Jednym z największych zaskoczeń tegorocznej Vuelty jest z pewnością to, iż w wyśmienitej formie znajduje się Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team). Brytyjczyk po ambitnej walce zapewnił sobie miejsce na podium, o ile ukończy ostatni etap z metą w Madrycie. Co miał do powiedzenia po 20. etapie oraz jak sobotnią rywalizację skomentowali Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) i João Almeida (UAE Team Emirates – XRG)? Sprawdźmy!
Tom Pidcock w rozmowie z Eurosportem mówił przede wszystkim o swoich pozytywnych emocjach oraz o tym, że jest dumny z tak niesamowitego osiągnięcia. Trudno było spodziewać się przed startem wyścigu, że pójdzie mu tak dobrze, ale Brytyjczyk pokazał wielką klasę i może cieszyć się z jednego ze swoich największych sukcesów w szosowej karierze.
Jestem bardzo zmęczony. Rano czułem się jednak całkowicie gotowy na walkę. Za nami były dwa łatwiejsze dni, choć sama czasówka nie była łatwa, ale za to krótka. Sobotni wyścig w pewnym sensie był jednodniową rywalizacją, a ja jestem w tym dobry. Na tak stromych podjazdach bardzo trudno jest znaleźć swoje tempo. Miejscami mieliśmy też złą nawierzchnię na drodze. Czułem jednak, że mam wszystko pod kontrolą. Jechałem na maksimum swoich możliwości. Naprawdę nie wiem co powiedzieć, jestem z siebie bardzo dumny. To największe osiągnięcie w mojej karierze. Szczerze mówiąc jestem wyczerpany, chcę się teraz zrelaksować. Teraz mogę się tu po prostu dobrze bawić
– powiedział Tom Pidcock.
João Almeida nie był co prawda w stanie nawiązać równorzędnej walki z Duńczykiem, ale nadal może się cieszyć z drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej, co jest bardzo dużym osiągnięciem. Portugalczyk przyznał w rozmowie z Eurosportem, że w pewnych momentach brakowało mu już sił i nie miał z czego zaatakować. Wpływ na to mogły mieć pewne problemy zdrowotne.
Było bardzo ciężko. Praktycznie przez cały etap jechałem na limicie. Musieliśmy spróbować, nie miałem nic do stracenia. Pomysł polegał na tym, aby rywalizacja była tak trudna, jak to możliwe. Niestety w tym tygodniu trochę się rozchorowałem i moje samopoczucie nie było zbyt dobre. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy i to się liczy. Niczego nie żałujemy, Jonasowi należą się gratulacje. Zasłużył na zwycięstwo. Nie ma wstydu finiszować za nim
– skomentował João Almeida.
Wyśmienitą formę zaprezentował w sobotę Jonas Vingegaard, który nie pozostawił złudzeń swoim największym rywalom. Jednocześnie Duńczyk przyznał, że miał jeszcze zapas energii i kontrolował sytuację na trasie.
Warto było tak długo czekać na to zwycięstwo etapowe. Oczywiście bardzo chciałem wygrać na Angliru, ale wygrana na Bola del Mundo również jest czymś wyjątkowym. Czułem się o wiele lepiej, niż na poprzednich górskich etapach. Jestem zadowolony z tego, jak mi poszło. Zespół wykonał świetną robotę na przestrzeni ostatnich trzech tygodni. Bez nich bym tego nie osiągnął. Nie czułem się może komfortowo, gdy tempo nadawali Hindley i Almeida, ale mogę powiedzieć, że absolutnie nie byłem wtedy na granicy swoich możliwości. Wiedziałem, że mam duże szanse na wygranie etapu. W pewnym momencie zdecydowałem się na atak i zrobiłem różnicę. Końcówka była stroma i o mało nie wylądowałem na barierkach. To był mój mały błąd [śmieje się Duńczyk – przyp. red.]. Oczywiście musimy poczekać do niedzieli, abym mógł przekroczyć metę w Madrycie w czerwonej koszulce
– opowiadał Jonas Vingegaard.
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Relacja z 20. etapu
- Klasyfikacja generalna po 20. etapie
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły








