fot. Le Tour de France / A.S.O. / Presse Sports / Xavier Bourgeois

Historia polskiego kolarstwa miała wielu bohaterów. Na przestrzeni dekad pochodzący z naszego kraju zawodnicy odnosili wielkie sukcesy, przekraczali kolejne granice, czynili rzeczy głośne i wprawiające w poczucie dumy całą biało-czerwoną społeczność. Jednym z takich kolarzy był bez wątpienia Rafał Majka, który już w sobotę, podczas Il Lombardii, pożegna się z zawodowym peletonem. To dobry moment by przypomnieć sobie wszystko to, co osiągnął 36-latek z Zegartowic.

Choć historia imprez kolarskich sięga w niektórych wypadkach nawet XIX wieku, to polska przeszłość w tym sporcie nie jest taka bogata – w końcu gdy zaczynano się ścigać na rowerach Rzeczpospolitej nie było jeszcze na mapie, później zaś mieliśmy nieco inne zmartwienia niż sportowa rywalizacja. W dwudziestoleciu międzywojennym narodziło się co prawda Tour de Pologne, rozgrywano też mistrzostwa krajowe, ale wciąż mówiliśmy tu o dość raczkującym kolarstwie w skali tego, co działo się na zachodzie. Po wojnie wylądowaliśmy za żelazną kurtyną, w efekcie czego przez kolejne dekady polscy kolarze mogli rywalizować jedynie jako amatorzy i podczas gdy po drugiej stronie barykady ścigano się w wielkich tourach, celem naszych sportowców był wówczas Wyścig Pokoju, mistrzostwa świata amatorów czy igrzyska olimpijskie. Z czasem zaczęło się to zmieniać – Czesław Lang został pierwszym zawodowcem, Lech Piasecki wygrał etap wielkiego touru i został jego liderem, Zenon Jaskuła stanął na podium Tour de France w 1993 roku, Zbigniew Spruch stawał na podium monumentu czy światowego czempionatu wśród zawodowców, a Grzegorz Gwiazdowski wygrał jeden z wyścigów zaliczanych do Pucharu Świata. W XXI wiek wchodziliśmy zatem z coraz większymi sukcesami, ale najlepsze w temacie zawodowego kolarstwa miało dopiero nadejść, a wielką częścią tych pamiętnych chwil i triumfów był Rafał Majka.

Początki

Rafał Majka urodził się 12 września 1989 roku w Zegartowicach. Swoją przygodę z kolarstwem rozpoczął, patrząc na dzisiejsze standardy, stosunkowo późno, bowiem „dopiero” jako 14-latek trafił do klubu WLKS Krakus Swoszowice, gdzie trenerem był Zbigniew Klęk. Nasz znany szkoleniowiec szybko dostrzegł w młodym „Zgredzie„, bo pod takim pseudonimem jest dziś najbardziej znany Rafał Majka, wielki talent – w jednej z rozmów wręcz przyznawał: „Nie chcę dokonywać rewolucji w fizyce albo wyjść na analfabetę, ale mogę powiedzieć przewrotnie, że im wyższa i cięższa góra, tym Rafał szybciej pod nią podjeżdżał.”

Po sukcesach na krajowym podwórku w kategorii juniora zapadła decyzja – wychowanek WLKS Krakus Swoszowice ruszył poza Polskę, a konkretnie zakotwiczył we Włoszech. W latach 2008-11 reprezentował barwy niejednej grupy z Italii, osiągał tam pewne sukcesy, ale najlepsze miało dopiero nadejść. Rafał Majka trafił przed sezonem 2011 na zgrupowanie Saxo Banku, do czego rękę przyłożył były włoski kolarz, a ówcześnie agent Giovanni Lombardi, mający pod swoimi skrzydłami m.in. Jarosława Marycza. Historię o tym, jak Zgred zrywał z koła nawet Alberto Contadora znają chyba wszyscy… i to przekonało Bjarne Riisa, by zatrudnić młodego Polaka w worldtourowym zespole, co było dla Rafała Majki przepustką do wielkiego kolarstwa.

Największe zespoły

Rafał Majka po podpisaniu kontraktu z Saxo Bankiem stał się częścią UCI World Touru, którą pozostanie na kolejne 15 lat. Polak będzie przy tym niezwykle wierny barwom klubowym – przez cały ten okres zespół zmieni zaledwie raz. W barwach duńskiej grupy Zgred ścigał się w latach 2011-16, ta w międzyczasie zmieniła nazwę na Tinkoff, a następnie w wyniku fuzji z Bora – Argon 18 stał się częścią kontynuacji tego projektu, który znaliśmy głównie pod nazwą BORA – hansgrohe. W niemieckiej formacji Rafał Majka pozostał aż do końca 2020 roku, skąd trafił do UAE Team Emirates – ekipy wyrastającej na największy gwiazdozbiór w kolarstwie, gdzie miał pomagać najlepszym góralom świata z Tadejem Pogačarem na czele.

Pierwsze razy i największe sukcesy

Przy okazji pożegnania Rafała Majki skupmy się jednak na sylwetce 36-latka, nie zaś temu z kim jeździł, komu pomagał oraz kto niezwykle cenił sobie pracę wykonywaną przez naszego wybitnego górala. Choć popularny Zgred rzeczywiście był przez wiele lat gregario, to mimo tego zdołał się zapisać w historii polskiego kolarstwa jako ten, który osiągał wiele rzeczy jako pierwszy Polak. Rafał Majka był pierwszym biało-czerwonym, który m.in.:

  • triumfował w dowolnej z klasyfikacji wielkiego touru – czynił to zresztą dwukrotnie w zestawieniu na najlepszego górala, a miało to miejsce podczas Tour de France w 2014 i 2016 roku
  • wygrał klasyfikację generalną wyścigu UCI World Tour – konkretnie chodzi tu o Tour de Pologne 2014
  • zdobył medal olimpijski na szosie wśród zawodowców – brąz z Rio de Janeiro z 2016 roku
  • stanął na podium Il Lombardii – był 3. w edycji z 2013 roku

Lista wielkich sukcesów Rafała Majki jest o wiele dłuższa, a odchodząc od kryterium pierwszeństwa w polskiej historii, warto wspomnieć o tak pięknych momentach, triumfach i innych osiągnięciach jak:

  • 3 wygrane etapy Tour de France
  • podium Vuelta a España – 3. miejsce z 2015 roku
  • 2 triumfy na odcinkach hiszpańskiej trzytygodniówki
  • w sumie 16 zawodowych zwycięstw
  • 6 wielkich tourów ukończonych w czołowej „10”, 13 w najlepszej „20”
Panie Rafale – dziękujemy

W sobotę 11 października Rafał Majka ostatni raz przypnie numer startowy do koszulki podczas zawodowego wyścigu kolarskiego. Il Lombardia to bez wątpienia przepiękna impreza na pożegnanie się z peletonem i jestem przekonany, że niejeden raz z ust spikera, komentatorów itd. usłyszymy nazwisko Rafała Majki w kontekście jego przejścia na sportową emeryturę. Tu też należą się wielkie brawa dla polskiego Eurosportu, który zaprosił kibiców do wspólnego stworzenia „Zakrętu Zgreda” – w pierwszej części wspinaczki pod Roncolę, w okolicach setnego kilometra trasy, przygotowywana jest strefa, w której polscy fani podziękują Rafałowi Majce za te kilkanaście lat sprawiania nam wielkiej radości swoją jazdą. Wyścig powinien tam przejeżdżać w okolicach 13, zatem polecam zerknąć na transmisję by razem celebrować ten ostatni wyścig w zawodowej karierze 36-latka.

Panie Rafale – to była przyjemność śledzić Pańską karierę. Dziękuję za wszystkie piękne chwile i życzę szczęścia oraz spełnienia na sportowej emeryturze.

Poprzedni artykułCofidis przedłuża kontrakty z kluczowymi zawodnikami
Następny artykułElia Viviani dołącza do grona zawodników kończących karierę wraz z końcem sezonu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Warto dodać, że w XXIw. polscy kolarze pracowali dla największych zawodników tego okresu: Bodnar, Paterski, Szmyd dla Basso i Nibalego, potem Bodnar dla Sagana, Kwiato dla Frooma, Majka dla Contadora i Pogacara, naprawdę same grube ryby.
A Majka swoje zrobił, lekki niesmak po akcji z MŚ rok temu i teraz, no ale da się to zrozumieć.

MaciekSatan
MaciekSatan

Dałbym wiele, aby za rok w peletonie pojawił się „drugi” polski Majka…
Piękna kariera i wypada tylko pogratulować.

Łukasz
Łukasz

Last interwals dance w wykonaniu Majki.
Stawiam że będzie 3 a co tam.

Out
Out

@Łukasz

Nie ma szans. Wypruje się jak zwykle pracując dla tego co ma wygrać.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Majka, Majeczka, Majunia.. ! Nigdy Nie zapomnę tej wspaniałej jazdy, medal olimpijski też pamiętam jakby to było wczoraj. Wielkie dzięki za te wspaniałe chwilę Panie Rafale, mam nadzieję, że na emeryturze będziesz się bawił również doskonale 🙂

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

W sumie to jestem zniechęcony do oglądania kolarstwa przy dominacji tego, którego imienia nie należy wypowiadać i jego konkurenta, który w w mojej opinii jest skrajnym butzem. Ale pogoda jest jaka jest i wyciągnąłem sobie dobre, wyleżakowane piwko z lodówki i troszkę mnie wzięło na, wspomnienia kolarskie i może lekkie wzruszenia? Kiedyś, gdy oglądałem jeszcze sporo telewizji, przez przypadek włączyłem eurosport i zobaczyłem, że jakiś Polak jedzie po etap tdf. Potem jeszcze trafiłem na transmisje z flandrii i rube i „wsiąkłem” w te kolarstwo na dobre, choć nie przepadałem jeszcze za jazdą na rowerze (było to jakieś ponad 40 kilo temu). Nie znałem się na tym też za bardzo. Pamiętam Rio i kraksę Nibalego i Porta, i jazdę Rafała po złoto, którego nie udało się niestety dowieźć i wbulwienie na Awermata i Fulsanga za, wyprzedzenie go. Pamietam etapową przegraną z Kolumbijczykiem, który później okazał się koksiarzem. Pamiętam wyszarpane zwycięstwo na Vuelcie. I co nieco tam innego. Mimo asystowania i wożenia bidonów w ostatnich latach, to jednak jest kawałek historii i sentyment i jakiś lekki żal, że to już koniec. Może to alko przeze mnie przemawia, a może nie tylko?

Adam
Adam

Cudownie Eurosport potraktował polskich kibiców z tymi reklamami na pożegnalnym zakręcie Majki…

MarcoP.
MarcoP.

Polska Legenda!