Nie tak miała wyglądać ta sobota dla kobiecej elity będącej częścią reprezentacji Polski, która stanęła do walki w wyścigu ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025. Choć 10. miejsce Katarzyny Niewiadomej jest wciąż jednym z najlepszych wyników w historii naszego kobiecego kolarstwa, to zdecydowanie można mówić o uczuciu zawodu, wręcz rozczarowania.
Katarzyna Niewiadoma przed startem wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet mówiła bardzo jasno – przyjechała do rwandyjskiego Kigali walczyć wyłącznie o najwyższe cele. Gdy zatem sztuka ta nie powiodła się nie mogły dziwić gorzkie i mocne słowa, które padały w pierwszej chwili. Z czasem liderka polskiej kadry udała się do strefy wywiadów, gdzie udało się z nią porozmawiać na temat sobotniej rywalizacji.
Tak, to definitywnie to jest rozczarowujący wynik. Oglądanie jak odjeżdżają medale, uczucie bezsilności, choć w pewnym momencie brakowało nam naprawdę niewiele sekund by złapać odjazd, to wszystko zostawia u mnie wielką złość. Moje nogi były gotowe na więcej, więc ten wynik zdecydowanie mnie nie satysfakcjonuje
— rozpoczęła Katarzyna Niewiadoma.
Szczególnie końcówka okazała się być rozczarowująca – nie tylko dla kibiców, ale i samej liderki reprezentacji Polski. 30-latka wspominała, że podjęła niejedną próbę nawiązania współpracy z pozostałymi kolarkami w grupie, ale nie przynosiło to żadnego skutku.
Jechałyśmy razem, ale jakby bez siebie – nie było w grupie jakiejkolwiek woli współpracy czy walki. Żałuję, bo wcześniej moje koleżanki wykonały naprawdę dobrą pracę jako zespół, ale gdy już zostałam sama z przodu to nie mogłam im podziękować za ten trud dobrym wynikiem. To nie pierwsza taka sytuacja w mojej karierze, kiedy dzieje się coś takiego. Nikt nie chciał poświęcić choć odrobiny swojej energii, wszyscy kumulowali ją na końcówkę, kiedy to nie walczyłyśmy już o medale
— kontynuowała Katarzyna Niewiadoma.
To dla Polki już 6. w karierze lokata w czołowej „10” Mistrzostw Świata w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet. Ciężko zatem by kolejny taki rezultat przynosił satysfakcję, zwłaszcza, że w przeszłości Katarzyna Niewiadoma zdobywała już brązowy krążek w Leuven czy wiele innych medali podczas europejskich czempionatów na szosie bądź tytuł mistrzyni świata w kolarstwie gravelowym.
Tylko zostaje mi powtarzać, że zdecydowanie nie mogę być zadowolona z takiego wyniku. Było dziwnie, mega dziwnie. Większość z nas ściga się na co dzień w innych składach i to było widać. Holenderki niby jechały na Demi, ale jednak nie wszystkie to robiły. Tak samo we Francji – niby Pauline była liderką, ale czy faktycznie tak było? To kreuje jakieś takie dziwne sytuacje, jakieś takie nie wiem co w peletonie. U nas niestety zabrakło dodatkowych dziewczyn, jechałyśmy tylko we 3 i mało co mogłyśmy zrobić. Tak jak mówiłam już wcześniej – na własne życzenie przegrałyśmy wyścig
— opowiadała Katarzyna Niewiadoma, którą dopytałem o to, czy w szerszym składzie faktycznie mogłoby być inaczej.
Tak, na pewno byłoby inaczej, gdybyśmy miały tutaj 5-6 dziewczyn. To jest zupełnie inna jazda, kiedy masz przy sobie osoby, które mogą coś zrobić dla mnie, albo nawet miałybyśmy po prostu kogoś wtedy w ucieczce. Na pewno byłoby łatwiej
— kontynuowała reprezentantka Polski.
A może dziwny przebieg wyścigu wynikał też z tego, że trasa okazała się być niezwykle selektywna, w efekcie czego niektóre zawodniczki, które przymierzano do walki, szybko opadły z sił i nie były w stanie wnieść tego, czego się po nich spodziewano?
Tak, ściganie tutaj rzeczywiście było nieco inne, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Trasa była taka sama dla wszystkich, więc cały czas mogę być jedynie skonfundowana, że w pewnym momencie wyścig jakby stanął
— jasno skwitowała Katarzyna Niewiadoma, którą dopytałem o aktualne uczucia jej towarzyszące – czy to bardziej złość, bezsilność, a może jeszcze coś innego?
Co mam powiedzieć, to takie wku**ienie, kolejny rok uciekają mi mistrzostwa, choć byłam do nich dobrze przygotowana. Ciężko jest czasem przetrawić takie wyścigi, gdzie wiem, że miałam dobre nogi, a nie byłam w stanie odzwierciedlić tego dobrym wynikiem. Właściwie cały ten rok u mnie tak wygląda, więc może dobrze, że już się powoli kończy i liczę, że 2026 rok będzie lepszy
— odpowiedziała nie owijając w bawełnę Katarzyna Niewiadoma.
Polkę zobaczymy jeszcze w przyszłym tygodniu na starcie Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym, a następnie będzie ona miała okazję do dłuższego resetu, jakim bez wątpienia jest przerwa miedzy sezonami. Czy w przyszłym roku możemy się u kolarkiCANYON//SRAM zondacrypto spodziewać podobnego kalendarza startów co teraz, czy też jednak będą pewne zmiany?
Chciałabym pojechać wszystkie trzy wielkie toury, czyli Vueltę, Giro d’Italia i Tour de France – to mogę powiedzieć na ten moment
— ciekawie zadeklarowała Katarzyna Niewiadoma.
Podczas rozmowy z amerykańskim dziennikarzem pojawiły się jeszcze pytania o coś, o co sam zapomniałem zapytać. Już podczas prezentacji przed wyścigiem Polka mówiła ze sceny bowiem, że przyjazd do Kigali na długo zostanie w jej pamięci, a pobyt tutaj to prawdziwa przyjemność. Czy po zmaganiach Katarzyna Niewiadoma podtrzymała taką opinię?
Tak, pobyt tutaj to naprawdę niesamowite doświadczenie. Bardzo pozytywnie zaskoczyłam się Kigali, pokochałam tutejszych ludzi i czułam się tu naprawdę bezpiecznie, a doping był po prostu bajeczny. Kibice okazywali wsparcie wszystkim, tworzyli niezwykłą atmosferę i przyjazd tutaj był świetną decyzją. Ludzie tutaj pokazali mi, że być może my w naszych życiach mamy za dużo pośpiechu, nerwów, niepotrzebnych sytuacji. Pochwalić muszę też organizację, właściwie wszystko – abstrahując od wyniku sportowego, pobyt w Rwandzie wyzwolił we mnie wielkie pokłady szczęścia. Definitywnie będę tu kiedyś chciała wrócić z moim mężem
— mówiła Katarzyna Niewiadoma, którą poproszono jeszcze o porównanie czempionatu w Kigali do innych wielkich imprez, w których miała dotychczas przyjemność brać udział.
Mogę porównać energię, jaką tu nam przekazywano, do największych wyścigów świata. Mistrzostwa tutaj okazały się być świetnym pomysłem, a doświadczanie ich było przyjemnością. Zgadzam się też z tym, że Afryka to wciąż bardzo nieodkryty kolarsko teren, który warto eksplorować – naprawdę wiele osób porusza się tu na rowerze, często bardzo szybko [śmiech], więc definitywnie to była dobra decyzja i oby niosła za sobą faktyczne zmiany dla osób stąd
— zakończyła reprezentantka Polski.
Rozmowa ta nadal w pełni nie jest w stanie oddać tego, jaki nastrój panował tuż za metą tego wyścigu. Atmosfera rozczarowania była aż nadto widoczna, ale jednocześnie pojawiły się pierwsze rozważania dotyczące tego, jakie błędy popełniono i co zrobić, by uniknąć ich w przyszłości. Katarzyna Niewiadoma bez wątpienia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a zatem polscy kibice jeszcze nie raz będą mieli okazję do ściskania mocno kciuków za liderkę biało-czerwonej kadry. Najbliższa taka przecież już za tydzień podczas Mistrzostw Europy, gdzie nasza reprezentacja będzie zdecydowanie liczniejsza – oby pozwoliło to uniknąć takich zdarzeń, jak miały miejsce podczas rwandyjskiego czempionatu.
W Kigali z liderką polskiej kadry rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
- Ogólna zapowiedź zawodów
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorów
- Wypowiedź Jana Jackowiaka po zdobyciu brązowego medalu
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet
- Wszystkie artykuły









Wiem, że pewnie było to już wyjaśniane ale jakoś mi umknęło – dlaczego jechały tylko 3 nasze zawodniczki, przecież chyba przysługiwało nam więcej miejsc z rankingu?
To czemu nie dała zmiany jak Pauline (nazwisko za trudne przepraszam) chciała? Mogły odjechać w kilka mocnych i by było łatwiej. No po prostu nie rozumiem. Szczyt to jak ta druga włoszka niby pracować miała dla longo borgini a ostatecznie to sama pojechała 😀
ech … jedno na pewno kolejny raz,,,ale czy nie kolejny raz z powodu złej taktyki…. czy zawsze trzeba sie oglądać na inne, patrzeć czy są na kole czy nie ma, co robią ? itp itd… a może wreszcei pojechac na siebie na maksa na siebie a nie we wspólpracy w grupe za faworytkami, który to już raz widac że to sie nie sprawdza .. trasa była świetna dla Kasi żeby każdym podjeździe gotowac rywalki. Ale własnymi nogami nie nogami innych.
Niestety, tym razem faworytki nieco przekombinowały, zakładając że medale będą dzieliły między sobą. Może kolejnym razem będą mniej kalkulować. Pozdrawiam serdecznie.
Brawo grupa faworytek,trzeba było jeszcze bardziej rozglądać się po sobie
W skrócie – zdecydowana większość zawodniczek nie chciała po prostu jechać do Afryki. Z różnych powodów – kwestie zdrowotne, szczepienia, plany startowe.
To powinny być ostatnie MS na jakie jedzie KN w roli liderki.
Taktyka i niej jest jak zwykle Niewiadomą. Tak naprawdę, to żal patrzeć na wyścigi kolarskie kobiet, ponieważ jest w nich wielki chaos. Najgorsze jest to niezdecydowanie i ciągłe oglądanie się na inne. Można mieć silne nogi, ale kiedy jest głowa słaba, to nie ma szans na wygrywanie. Z tego powodu Niewiadoma w wielkich imprezach skazana jest na zajmowanie dalszych lokal. Tour de France wygrała tylko fuksem.
Jak odjeżdżały im medale to patrzyły jedna po drugiej kto pociągnie…
Skoro nogi chciały więcej to zachowania niezrozumiałe
Jakby była noga to by sie nie oglądały, prosta sprawa
Nie rozumiem tego rozżalenia. Przecież nie podjęła żadnej próby i sama oddała wyścig bez walki.
BarAnina to fajny pomysł.
Jak ma się dobre nogi to nie oglada się na inne tylko grzeje się do przodu.
Uważam to za delikatnie mówiąc”słabe”, że niektóre polskie zawodniczki nie pojechały…nikt tam się nie zatruł czy nie zachorował bardziej niż w Europie a na pewno było bezpieczniej niż w Hiszpanii… wreszcie można było spokojnie oglądać kolarzy a nie flagi Palestyny. Najbardziej ubolewam,że nie jechała Dominika Włodarczyk,która pomogła by Niewiadomej „do końca ” a patrząc na przebieg wyścigu może by po prostu pognała za kanadyjką! Z jej stylem jazdy byłaby duża szansa na medal… No i brak Skalniak Sójki w ITT…która często na MŚ była w TOP 10 to też bez sensu, tym bardziej,że MP!
Indywidualne mistrzostwa są indywidualne. Pokazała to kanadyjka i Pogacar. Jakie jest miejsce Kasi Niewiadomej to wyszło samo. Nie rozumiem tego żalu. Ten sport bezlitośnie nagradza najlepszych.
Można to odbić dwoma argumentami – po pierwsze wiemy to dopiero dziś, po zakończeniu mistrzostw, po drugie zaś nie wszyscy potwierdzą takie słowa, albowiem np. Julian Alaphilippe zszedł z trasy po 30 km z powodu zatrucia.
„Odjeżdżają mi mistrzostwa, odjeżdżają mi medal” może powiedzieć ktoś kto się cały sezon przygotowywał bez poważnej kontuzji i z jakiegoś powodu nie pojechał. Jeśli już się na lini statu jest, to mamy sprawczość. Nic nam nie odjeżdża, raczej my nie dojeżdżamy. Serio, jakaś mentalna praca by się przydała.
Jestem turbo fanem Kasi ale pierwszy raz mnie zawiodła. Jedyne co robiła w tej grupie to kasowała ataki innych zawodniczek. A wystarczyło pociągnąć za atakami Elizy albo Pauliny i albo by dociągnęła do uciekinierek albo oderwały by się od reszty tej dziwnej grupy. Bardzo zły wyscig i niefajne szukanie winy u innych…
Keep Calm And Jarosz Knows Best…może by tak ustosunkować się do całego komentarza…Pogacar też ryzykował zatrucie i …został mistrzem! Warto?