Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) to jeden z najlepszych kolarzy ostatnich lat. Teraz możemy poznać nieco inną twarz Duńczyka, w tym m.in. jego charakter oraz dowiedzieć się czegoś więcej o sportowych początkach, a to wszystko za sprawą wywiadu Tima Heemskerka (trenera duńskiego zawodnika) dla RIDE Magazine.
Warto wspomnieć o tym, że Tim Heemskerk trenuje Jonasa Vingegaarda od wielu lat, dlatego też zdążył go już bardzo dobrze poznać, a teraz zdradził kilka ciekawych faktów na temat duńskiego kolarza. W obszernej rozmowie nie zabrakło wzmianki o początkach tej współpracy.
Wciąż dobrze pamiętam pierwsze spotkanie. Jonas i ja byliśmy nowi w zespole, poznaliśmy się na spotkaniu zespołu w siedzibie Jumbo. Mathieu Heijboer przydzielił mi ośmiu zawodników. Jonas był jednym z nich. Nie miałem pojęcia, kim on jest. Szybko zauważyłem, że jest introwertykiem – kimś, kto wolał pozostać w tle, niż być w centrum grupy. Też taki jestem, dlatego od razu dobrze się dopasowaliśmy […] Jego umiejętności wspinaczkowe były dobrze znane i było jasne, że wciąż ma sporą rezerwę na rozwój. Nie mieliśmy wtedy pojęcia, jakim kolarzem się stanie, że dwukrotnie wygra Tour de France. Nie, wtedy się tego nie spodziewaliśmy
– wspomina trener Duńczyka.
Skoro wiemy już, jak wyglądało pierwsze spotkanie Heemskerka z Jonasem Vingegaardem, możemy przejść do dalszych wspomnień trenera duńskiego kolarza. W dalszej części swojej wypowiedzi Heemskerk mówił o tym, jak Vingegaard radził sobie w początkowej fazie swojej kariery.
Nie trenował wcześniej po wiele godzin. Stopniowo zwiększaliśmy ten czas z 20 do 30 godzin tygodniowo. Od razu zrobił duże postępy fizyczne, chociaż widzieliśmy w jego pierwszym wyścigu, Ruta del Sol, że podczas rywalizacji był bardzo zdenerwowany. Ten stres był przeszkodą w jego występach, ale szybko rozwijał się w tym zakresie. Kilka miesięcy później, na Tour de Pologne, widziałem jak z przekonaniem wygrywa etap. Koszulka lidera wywołała nerwy, które go blokowały. Nagle stał się liderem zespołu. Ta odpowiedzialność nie dawała mu spać całą noc, przez co źle się regenerował po występie z poprzedniego dnia. Byliśmy już przekonani, że ma umiejętności, aby stać się dobrym kolarzem i wciąć ma ogromny potencjał, ale musiał się też dalej rozwijać na płaszczyźnie psychicznej
– kontynuuje Heemskerk.
Następnie Tim przeszedł do jednego z ważniejszych tematów z jego punktu widzenia, a konkretniej do wieloletniej współpracy z Duńczykiem. Zdradził przy tym kilka tajemnic, dlaczego ta współpraca układa się tak dobrze.
Nasze introwertyczne postacie bardzo do siebie pasują. Wzajemne zaufanie do siebie bardzo szybko się rozwinęło. Jonas wie, że myślę o wszystkich szczegółach i jasnym planie. Nie jestem wszechwiedzącym trenerem i zapraszam go do wspólnych przemyśleń. Podkreśla, że muszę mu dać kopniaka w tyłek, gdy widzę, że coś jest nie tak. Jeśli coś można poprawić, nie jestem osobą, która od razu podnosi telefon i wszystko kontroluje. Daje temu trochę czasu i dobrze się nad tym zastanawiam. Wtedy Jonas wie, że te porady mają sens. Najpierw pomyśl, a potem działaj. Jonas okazał się idealnym „eksperymentem” w zakresie „przestrzegania harmonogramów”. Jeśli wskażesz, że musi trenować pięć godzin w danym obszarze, to przejedzie te pięć godzin w tej strefie. Doskonale rozumie, że można odkryć, co działa dobrze, a co nie, na podstawie idealnego planu treningowego. Wielu zawodników ciągle trochę odbiega od swojego harmonogramu. Pracują o 10 watów mocniej i zamieniają 5 godzin w 5,5 godziny. Jonas nie […] Pod kątem harmonogramów, daje sztabowi trenerskiemu pełne zaufanie
– opowiada Heemskerk.
Wspomniano już o dwóch zwycięstwach Jonasa w Tour de France oraz jego wielkich możliwościach. Zatem, jak ten sukces wpłynął na Duńczyka? Jego trener wypowiedział się na ten temat następująco:
Jedyną rzeczą, która go zmieniła jest ojcostwo. To człowiek rodzinny. Pracujemy według tej samej rutyny, co przed jego sukcesami. Myślę, że to pasuje do introwertycznej osobowości. Kiedy pewien sposób współpracy działa, do zmian nie podchodzi się chętnie. Siłą introwertyków jest to, że bardzo dobrze się przygotowują […] W swoim zachowaniu Jonas pozostaje tą samą osobą. Wciąż jest bardzo skupiony na rodzinie.
W udzielonym wywiadzie trener Duńczyka nie mógł przejść obojętnie obok jednego z ważniejszych tematów dla kolarskiego środowiska – rywalizacji Jonasa z Tadejem Pogačarem. Heemskerk odniósł się również do charakteru duńskiego kolarza.
Myślę, że Jonas czerpał siłę z przegranego Tour de France 2024. Przez dwa tygodnie dzielnie walczył, ale w ostatnim tygodniu było widać, że jego przygotowania po ciężkim wypadku były nieco za krótkie […] Tak naprawdę nigdy nie rozmawiamy o tych pojedynkach. Tak jak nigdy nie rozmawiamy o wygranej. Zawsze jesteśmy nastawieni na zadania, aby zoptymalizować przygotowania. Jonas pozostaje skromnym człowiekiem i to się nie zmieni. Taki właśnie jest. Oczywiście cieszy się, gdy wygrywa i wiwatuje na mecie, ale ta zewnętrzna euforia zwykle szybko znika. Woli dzielić się radością z rodziną, a potem z zespołem. Z pewnością ma poczucie humoru, chociaż często jest to suchy humor. Czasami zgłasza w aplikacji, że poszedł pobiegać, gdy my wiemy, że to dla niego kłopotliwe, a potem testuje nas, czy się na to nabierzemy
– dowiadujemy się od trenera.
Na sam koniec Tim odniósł się jeszcze do najcięższych momentów ze sportowej kariery Jonasa Vingegaarda, a konkretniej do chwil, w których podnosił się po ciężkim wypadku z 2024 roku.
Kiedy doświadczasz takiego upadku, wpływa to na Ciebie emocjonalnie. Zwłaszcza na początku. Od tamtej pory coraz częściej myśli o bezpieczeństwie na wyścigu. Wierzę też, że uczyniło go to silniejszym psychicznie. Duże wrażenie zrobiło na mnie to, jak jego siła psychiczna po tym upadku, pozwoliła mu w krótkim czasie wypracować akceptowalną formę na Tour. Merijn Zeeman i ja odwiedziliśmy go w szpitalu, gdy był wypisywany z intensywnej terapii. Przyszliśmy zobaczyć, jak się czuje, ale on już wtedy wyraził chęć dotarcia na Tour. To naprawdę nam zaimponowało. Bardzo dokładnie wykonał wszystkie ćwiczenia i sesje treningowe, które planowaliśmy przed Tourem […] Ma cel, skupia się na misji i zrobi wszystko, by odnieść sukces
– kończy Heemskerk.
Łatwo można wywnioskować, że Jonasa po prostu da się lubić i jest to bardzo skromny człowiek, który jednocześnie przykłada się do założeń treningowych, tak aby cały czas stawać się jeszcze lepszym zawodnikiem. Czy Duńczyk jest w stanie przełamać dominację Tadeja Pogačara w 2026 roku? Nie wiadomo, ale już niedługo będziemy świadkami kolejnego emocjonującego pojedynku z ich udziałem!









Tak jak Remco nie da się lubić, tak Jonas nie da się nie lubić.
Remco jest świetnym kolarzem, ale te jego fochy na wszystko i wszystkich i zrzucanie winy na każdego prócz siebie za niepowodzenia na prawdę irytują.
O ile Remco zuka winy poza soba ,Jonas tego nigdy nie robi . Najlepszym przykładem była sytuacja w TdR 2024 gdy w ucieczce Pogacara Remco i Jonasa duńczyk nie chciał pracować i po etapie buńczuczny Remco powiedział że Jonas nie ma jaj a on nie miał w tym interesu. Na następnym etapie okazało sie komu tych jaj zabrakło. Dlatego ja absolutnie kibicuje Jonasowi z powodu jego skromności i szacunku dla rywali ajego start w TdF w 2024 w trzy miesiące po ciężkiej kontuzji był nieprawdopodony.