Na stronie L’Equipe pojawiła się wypowiedź Dafny Lang, prezes Izraelskiej Federacji Kolarskiej, która opowiada o tym, że jej państwo marzy o organizacji Grand Départ Tour de France. Pierwsze rozmowy miały miejsce już w zeszłym roku, aczkolwiek teraz A.S.O. odmawia jakiegokolwiek komentarza na ten temat.
Organizatorzy wielkich tourów od dekad korzystają ze swojej niepodważalnej pozycji w światowym kolarstwie i o ile same trasy wyścigów są powiązane z trzema państwami, czyli Włochami, Francją i Hiszpanią, o tyle już rozpoczęcia zmagań zdarzają się w różnych stronach Europy, a z czasem być może także i świata. Pozwala to organizatorom na pozyskanie dodatkowych środków, a kibicom na zobaczenie wielkiego kolarstwa w swojej ojczyźnie – choć na te zazwyczaj 3 dni.
Jednym z państw, które skorzystało z takiej obustronnie korzystnej współpracy był Izrael, który w 2018 roku sprowadził do siebie Giro d’Italia. Wówczas rozegrano tam czasówkę wygraną przez Toma Dumoulina, a także 2 etapy dla sprinterów, które w obu wypadkach padły łupem Elii Vivianiego. Na tym jednak apetyty bliskowschodniego kraju się nie skończyły, a jego przedstawiciele zaczęli prace nad organizacją Grand Départ Tour de France. W kwietniu 2024 roku, w wywiadzie dla „La Voix Sépharade”, Sylvan Adams przyznał się, że rozmawiał z A.S.O. na temat ewentualnego rozpoczęcia Wielkiej Pętli we Francji, ale obecnie organizatorzy Tour de France odmawiają komentarza na ten temat. Otwarcie wypowiada się za to Dafna Lang, prezes Izraelskiej Federacji Kolarskiej.
Nie mogę powiedzieć, czy i kiedy dokładnie będziemy ubiegać się o organizację rozpoczęcia Tour de France, ale bez wątpienia nigdy nie przestajemy o tym marzyć. Nie mogę wypowiadać się w imieniu Sylvana Adamsa, ale wierzę, że gdy tylko osiągniemy stabilny pokój, zrealizujemy wiele projektów na najwyższym poziomie, zapraszając do nas cały. Jesteśmy bardzo optymistyczni, już sprowadziliśmy Giro d’Italia do naszego kraju, więc wszystko jest możliwe
— powiedziała Dafna Lang cytowana przez L’Equipe.
Na ten moment jednak rozmowy o sprowadzeniu do Izraela rozpoczęcia Tour de France wydają się być naprawdę abstrakcyjne. Otwarty konflikt między tym państwem a Palestyną sprawia, że ciężko wyobrazić sobie by najlepsze zespoły świata zgodziły się na tak niebezpieczną podróż, a organizatorzy Wielkiej Pętli zaryzykowali wizerunkowo takie posunięcie. Ewentualne ogłoszenie Izraela jako gospodarza Grand Départ mogłoby bowiem wywołać falę protestów jeszcze większą niż obserwowaliśmy podczas tegorocznej Vuelta a España.
Dafna Lang and Sylvain Adams want Israel to host a Tour de France Grand Départ following the 2018 Giro.
The bid depends on the lasting success of the October 9 ceasefire between Israel and Hamas.
ASO declined to comment on the matter.https://t.co/RDNNQwMY6k
— La Flamme Rouge (@laflammerouge16) October 28, 2025









Izrael razem z Rosją niech spróbuję cos zorganizować XD
Teraz jak Pomarańczowy Cesarz zaprowadził wieczny pokój, to nie aż taka abstrakcja 😉
Może czasówka w Gazie?
@kris
IDF by ich wystrzelał jako potencjalnych terrorystów.
Kris
Może czasówka w Gazie?
Dobre.
Oj były by emocje 🙂
A i rekordy wydolności by się posypały jak z rękawa 😉