fot. Giro d'Italia

Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) pracuje obecnie nad swoim programem startowym na sezon 2026, ale nie przeszkadza mu to w udzielaniu rozmaitych wypowiedzi dla mediów. Belgijski zawodnik wypowiedział się m.in. na temat dwóch prestiżowych wyścigów: Paryż – Roubaix i Ronde van Vlaanderen, ale nie zabrakło również wzmianki o presji. 

Nie tak dawno informowaliśmy Was, że Belg chciałby pojawić się na trasie Tour de France 2026, a dodatkowo ma nadzieję na poszerzenie kalendarza amerykańskich wyścigów. W rozmowie z The Athletic, kolarz Team Visma | Lease a Bike odniósł się również do innych celów w jego sportowej karierze, a mianowicie do wyścigów Ronde van Vlaanderen i Paryż – Roubaix.

Czuję, że goniłem to przez całą karierę i wciąż za tym gonię [za wspomnianymi wyżej wyścigami – przyp. red.]. Byłoby to wisienką na torcie. Dużo by to dla mnie znaczyło. W pewnym momencie, po kontuzjach i niepowodzeniach, zacząłem myśleć inaczej: chciałem trochę odpuścić, unikać ryzyka, jeździć łatwiejszym programem i realizować cele. Nienawidziłem wyścigów, w których nie byłem na swoim poziomie. Zrozumiałem, że jestem kolarzem po to, aby być najlepszą wersją siebie i nie chciałem później żałować

– mówi Wout van Aert.

Oczywiście nikt nie wątpi w to, że Belg dysponuje wielkimi umiejętnościami, ale zrealizowanie tych celów będzie bardzo trudnym przedsięwzięciem, zwłaszcza, gdy na starcie pojawią się Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck) i Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG). Wout słynie jednak ze swojej waleczności i z pewnością nie odpuści tych wyścigów bez walki. Już niebawem przekonamy się, jak to się potoczy w sezonie 2026. W tej samej rozmowie reprezentant Belgii wspomniał również o presji, z którą zmaga się od dłuższego czasu.

To największe, najważniejsze wyścigi w roku, które odbywają się blisko domu [Paryż – Roubaix i Ronde van Vlaanderen – przyp. red.]. To daje mi dodatkową motywację. W naszym kraju jest to tak ważne, że presja jest obecna zawsze. W moim przypadku w ostatnich latach miałem status faworyta, a presja jest jeszcze większa, bo jestem Belgiem. To może być trudne do zniesienia. Z czasem jest łatwiej. Każde doświadczenie daje nowe spojrzenie, więc nie sądzę, aby miało to tak duży wpływ na moje wyniki, jak mogło mieć miejsce w przeszłości. Zwłaszcza w kolarstwie przełajowym nie mogłem się dobrze spisywać na mistrzostwach w pierwszych latach, bo byłem zbyt zdenerwowany. Nie robiłem tego dla siebie. Myślałem, że muszę wygrać, aby udowodnić coś innym. Potem presja w kolarstwie szosowym tylko wzrosła

– zakończył Belg.

Z tej rozmowy wynika jasno, że w przyszłym roku Wout będzie celował w jak najlepsze wyniki w prestiżowych wyścigach klasycznych, chcąc pojawić się na starcie Paryż – Roubaix oraz Ronde van Vlaanderen. Przypomnijmy, że Belg ma na swoim koncie m.in. 10 wygranych etapów na Tour de France oraz triumfy w Mediolan – San Remo 2020, Amstel Gold Race 2021, Strade Bianche 2020, Gandawa – Wevelgem 2021, Omloop Het Nieuwsblad 2022 czy też E3 Saxo Bank Classic (2022 i 2023). Van Aert jest też zwycięzcą klasyfikacji punktowej Tour de France z 2022 roku i triumfował na trzech etapach hiszpańskiej Vuelty (2024).

Poprzedni artykułTadej Pogačar o Remco Evenepoelu: „Ciekawe, czy uda mu się zrobić kolejny krok”
Następny artykułTony Martin zadebiutował w półmaratonie
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze