćmi Van Dijke. Musimy działać jak jeden organizm, by w pełni wykorzystać nasz potencjał

– wyjaśnia dyrektor sportowy, Zak Dempster.

Bracia Mick i Tim van Dijke entuzjastycznie oceniają zmiany w sztabie.

Sven i Tony wnoszą do zespołu ogromny spokój. Dzięki lepszemu zgraniu będziemy skuteczniejsi taktycznie. Nasz skład na klasyki stał się szerszy. W zeszłym roku w finałach zostawało nas tylko dwóch, co utrudniało walkę. Teraz chcemy wchodzić w decydującą fazę z wieloma kartami do rozegrania. Mamy szybkich zawodników, jak Laurance Pithie czy Jordi Meeus

– zauważa Mick van Dijke.

Tim van Dijke podkreśla także rolę Vanthourenhouta jako mentora:

Sven świetnie mówi po holendersku, co ułatwia nam komunikację. Czujemy się tu doceniani. Między nami a Svenem zaiskrzyło od pierwszej chwili. To dla nas szansa na zrobienie kolejnego kroku w karierze

– dodaje Tim van Dijke.

Mamy ciekawą mieszankę talentów: bracia Van Dijke to specjaliści od klasyków, Laurence Pithie jest bardzo szybki, a Gianni Vermeersch to zawodnik, którego niezwykle trudno zgubić. Jednak do sukcesu potrzeba też solidnych pomocników, którzy dowiozą liderów pod Oude Kwaremont czy Molenberg. Mamy konkretny plan i wierzymy, że stać nas na znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać

– przyznaje na koniec Zak Dempster.

Poprzedni artykułDlaczego Clément Venturini początkowo odrzucił ofertę Unibet Rose Rockets: „To był trudny czas”
Następny artykułNiezwykła droga Lucindy Brand na szczyt: „Podczas każdego wyścigu zaliczałam setkę upadków”
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze