fot. UAE Team Emirates - XRG / Sprint Cycling Agency

Dziś pora przyjrzeć się drużynie zza naszej zachodniej granicy. Tak – Lidl-Trek od sezonu 2026 staje się formacją zarejestrowaną w Niemczech, a tamtejsza sieć dyskontów ma jeszcze mocniej zainwestować w działalność tego World Teamu. Czy mając ogromny budżet i spore ambicje udało się zbudować skład, który faktycznie stać na walkę o najwyższe cele? Przeanalizujmy.

Założona w 2011 roku ekipa, znana wówczas pod nazwą Leopard Trek, miała swoje momenty lepsze i gorsze. Już w premierowym sezonie kolarzom z tego zespołu udało się zająć 2 miejsca na podium Tour de France czy wygrać jeden z monumentów, co przełożyło się na 3. lokatę w rankingu UCI już w wtedy. Później jednak bywały lata, kiedy przeniesiona do USA drużyna potrafiła lądować pod koniec drugiej „10” zestawienia przygotowywanego przez Międzynarodową Unię Kolarską, a nawet zdarzało się, że dyskutowano o jej dalszym bycie. Ostatnio jednak jako sponsor tytularny dołączył Lidl, co znacząco odmieniło ten zespół – amerykańska formacja zajmowała kolejno 5., 4. i 3. miejsce w rankingu UCI, a za ostatni sezon w naszym podsumowaniu otrzymała notę 8,5/10. Dodatkowy budżet przyniesiony przez niemieckiego sponsora nie został głupio przepalony, a dobrze zainwestowany – sprowadzono nie tylko gwiazdy, ale i kolarzy z ogromnym potencjałem, a to stało się źródłem wielu zwycięstw, sukcesów czy po prostu dobrych wyników. Świetną passę zespół spróbuje podtrzymać także w sezonie 2026, w który przerejestrowana do Niemiec drużyna rozpocznie w bardzo podobnym do tegorocznego składzie.

Transferów wychodzących jest 6. Z ekipą pożegnali się Jasper Stuyven, Juan Pedro López, Daan Hoole, Tim Declercq, Ryan Gibbons oraz Alex Kirsch. Choć odeszli mniej lub bardziej ciekawi kolarze, to niekoniecznie ubyło jakości – w ich miejsce sprowadzeni zostali Juan Ayuso, Matteo Sobrero, Jakob Söderqvist, Max Walscheid i Mathias Norsgaard, zaś z niemieckim zespołem mocno łączony jest Derek Gee-West. Kanadyjczyk pierwotnie miał trafić do INEOS Grenadiers, jednak teraz mówi się, że brytyjska grupa skusi się na Oscara Onleya, a 28-latek miałby trafić właśnie do Lidl-Treka. To byłoby spore wzmocnienie, aczkolwiek publikowany codziennie cykl ma to do siebie, że niestety nie może czekać, aż przyszłość każdego kolarza zostanie jasno wyjaśniona. Dziś omówimy zatem 29 zawodników, którzy już są potwierdzeni, ale warto mieć z tyłu głowy, że niemiecki zespół może się jeszcze bardziej wzmocnić.

Główne gwiazdy Lidl-Trek na sezon 2026:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Niemiecki zespół będzie niezwykle groźny w każdym wyścigu, w którym weźmie udział. W przypadku wielkich tourów można wręcz mówić o potrzebie pogodzenia interesu wszystkich liderów, albowiem potencjalnie zainteresowani walką o klasyfikację generalną podczas trzytygodniówek mogą być Mattias Skjelmose, Juan Ayuso, Giulio Ciccone oraz być może także Tao Geoghegan Hart. Ten pierwszy póki co nie broni się wynikami – w 4 startach tylko raz był wysoko, konkretnie zajął 5. miejsce w Vuelta a España 2024. Duńczyk ma jednak ogromny talent, a gdy wszystko idzie po jego myśli, to potrafi ogrywać najlepszych na świecie. Poniekąd to samo można powiedzieć o Juanie Ayuso – Hiszpan przygodę z wielkimi tourami rozpoczął od 3. miejsca w Vuelta a España 2022, rok później zajął 4. lokatę, a następnie 2-krotnie nie docierał do mety oraz w tym roku przed własną publicznością wyłącznie walczył o etapy, co zakończyło się dla niego 2 zwycięstwami. 23-latek jest zatem pewną niewiadomą, choć bez wątpienia jego ego i ambicje są ogromne. Trzecią opcją jest Giulio Ciccone – kolarz, który w 15 startach w wielkich tourach nigdy nie uplasował się w czołowej „10” (!!!), a jednak wielokrotnie będący jej bardzo blisko – zazwyczaj sukcesów pozbawiały go kraksy, ew. choroby. Czy świętujący dziś 31. urodziny Włoch jeszcze raz spróbuje? Tego dowiemy się za co najmniej kilka miesięcy. Ostatnia opcja to zaś jedyny w tym gronie kolarz, który wygrał w karierze wielki tour – Tao Geoghegan Hart był najlepszy w Giro d’Italia w 2020 roku, a 3 lata później wydawało się, że Brytyjczyk ponownie zmierza po wygraną, kiedy poważna kraksa przerwała mu nie tylko tamten wyścig, ale i cały sezon, zaś dziś 30-letni kolarz nigdy już nie wrócił do dawnego poziomu. Wciąż jednak nie skreślałbym go, choć jeśli przyjdzie Derek Gee-West, to bez wątpienia dla Brytyjczyka może zabraknąć wyścigów, w których mógłby zostawać liderem.

Całą czwórkę stać także na sukcesy w krótszych etapówkach, nawet na najwyższym poziomie, gdzie w przypadku tych nieco łatwiejszych wielkim faworytem będzie przeważnie Mads Pedersen. Duńczyk potrafi przetrwać krótsze podjazdy, bardzo poprawił jazdę na czas, a przy tym na finiszach zbiera raz po raz cenne bonifikaty, dzięki którym potrafi bić się o zwycięstwa. W podobnego typu imprezach o wygrane bić się mogą także świetni na czas Mathias Vacek, Jakob Söderqvist, Matteo Sobrero i Søren Kragh Andersen, bardzo dynamiczny Albert Withen Philipsen, a także genialny na krótkich ściankach Thibau Nys. Poza tym w drugim szeregu w ekipie znajdziemy też kilku kolarzy, których najlepsze czasy co prawda z różnych przyczyn przeminęły, ale których nadal nie można ignorować – Lennard Kämna czy Patrick Konrad też mogą swoje dołożyć do puli sukcesów ekipy.

b) na sprinty:

Lidl-Trek w sezonie 2025 mógł się pochwalić wygraniem klasyfikacji punktowej podczas wszystkich 3 wielkich tourów, co bez wątpienia było genialnym osiągnięciem. O tytuł światowego numeru 1 w sprincie ponownie bił się fenomenalny Jonathan Milan, zaś w finiszach z nieco zredukowanej grupy równych sobie nie ma Mads Pedersen. Ponadto w ekipie znajdziemy utalentowanych Tima Torna Teutenberga i Alberta Withena Philipsena – krótko mówiąc jest komu finiszować.

c) na klasyki:

Wielkim liderem niemieckiego zespołu na północne klasyki będzie ponownie Mads Pedersen, który cały czas czeka na swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w monumencie. Na brukach u jego boku spodziewać możemy się zwycięzców dwóch ostatnich edycji Paryż-Roubaix do lat 23, czyli Alberta Withena Philipsena i Tima Torna Teutenberga. Ponadto trzeba zakładać, że właśnie pod ich kątem, poza pracą w pociągu sprinterskim, sprowadzony został 32-letni Max Walscheid. Swojego czasu ambicje związane z tego typu imprezami przejawiał także Jonathan Milan, aczkolwiek rosły Włoch póki co w najtrudniejszych klasykach nie zanotował jeszcze żadnego wybitnego wyniku. W Mediolan-San Remo cennym wsparciem powinien być dla Madsa Pedersena za to Søren Kragh Andersen – Duńczyk 3-krotnie w karierze plasował się w czołowej „10” tego monumentu.

Jeśli chodzi o rywalizację w Ardenach i tym podobnych wyścigach, to w tym roku ogromną klasę pokazał Mattias Skjelmose, który w genialnym stylu triumfował w Amstel Gold Race. Drugą, równie mocną opcją dla Lidl-Trek w takim terenie będzie 23-letni Thibau Nys, który już w tym roku był m.in. 5. w Liège-Bastogne-Liège. W najdłuższych klasykach, a także w Strade Bianche, w ścisłej czołówce spodziewać się można Tomsa Skujiņša – gdy dystans i trudność rośnie, Łotysz odnajduje w sobie wręcz niewyobrażalne pokłady energii. W najtrudniejszych klasykach groźni będą także Giulio Ciccone, Juan Ayuso, Andrea Bagioli czy wreszcie Quinn Simmons – Amerykanin ten rok zamknął 4. lokatą w Il Lombardii, co pokazało na jak wiele stać go w tego typu imprezach.

d) na czasówki:

W szeregach Lidl-Trek znajdziemy aktualnego mistrza świata do lat 23, czyli Jakoba Söderqvista. Poza Szwedem o zwycięstwa podczas tego typu prób bić się mogą także Mattias Skjelmose, Juan Ayuso, Mads Pedersen czy Mathias Vacek – być może nie są to najwybitniejsi specjaliści na świecie, ale każdy z nich przy odpowiednim dniu i trasie potrafi czynić sięgać po sukcesy. Do tego wysoko czasówki kończyć mogą tacy zawodnicy jak Matteo Sobrero, Max Walscheid czy Søren Kragh Andersen, a tak duże grono mocnych kolarzy sprawia, że Lidl-Trek należy traktować bardzo poważnie także i w kontekście drużynowej jazdy na czas.

e) na górskie etapy:

Choć Giulio Ciccone próbuje od lat walczyć o klasyfikacje generalne podczas wielkich tourów, to jednak w gruncie rzeczy Włoch bardziej jest znany jako wytrawny łowca etapów oraz koszulek górala. Jeśli tylko 31-latek postawi ponownie na takowe cele, to stać go na niejedno zwycięstwo. Te potrafi licznie zdobywać także Juan Ayuso, a z liderów tylko Mattias Skjelmose wydaje się być tym, który wygrywa stosunkowo niewiele. Jeśli zaś chodzi o kolarzy z drugiego szeregu, to poprzez odjazdy po triumfy sięgać mogą Carlos Verona, Lennard Kämna, Julien Bernard, Tao Geoghegan Hart, Patrick Konrad, Quinn Simmons czy Bauke Mollema – ten ostatni mimo 39 lat na karku cały czas pozostaje konkurencyjny, a w związku z tym, że sezon 2026 będzie jego ostatnim w zawodowej karierze, spodziewam się po Holendrze jakiegoś szalonego, efektownego pożegnania.

f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:

Jakob Söderqvist już jako kolarz z developmentu potrafił przebić się do światowej świadomości za sprawą swoich sukcesów – czy to w imprezach młodzieżowych, czy też podczas wypożyczeń do głównej ekipy. Teraz jednak przed 22-letnim Szwedem pierwszy w karierze sezon na poziomie UCI World Tour, po którym oczekuję całkiem sporo. Drugim zawodnikiem, którego będę obserwował z wielką ciekawością, jest Albert Withen Philipsen – 19-latek już w tym roku zadebiutował w najwyższej dywizji i zrobił to z przytupem, zatem jestem niezwykle ciekaw gdzie jest sufit wciąż bardzo młodego Duńczyka.

Skład drużyny Lidl-Trek na sezon 2026:

🇮🇹 – Jonathan Milan, Giulio Ciccone, Andrea Bagioli, Matteo Sobrero, Simone Consonni, Jacopo Mosca
🇩🇰 – Mads Pedersen, Mattias Skjelmose, Albert Withen Philipsen, Søren Kragh Andersen, Mathias Norsgaard
🇧🇪 – Thibau Nys, Edward Theuns, Otto Vergaerde
🇩🇪 – Tim Torn Teutenberg, Lennard Kämna, Max Walscheid
🇪🇸 – Juan Ayuso, Carlos Verona
🇳🇱 – Bauke Mollema, Sam Oomen
🇺🇸 – Quinn Simmons
🇱🇻 – Toms Skujiņš
🇨🇿 – Matthias Vacek
🇸🇪 – Jakob Söderqvist
🇬🇧 – Tao Geoghegan Hart
🇦🇹 – Patrick Konrad
🇫🇷 – Julien Bernard
🇪🇷 – Amanuel Ghebreigzabhier

Podsumowanie

Napisałem już na początku tekstu ostatnie miejsca Lidl-Trek w rankingu UCI, tj. 5. pozycję za sezon 2023, 4. lokatę za 2024 rok oraz 3. miejsce w tegorocznym zestawieniu. Powtórzyłem je teraz nie bez powodu – z wyliczanki wychodzi bowiem, że sezon 2026 niemiecka ekipa powinna zaskoczyć na 2. pozycji i moim zdaniem jest to jak najbardziej możliwe. Być może Lidl-Trek wciąż nie wygra wielkiego touru, a i zgarnięcie choć jednego z monumentów będzie wyzwaniem, ale już stała obecność na podium tego typu imprez wydaje się być w zasięgu kolarzy niemieckiej formacji, co w połączeniu z licznymi zwycięstwami w pozostałych wyścigach czy na etapach największych imprez świata powinno przełożyć się na naprawdę sporą zdobycz punktową. UAE Team Emirates – XRG jest, przynajmniej w mojej opinii, poza zasięgiem dla Lidl-Trek, ale Team Visma | Lease a Bike da się dogonić i przegonić, co chyba jest najlepszą możliwą referencją dla niemieckiego zespołu u progu nowego roku.

Ocena potencjału ekipy Lidl-Trek na sezon 2026: 9/10
Poprzedni artykułNairo Quintana bez Wielkiego Touru w pożegnalnym sezonie
Następny artykułPrzełajowy Puchar Świata 2025/26: Powtórka z rozrywki. Van der Poel i Brand wygrywają w Antwerpii. Van Aert siódmy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze