Najpierw spędził sporo czasu na gorącym krześle, a finalnie mógł cieszyć się z 7. miejsca – Mateusz Gajdulewicz wykręcił naprawdę dobry rezultat podczas jazdy indywidualnej na czas orlików w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025. 21-latek był po tym starcie zadowolony, choć jednocześnie wyciągał też pewne wnioski.
Autorem najlepszego, na ten moment, polskiego wyniku podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025 został dziś Mateusz Gajdulewicz. Nasz orlik ukończył na 7. miejscu jazdę indywidualną na czas w swojej kategorii wiekowej, a to dla 21-latka zdecydowanie najlepszy rezultat w karierze jeśli chodzi o starty podczas tego typu czempionatów. Jak ocenia ten start sam zawodnik?
Myślę, że jestem zadowolony. Plan wykonany, nawet z lekką nawiązką, także super. Wrażenia? Niesamowite mistrzostwa. Tyle ludzi, ile dzisiaj było przy trasie na kategorii orlika, jeszcze nigdy tylu nie widziałem
— zaczął odpowiadanie Mateusz Gajdulewicz.
Reprezentujący na co dzień ekipę Mazowsze Serce Polski zawodnik w naszej przedstartowej rozmowie nie krył, że gdzieś nie czuje się pewny siebie na 100%, ale mimo to wyznaczył sobie cel w postaci miejsca w czołowej „10”. Czy tamta deklaracja wynikała z prawdziwej wiary w sukces, czy też była pewną kurtuazją?
Nie wiem czy w to wierzyłem. Mam czasami problemy z pewnością siebie, szczególnie kiedy mi nie idzie. Chciałem to osiągnąć, bo o tym mówiłem od dłuższego czasu, ale nie wiem czy byłem pewien, że jestem w stanie. Gdy już usiadłem na hot seat’cie i widziałem czasy niektórych zawodników to uświadomiłem sobie, że to jest możliwe
— powiedział Mateusz Gajdulewicz, którego zapytałem czy od razu wiedział, że jego przejazd był udany i potencjalnie pozwoli mu na zajęcie dobrej lokaty.
Tak, wiedziałem, że dobra była pierwsza część, do końca drugiego podjazdu, ale też wiedziałem, że odpuściłem sporo na ostatnim zjeździe przed brukiem – po pierwsze po to, by się przed tym brukiem zregenerować, a po drugie nie miałem też po prostu takiego przełożenia. Tutaj była długo podejmowana i ciężka decyzja jakie przełożenie dobrać, finalnie zostałem z nieco mniejszym i tam mi brakowało, choć starałem się rozłożyć siły tak, by pójść mocniej na podjeździe i faktycznie na tym zjeździe po prostu odpocząć. Trochę się obawiałem tej ostatniej części, że chłopaki będą tam nade mną nadrabiać, ale finalnie może ze trzech to zrobiło, a reszta pojechała podobniej lub nawet wolniej, także chyba każdy miał dosyć
— wyjaśniał Mateusz Gajdulewicz.
Polak tuż po przecięciu linii mety padł z wycieńczenia, podobnie zresztą jak wielu innych zawodników i zawodniczek. Po chwili jednak grymas zmęczenia został zastąpiony przez uśmiech, a siedzenie na gorącym krześle z pewnością było przyjemnym doświadczeniem. Do tych mniej komfortowych należało z kolei jechanie po bruku, którego obecność na trasie 21-latek ocenił bardzo krytycznie.
Nie wiem co mają organizatorzy z tym brukiem na czasówkach, ale w Glasgow też była końcówka pod górę, po bruku… No fatalne to jest, na rowerze czasowym nie będę ukrywał, że to bardzo nieprzyjemne. Za każdym razem jak tam przejeżdżałem odkręcał mi się uchwyt na licznik, dzisiaj było tak samo. Te rowery nie są do tego stworzone, jeszcze ten bruk nie był za przyjemny i w sumie to on decydował o przełożeniu na całą trasę, bo był na tyle sztywny, że nie dało się użyć dużego blatu. Sprawiał więcej problemu niż przyjemności, zwłaszcza na rowerze czasowym bez owijki i z tzw. „papierem ściernym” na lemondce, nie należało to do najprzyjemniejszych przeżyć. Jeszcze na samym szczycie trzeba było mocno rozkręcić, bo było lekko w dół i następna hopka, także bolesne przeżycie, także mam nadzieję, że na rowerach szosowych będzie to ciut przyjemniejsze przeżycie… Choć 11 razy nie brzmi zachęcająco [śmiech]
— obszernie opowiedział 7. kolarz do lat 23 tegorocznych Mistrzostw Świata.
Temat pewności siebie oraz oczekiwań wracał podczas naszej rozmowy jak bumerang, zatem gdy padło już odniesienie do piątkowego wyścigu ze startu wspólnego, w którym obok Mateusza Gajdulewicza zobaczymy także Dawida Lewandowskiego i Michała Pomorskiego, nie mogło zabraknąć pytania czy po tak dobrej jeździe na czas 21-latek zyskał na pewności siebie.
Nie wiem czy aż tak bardzo wzrosła, bo mistrzostwa świata są w tym roku po prostu bardzo ciężkie, mają bardzo wysoki poziom, ale mamy nadzieję, że powalczymy z chłopakami. Jesteśmy tutaj we trójkę, mogę powiedzieć, że w takiej ekipie moich przyjaciół, więc na pewno atmosfera będzie super i mam nadzieję, że pojedziemy fajny wyścig – postaramy się coś ugrać. Marzy mi się, że ten wyścig będzie rozegrany podobnie do Mistrzostw Polski, że będzie po prostu mocne tempo, a nie festiwal skoków, bo na ten festiwal nie jestem przygotowany. Sporo czasu poświęciłem pod przygotowania do czasówki i taki dłuższy, ale bardziej równy wysiłek będzie dla mnie lepszy i na taki wyścig mam nadzieję
— wyjaśniał Mateusz Gajdulewicz.
Tegoroczne Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025 są na swój sposób wyjątkowe. Z jednej strony orliczki po raz pierwszy w historii miały własną rywalizację, nie zaś były częścią stawki elity kobiet, z drugiej zaś ze zmagań orlików wyłączono kolarzy, którzy posiadają kontrakty z World Teamami oraz Pro Teamami, a zatem pozwolono ścigać się wyłącznie zawodnikom ekip kontynentalnych, w tym developementów, a także kolarzom bez kontraktów UCI. Jak takie zmiany ocenia Mateusz Gajdulewicz?
Uważam, że to jest bardzo dobra decyzja, pozwala nam się pokazać z ciut lepszej strony, choć nadal było tu kilku chłopaków, którzy mają już kontrakty w World Tourze. Dobrze, że zostały developmenty, nie wszyscy tam to są nie wiadomo jakie konie, tak że uważam to za dobrą decyzję – chociażby zwycięzca ma już kontrakt w World Tourze, a i jeżeli dobrze pamiętam to gdzieś mierzył się on na czasówce z Madsem Pedersenem i go ograł [miało to miejsce na 3. etapie Tour of Denmark – przyp. red.]. Jeśli tacy chłopacy chcą powalczyć o mistrzostwo świata orlika, to po prostu zostają w developmencie, nie idą do World Touru, gdzie to obściganie, ten poziom jest zupełnie inny, i opieka, i wszystko… Zgrupowania wysokogórskie, mógłbym tak długo wyliczać, ale tam jest różnica. Wiadomo – developmenty też się profesjonalizują, ale nie jest to jeszcze World Tour. Zresztą też orlicy, którzy jeżdżą w World Tourze to są takie fenomeny jak Isaac del Toro, który był wczoraj piąty. Także on na spokojnie może się bić w elicie, a jeżeli bardzo chce zostać w orlikach i powalczyć o ten medal, tak jak zrobił to chociażby Jarno Widar, który myślę, że jest głównym faworytem na piątek, to istnieje i taka możliwość. Jarno pozostał na tym poziomie orlikowskim i choć większość wyścigów wygrywa, to nie korzysta z tego obścigania w wyścigach World Tour, co sporo pomaga. Sam zresztą przejeżdżając Tour de Pologne wiem, ile mi z tego w nogach zostało, jak to pomogło. Co prawda nie oddało to na Tour de l’Avenir, ale choroby rządzą się swoimi prawami…
— obszernie odpowiedział Mateusz Gajdulewicz.
Na koniec, troszkę na wesoło, zapytałem naszego reprezentanta o to czego oczekuje od polskich fanów kolarstwa przed piątkowym wyścigiem ze startu wspólnego. Mamy mocno trzymać kciuki i kibicować, czy też jednak lepiej nie wywierać żadnej presji? A może, w odniesieniu do słynnego „pchamy, pchamy” z Eurosportu, mamy właśnie wirtualnie pchać naszych kolarzy?
Pchać, szczególnie po tym bruku pchać, bo to będzie ciężki fragment [śmiech]. A tak poważnie bardzo dziękuję za trzymanie kciuków i zapraszamy do oglądania w piątek. Postaramy się, właściwie na pewno damy z siebie wszystko, a i postaramy się zrobić fajne show i mam nadzieję, że nam się to uda
— zakończył Mateusz Gajdulewicz.
Na kolarzy do lat 23, którzy do swojego wyścigu ze startu wspólnego przystąpią w piątkowe popołudnie, czekają ponad 164 kilometry. Zgodnie z prośbą naszego reprezentanta polecam mocno trzymać kciuki, a gdy tylko na horyzoncie pojawi się Côte de Kimihurura (1,3 km; 6,3%) wszyscy pchajmy niczym Rafała Majkę na słynnych etapach Tour de France przed laty!
W Kigali rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
- Ogólna zapowiedź zawodów
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity kobiet
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas orlików
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas orliczek
- Skład reprezentacji Polski
- Wszystkie artykuły
Podczas tych Mistrzostw Świata przygotuję dla Państwa, czytelników Naszosie.pl, materiały prosto z serca wydarzeń, czyli rwandyjskiego Kigali. W związku z tym serdecznie zapraszam, wręcz zachęcam do śledzenia naszego portalu podczas tegorocznych Mistrzostw Świata!

![Maria Okrucińska: „Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy kibicowali” [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Maria-Okrucinska-Yana-Decruyenaere-Aalia-Clay-218x150.jpeg)








👍Niech walczy dalej, aby w elicie na kolejne lata nie było luki… 👍
Dobry prognostyk na udaną karierę. Brawo
Bardzo fajnie chłopak się rozwija! Brawo
Ach, te ambicje…
Trzymam kciuki za angaż w Pro Team