fot. Cor Vos

Pro-palestyński demonstrant, który wtargnął na trasę jednego z etapów Tour de France prowadzącego do Tuluzy, został ukarany przez sąd grzywną w wysokości 300 euro.

Do incydentu doszło w momencie, gdy Jonas Abrahamsen i Mauro Schmid walczyli o zwycięstwo etapowe. Mężczyzna w białej koszulce z napisem „Israel out the Tour” oraz z palestyńskim szalikiem wbiegł na drogę, na krótko zakłócając przebieg rywalizacji.

Prokurator podkreślał, że działania 26-latka, choć nie doprowadziły do żadnych obrażeń, były niebezpieczne i mogły spowodować poważniejsze konsekwencje. Sam protestujący nie zgodził się z taką oceną, argumentując, że jego akcja była starannie przemyślana i miała na celu uniknięcie zagrożenia zarówno dla kolarzy, jak i kibiców.

Sędzia uznał jednak te wyjaśnienia za niewystarczające i nałożył na mężczyznę grzywnę. Sam demonstrant po rozprawie stwierdził, że mimo kary osiągnął swój cel:

Politycznie mój cel został osiągnięty. Chodziło o to, by ludzie zaczęli mówić o mieszkańcach Gazy i to się udało

Poprzedni artykułNowy przewodniczący AIOCC – co to oznacza dla kolarstwa?
Następny artykułMarcel Kittel dołącza do Unibet Rose Rockets jako trener sprinterów
Dawid Jodłowski
Pasjonat kolarstwa i wielu innych sportów takich jak koszykówka czy piłka nożna. W wolnym czasie uwielbia podróżować. Na co dzień student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Hubert
Hubert

Wysłałbym go za te 300 ojro do gazy. Tam może bardziej by się przydał nosząc cegły na odbudowę s-palonej-styny.

Łukasz
Łukasz

Można? Można! A nie jak w niekończącej się Vuelcie masa bezmyślnych i bezkarnych idiotów…

Out
Out

To śmiech, a nie kara. Kara powinna odstraszać potencjalnych naśladowców. To nikogo nie odstraszy.