Remco Evenepoel nie kryje zadowolenia po wywalczeniu trzeciego z rzędu tytułu mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas. Belg zdradził, że już myśli o obronie tytułu za rok, dzięki czemu byłby pierwszym kolarzem w historii, który dokona tej sztuki cztery razy z rzędu. Rozczarowania brakiem medalu nie krył Tadej Pogačar, który jednak przyznał, że ze względu na dokuczającą mu niedawno chorobę, musiał zmienić plany treningowe.
Evenepoel jechał dziś bardzo mocno od samego początku. Już na pierwszym pomiarze czasu miał ponad 40 sekund przewagi nad rywalami. Jak przyznał, to pozowoliło mu na spokojniejszą jazdę w dalszej części trasy i oszczędzenie sił na finałowy podjazd.
Czułem się dobrze od samego początku, a nogi kręciły już na płaskim odcinku. Trzymałem swoje tempo, nie dochodząc do limitu. Potem mocno nacisnąłem na pierwszym podjeździe, chociaż wiedziałem, że muszę oszczędzać siły, ponieważ były jeszcze dwa kolejne. W tym momencie wiedziałem, że mam dobrą przewagę i starałem się utrzymać tempo, które nie sprawi mi trudności aż do podnóża ostatniego podjazdu. Tam już pojechałem na całość
Ostatni podjazd pod Côte de Kimihurura (1,3 km; 6,3%) w całości był pokryty brukiem, który znacząco utrudniał jazdę zawodnikom na rowerach czasowych. Belg przyznał, że podłoże dało mu w kość. Docenił również swojego rodaka Ilana Van Wildera, który sięgnął po brązowy medal.
Było ciężko, a ten kawałek bruku w pewnym momencie wręcz znienawidziłem. Tam było bardzo trudno mocno naciskać, ale ostatecznie wygrałem i to jest najważniejsze. Cieszę się, że Ilan, mój kolega z drużyny i rówieśnik, zajął trzecie miejsce. To wspaniały dzień dla nas. W takim wyścigu nie miało znaczenia, kogo wyprzedzam, chciałem tylko mocno naciskać na podjazdach, starając się odrobić straty na zjazdach. Potem, gdy zobaczyłem, że na bruku zbliżam się do Tadeja, myślałem tylko o tym, żeby mocno naciskać
Remco przyznał jednak, że miało żadnego znaczenia, że dogania akurat Pogačara. Belg zdradził również, że myśli już o zwycięstwie za rok, które byłoby jego czwartym z rzędu. Gdyby Evenepoel dokonał tej sztuki, ucziniłby to jako pierwszy w historii.
Po prostu dałem z siebie wszystko i nie myślałem o tym, kto jest przede mną. Jestem zaszczycony, że dołączyłem do Tony’ego (Martina – przyp. red.) i Michaela (Rogersa – przyp. red.) z trzema tytułami zdobytymi z rzędu. W przyszłym roku będę musiał spróbować wygrać ponownie, ponieważ chcę być pierwszym, który zdobędzie cztery kolejne tęczowe koszulki w jeździe na czas. Ale na razie chcę się tym cieszyć. Miałem za sobą kilka trudnych tygodni, ale teraz czuję się dobrze, a dzisiejszy występ to duży zastrzyk pewności siebie
Obaj zawodnicy mieli dziś walczyć między sobą o zwycięstwo, jednak jak się okazało Evenepoel był dziś poza zasięgiem Słoweńca. Belg dogonił dziś Pogačara na trasie, mimo że startował 2’30” po nim. Wciąż jeszcze aktualny mistrz świata w wyścigu ze startu wspólnego nie krył rozczarowania.
Oczywiście jestem rozczarowany tym, że Remco mnie dogonił, ale on jest tak szybki i to niewiarygodne, jak bardzo jest silny w tej specjalności. Chylę przed nim czoła, pojechał świetny wyścig. Gdybym wiedział, że mam tylko sekundę straty, być może miałbym tę dodatkową motywację na ostatnim kilometrze, ale nie wiedziałem. Dziś pewnie będę tego żałował, ale jutro będzie nowy dzień i mogę być zadowolony z tego, jak bardzo dziś cierpiałem
Słoweniec przyznał również, że na jego przygotowania do tego wyścigu wpłynęła niedawna choroba, przez którą musiał zmienić swoje plany i bardziej skupić się na wyścigu ze startu wspólnego, który odbędzie się 28 września.
To nie był mój najlepszy występ, ale biorąc pod uwagę, jak potoczyły się sprawy przed Kanadą, kiedy nie mogłem ukończyć bloku treningowego na rowerze do jazdy na czas, mogę być zadowolony i nie mogę się doczekać niedzieli i wyścigu ze startu wspólnego. Mówiąc o tym, jak potoczyły się sprawy z jazdą na czas, na pewno powinienem był odpuścić Kanadę. Ale zachorowałem na kilka dni przed i skupiłem się przede wszystkim na wyścigu ze startu wspólnego. Nie zrezygnowałem z jazdy na czas, ale musiałem pominąć kilka ważnych treningów. Wiem, że mogę dobrze pojechać w wyścigu ze startu wspólnego, a żeby dobrze pojechać, musiałem jechać do Kanady i myślę, że była to dobra decyzja
Na koniec Pogačar jeszcze raz wyraził żal z tego jak potoczyła się dzisiejsza rywalizacja, jednak w swoim stylu, zdobył się jeszcze na żart.
Trudno to przełknąć. Ale to Remco, jest bardzo silny w tej specjalności. Mam nadzieję, że naprawdę przygotował się na 100% na dziś, a w niedzielę będzie tylko na 99%
– zakończył zawodnik UAE Team Emirates – XRG.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Kigali 2025:
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas mężczyzn w elicie
- Ogólna zapowiedź zawodów
- Pełne listy zgłoszeń
- Skład reprezentacji Polski
- Wszystkie artykuły










Gdyby belgijka przegrała, na pewno było by multum wymówek.
Tadejek na dupce Remco jechałeś i del Toro byłby przed tobą……..