fot. UAE Team ADQ

Podczas gali odbywającej się w przepięknym Pałacu Kongresowym zaprezentowane zostały trasy 113. edycji Tour de France oraz 5. edycji Tour de France Femmes. W przypadku wyścigu pań zmagania zaplanowane zostały na 1–9 sierpnia – te wyruszą ze szwajcarskiej Lozanny, a ich wielki finał będzie miał miejsce w Nicei.

Zacznijmy od lekkiego rzucenia okiem na historię – choć organizatorzy, czyli A.S.O. podjęli decyzję by w 2022 roku rozpocząć numerację od początku to historia kobiecego Tour de France sięga wydarzeń sprzed wielu dekad. Pierwsza edycja odbyła się bowiem w 1955 roku i zgromadziła na starcie 41 kolarek, a po wygraną sięgnęła Millie Robinson. Impreza nie przetrwała jednak próby czasu i odrodziła się dopiero w 1984 roku jako Tour de France Féminin. Następnie kolejni organizatorzy kontynuowali działania by wyścig się odbywał pod takimi nazwami jak Tour de la C.E.E. féminin (1990-93), Tour Cycliste Féminin (1994-97) czy Grande Boucle Féminine Internationale (1998-2009). Wielka Pętla w swoim szczycie liczyła aż 14 etapów, a jeden z nich w 1999 roku wygrała legenda polskiego kobiecego kolarstwa, czyli Bogumiła Matusiak.

Na odrodzenie kobiecego wyścigu nawiązującego do Tour de France poczekać musieliśmy następnie do 2014 roku, kiedy zorganizowano La Course by Le Tour de France. Jednodniowy wyścig odbył się w sumie 8-krotnie i szybko awansował do kalendarza Women’s World Tour, ale i do niego nie przyznają się obecni organizatorzy Tour de France Femmes. Ci rozpoczęli numerację raz jeszcze od nowa uznając edycję z 2022 roku za pierwszą, historyczną dla swojej imprezy. W związku z tym dziś odbyła się prezentacja 5. Tour de France Femmes – wyścigu, na którego podium w każdej z edycji stała Katarzyna Niewiadoma, triumfatorka kobiecej Wielkiej Pętli z 2024 roku.

Wracając jednak do prezentacji trasy Tour de France Femmes avec Zwift – podczas uroczystej gali na miejscu pojawiło się naprawdę wielu znamienitych gości. Swoją obecnością wydarzenie to uświetniły także kolarki – na scenę wyszły m.in. Francuzki Maeva Squiban, Marie Le Net, Marion Bunel i Julie Bego, nie zabrakło też polskich akcentów – w przepięknym Pałacu Kongresowym zameldowały się bowiem nasze bohaterki, czyli zwyciężczyni edycji z 2024 roku i 3. kolarka z tegorocznego wyścigu Katarzyna Niewiadoma, a także 4. w tym roku Dominika Włodarczyk.

Trasa 5. Tour de France Femmes

  • 9 etapów (3 płaskie, 3 pagórkowate, 2 górskie, 1 jazda indywidualna na czas)
  • 1175 kilometrów
  • 18795 metrów przewyższenia

1. etap (1.08, sobota): Lozanna – Lozanna (137 km, 1700 metrów przewyższenia)

Wyścig w przyszłym roku wystartuje z Szwajcarii i podobnie jak to miało miejsce w tym roku, od razu będzie okazją do pierwszego pojedynku faworytek. Wszystko za sprawą tego, że metę premierowego odcinka ulokowano na krótkim, ale dość stromym podjeździe – średnia 4,6% nie wygląda groźnie, ale najtrudniejsze momenty przekraczają 10% nachylenia.

2. etap (2.08, niedziela): Aigle – Genewa (149 km, +1750 m)

O ile 1. dnia do głosu za sprawą trudnej końcówki dojdą kolarki potrafiące pokonywać ścianki, o tyle drugi etap jest już po prostu dedykowany sprinterkom. Te tradycyjnie otrzymują od organizatorów kilka szans dla siebie w 1. części wyścigu, a zatem czas pokaże czy ponownie będziemy oglądali pojedynek pt. Lorena Wiebes kontra reszta świata.

3. etap (3.08, poniedziałek): Genewa – Poligny (157 km, +2430 m)

W poniedziałek teoretycznie suma przewyższeń może sugerować szansę dla kolarek, które lubią podjazdy, ale w praktyce układ trudności sprawia, że albo odjedzie duża ucieczka, albo bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że po przekroczeniu przez wyścig francuskiej granicy obejrzymy przygotowania do 2. sprinterskiego pojedynku między najszybszymi paniami w stawce.

4. etap (4.08, wtorek): Gevrey-Chambertin – Dijon (21 km, ITT, +255 m)

Po rocznej przerwie na trasę Tour de France Femmes avec Zwift powraca jazda indywidualna na czas, w dodatku ta będzie całkiem długa jak na kobiece standardy. 21 kilometrów samotnej próby z podjazdem na półmetku może przynieść różnice, które będą mierzone nie tylko w sekundach, ale i minutach. W tym kontekście może cieszyć, że Katarzyna Niewiadoma mocniej postawiła na tę specjalność – to jeden z tych etapów, na których być może nie można wygrać wyścigu, ale bez wątpienia da się go przegrać.

5. etap (5.08, środa): Mâcon – Belleville-en-Beaujolais (140 km, +2850 m)

5. etap został określony przez organizatorów jako „pagórkowaty” i słowo to świetnie opisuje ten odcinek. Na trasie znalazło się aż 8 górskich premii, ale jednocześnie ciężko się spodziewać, by faworytki miały się mocno podzielić. Najlepsze kolarki w wyścigu będą się prawdopodobnie pilnowały, choć na Mont Brouilly (3 km; 7,7%) można spodziewać się pewnych ruchów – z jego szczytu do mety pozostanie niespełna 12 kilometrów.

6. etap (6.08, czwartek): Montbrison – Tournon-sur-Rhône (153 km, +2650 m)

Oglądając profil czwartkowego etapu nie sposób nie odnieść wrażenia, że gdzieś zmarnowano jego potencjał. Na trasie znalazło się bowiem aż 6 naprawdę ciekawych górskich premii, ale jednocześnie większość z nich jest w 1. połowie dystansu, a do mety prowadzą głównie zjazdy. O ile nie trafi się sytuacja jak w tym roku, gdzie istniała koalicja próbująca zgubić Sarah Gigante, może to być mocno przejazdowy odcinek. Jeśli jednak komuś zechce się atakować, to być może będziemy świadkami czegoś zaskakującego.

7. etap (7.08, piątek): La Voulte-sur-Rhône – Mont Ventoux (144 km, +3565 m)

Królewski etap 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift będzie miał miejsce już w piątek. Na panie czeka płaski 120-kilometrowy przejazd, po którym wyrośnie przed nimi legendarne Mont Ventoux (15,7 km; 8,8%). Olbrzym Prowansji, Góra Wiatrów – szczyt ten ma wiele przydomków, a polscy kibice mogą mieć z nim wspaniałe wspomnienia, albowiem to tam jedyne zawodowe zwycięstwo odniósł Sylwester Szmyd. Dodatkowo fani telewizji mogą kojarzyć tę wspinaczkę z programu Agent z 2000 roku, zaś kibice kolarstwa z pewnością pamiętają choć kilka spośród 18 edycji Tour de France, które przejeżdżały przez ten podjazd. W ramach Wielkiej Pętli wygrywali tam Charly Gaul (1958), Raymond Poulidor (1965), Eddy Merckx (1970), Bernard Thévenet (1972), Jean-François Bernard (1987), Marco Pantani (2000), Richard Virenque (2002), Juan Manuel Gárate (2009), Chris Froome (2013), Thomas De Gendt (2016) i Valentin Paret-Peintre (2025). Teraz pora, by panie napisały swoją historię na Olbrzymie Prowansji.

8. etap (8.08, sobota): Sisteron – Nicea (175 km)

Bardzo zaskakująco organizatorzy po piątkowym odcinku z metą na słynnym podjeździe stwierdzili, że w sobotę pora na chwilę wytchnienia dla peletonu. Panie skierują się do Nicei, a najdłuższy, 175-kilometrowy etap, dedykowany jest sprinterkom.

9. etap (9.08, niedziela): Nicea – Nicea (99 km)

Na okrzyknięcie jednej z kolarek zwyciężczynią 5. edycji Tour de France Femmes przyjdzie nam jednak poczekać aż do niedzieli, albowiem niespełna 100-kilometrowy finał w postaci 4 rund wokół Nicei zapowiada się niezwykle ciekawie. Kolarki będą się kręciły po 26-kilometrowym okrążeniu zawierającym podjazd pod Col d’Eze (7,7 km; 5,9%), na którym płaski odcinek będzie zaledwie jeden, w dodatku bardzo krótki. Jeśli różnice w klasyfikacji generalnej będą dawały nadzieje na zmiany w tejże, to z pewnością zobaczymy ataki, a teren powinien sprawić, że liderki poszczególnych ekip szybko będą pozbawione pomocy. To może być prawdziwe kolarskie show!

Poprzedni artykułMovistar Team przedłuża kontrakty. Na liście m.in. Nairo Quintana
Następny artykułTorowe Mistrzostwa Świata 2025: Polskie wyniki z 1. dnia rywalizacji, było blisko medalu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze