Clément Venturini to najnowsze wzmocnienie ekipy Unibet Rose Rockets. Francuz do niedawna reprezentował barwy Arkéa-B&B Hotels, jednak po likwidacji tego zespołu musiał szukać nowego pracodawcy. Jak przyznał w wywiadzie dla Cyclism’Actu, początkowo miał spore wątpliwości, czy dołączenie do francuskiego zespołu o holenderskich korzeniach to dobry krok.
32-letni kolarz wyznał, że rok 2025 był dla niego wyczerpujący psychicznie.
To była nietypowa zima. Przechodziłem przez trudny okres, pełen wzlotów i upadków. Wciąż czułem się na siłach, by się ścigać i miałem nadzieję, że Arkéa przetrwa, a ja zakończę tam karierę. Taką deklarację złożyłem menedżerowi, Emmanuelowi Hubertowi. Wiemy jednak, jak to się skończyło, finałem, którego nikt nie chciał
– tłumaczy Venturini.
Zespół Unibet Rose Rockets wykazał zainteresowanie Venturinim niemal natychmiast, jednak kolarz początkowo odrzucił propozycję.
Byli jednymi z pierwszych, którzy zaprosili mnie na rozmowę i zaproponowali kontrakt na 2026 rok. Wtedy nie byłem na to gotowy. Dręczyło mnie wiele spraw, skupiałem się na negatywach. Potrzebowałem miesięcy rozmów i autorefleksji. Ostatecznie podpisałem umowę i po pierwszym tygodniu spędzonym z drużyną absolutnie niczego nie żałuję
– przyznaje Francuz.
Siedmiokrotny mistrz Francji w kolarstwie przełajowym, który całą dotychczasową karierę spędził w rodzimych ekipach, z entuzjazmem podchodzi do międzynarodowego środowiska.
To dodaje mi energii i jednocześnie wytrąca z dotychczasowej strefy komfortu. Nigdy wcześniej nie musiałem używać języka angielskiego wewnątrz drużyny. Cieszę się, że mogę zejść z utartych szlaków
– dodaje Venturini.
Mimo globalnego charakteru ekipy, Venturini spotka w niej pięciu rodaków, co ułatwia adaptację. Podkreśla jednak zalety integracji z zagranicznymi kolegami.
Nie dzielę pokoju z Francuzem, co uważam za świetne rozwiązanie. Moim współlokatorem jest Belg, który włada wieloma językami. Czuję się tu bardzo mile widziany. To dla mnie fantastyczne doświadczenie i szansa na poznanie innego stylu pracy, który bardzo mi odpowiada
– dodaje na koniec Clément Venturini.









