Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) wygrał 20. etap Vuelta a España 2025 i praktycznie rozstrzygnął losy całego wyścigu, umacniając się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.
Sobota była decydującym dniem dla losów całego wyścigu. Kolarze mieli do pokonania górski odcinek na trasie Robledo de Chavela – Bola del Mundo. Puerto de Navacerrada, o długości 165 kilometrów. Finałowy podjazd pozwalał przypuszczać, że czekają nas spore emocje, nie tylko o triumf w klasyfikacji generalnej, ale też o miejsce na podium.
Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:15. Na bardzo szybki atak zdecydowali się zawodnicy INEOS Grenadiers – Egan Bernal oraz Filippo Ganna. Każdy chciał się jednak znaleźć z przodu, dlatego kibice mogli oglądać rozmaite próby ataków. Na górskiej premii Alto de la Escondida (3. kategoria) jako pierwszy zameldował się Jack Haig (Bahrain – Victorious).
🔥 There are several breakaway attempts and a large group gains a few seconds on the peloton!
⚡️ Muchos intentos de fuga y un gran grupo que coge unos segundos de ventaja con el pelotón
⛰ 3️⃣ 𝐀𝐋𝐓𝐎 𝐃𝐄 𝐋𝐀 𝐄𝐒𝐂𝐎𝐍𝐃𝐈𝐃𝐀
1️⃣ 🇦🇺 Jack Haig – @BHRVictorious – 3 p.
2️⃣ 🇧🇪… pic.twitter.com/YmkUKi6ZJB— La Vuelta (@lavuelta) September 13, 2025
Finalnie ucieczkę dnia stworzyło aż 36 zawodników, którzy rozstrzygnęli między sobą kolejną górską premię – Puerto de la Paradilla (3. kategoria). Pierwszy na szczycie pojawił się Joel Nicolau (Caja Rural – Seguros RGA). W tym momencie peleton tracił około minutę. W ucieczce, obok Nicolau, znaleźli się m.in. Giulio Ciccone, Julien Bernard i Carlos Verona (Lidl – Trek), Eddie Dunbar (Team Jayco AlUla), Mikel Landa i Mauri Vansevenant (Soudal Quick – Step), Santiago Buitrago i Jack Haig (Bahrain – Victorious), Brandon Rivera, Egan Bernal i Bob Jungels (INEOS Grenadiers), Sean Quinn i Jardi van der Lee (EF Education – EasyPost), Bruno Armirail i Jordan Labrosse (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Lorenzo Fortunato, Fausto Masnada i Harold Martin López (XDS Astana Team), Stefan Küng i Rudy Molard (Groupama – FDJ), David de la Cruz (Q36.5 Pro Cycling Team), Jesus Herrada (Cofidis) oraz Jan Hirt (Israel – Premier Tech).
🏁- 112 km | Stage 2️⃣0️⃣ – Etapa 2️⃣0️⃣ | #LaVuelta25
🚴♂️🚴♂️ The breakaway has an advantage of 1’40”! Here are our 36 escapees | Los 36 escapados del día, con 1’40” sobre el pelotón
🇨🇴 Santiago Buitrago
🇨🇴 Egan Bernal
🇫🇷 Bruno Armirail
🇮🇹 Giulio Ciccone
🇮🇪 Eddie Dunbar
🇪🇨 Harold… pic.twitter.com/C7aUK6mCJ9— La Vuelta (@lavuelta) September 13, 2025
Na 110 kilometrów do mety przewaga ucieczki wynosiła 1 minutę i 40 sekund. Odpuszczać nie zamierzały jednak ekipy UAE Team Emirates – XRG i Red Bull – BORA – hansgrohe, które mocno pracowały w peletonie. Przyszła pora na kolejną wspinaczkę – Alto del Leon (2. kategoria). Swoje umiejętności ponownie zaprezentował Joel Nicolau, meldując się na szczycie jako pierwszy. Na uwagę zasługiwało jednak bardzo mocne tempo w peletonie, który nadrabiał straty i zniwelował różnicę do 1 minuty i 15 sekund. Kraksę w głównej grupie zanotował Brieuc Rolland (Groupama – FDJ), natomiast z czołówki odpadło czterech zawodników, na skutek czego na czele mieliśmy 32 kolarzy. Ich przewaga na 85 kilometrów przed metą wynosiła 1 minutę i 35 sekund.
Nadal mocno w peletonie pracowała drużyna UAE Team Emirates – XRG, która chciała kontrolować ucieczkę. Do mety pozostawało 65 kilometrów. Wkrótce rozpoczęła się wspinaczka na Puerto de Navacerrada (1. kategoria). Jednym z pierwszych zawodników, który odpadł od czołówki był Mauri Vansevenant, jednak trudów rywalizacji nie wytrzymywali też inni kolarze – podobnie było w peletonie. Gdy tempo w głównej grupie zaczął narzucać Juan Ayuso (UAE Team Emirates – XRG), potrafili je utrzymać jedynie faworyci wyścigu. Na szczyt wjechała mocno uszczuplona ucieczka, a jako pierwszy zameldował się tam Jardi van der Lee. Peleton tracił minutę.
⛰ 1️⃣ 𝐏𝐔𝐄𝐑𝐓𝐎 𝐃𝐄 𝐍𝐀𝐕𝐀𝐂𝐄𝐑𝐑𝐀𝐃𝐀
1️⃣ 🇳🇱 Jardi Christiaan Van der Lee – @EFprocycling | 10 p. – 6″
2️⃣ 🇫🇷 Julien Bernard – @LidlTrek | 6 p. – 4″
3️⃣ 🇪🇸 Mario Aparicio – @BurgosBH | 4 p. – 2″💙 @loterias_es | #LaVuelta25 pic.twitter.com/Y733ex3e3k
— La Vuelta (@lavuelta) September 13, 2025
Na trasie działo się jeszcze więcej, gdyż czołówka podzieliła się na dwie grupki. W pierwszej z nich jechali Ciccone, Landa, Bernal, Jardi van der Lee i Armirail. Peleton błyskawicznie doścignął drugą grupkę, natomiast do pięciu prowadzących zawodników tracił około 50 sekund. Wydawało się, że w sobotę będziemy mogli cieszyć się jedynie sportowym widowiskiem, ale na drodze pojawili się protestujący, zakłócający przebieg 20. etapu hiszpańskiej Vuelty…
Le peloton a réussi à passer aussi, mais c’était chaud avec certains manifestants. #LaVuelta25 pic.twitter.com/FYFB06VuTh
— Le Gruppetto (@LeGruppetto) September 13, 2025
Zrobił się mały chaos, a na 14 kilometrów przed metą na czele jechał Mikel Landa. Hiszpan miał około 15 sekund przewagi nad pogonią oraz 1 minutę i 15 sekund nad peletonem. Atak Landy zakończył się niepowodzeniem, dojechali do niego Ciccone, Bernal i Jardi van der Lee. Rozpoczęła się finałowa wspinaczka. Do przodu ruszył Giulio Ciccone, a w głównej grupie mocno pracował zespół UAE Team Emirates – XRG. Na skutek tego wchłonięty został Jardi van der Lee.
Do Włocha dojechał Mikel Landa. Panowie mieli 40 sekund zapasu nad grupą faworytów, w której na czele jechał Jay Vine (UAE Team Emirates – XRG). Dość niespodziewanie tempa nie wytrzymał Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe). Australijczyk dawał z siebie wszystko i na 5 kilometrów do mety grupka faworytów traciła już tylko 25 sekund. Zgodnie z przewidywaniami, Ciccone i Landa zostali dogonieni – 3 kilometry przed metą.
Nie zanosiło się na to, że João Almeida (UAE Team Emirates – XRG) zdoła nadrobić kilkadziesiąt sekund nad Jonasem Vingegaardem (Team Visma | Lease a Bike). Problemy zaczął mieć Matthew Riccitello (Israel – Premier Tech), a czujnie jechali Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team), Jai Hindley (Red Bull – BORA – hansgrohe) i Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike). Wszyscy zastanawiali się, czy Portugalczyk zdoła odrobić stratę do Duńczyka, a tymczasem Vingegaard postanowił załatwić sprawę i zaatakować. Jak się okazało, nie było na niego mocnych.
Ostatecznie po zwycięstwo na 20. odcinku Vuelta a España sięgnął Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce zajął jego drużynowy kolega – Sepp Kuss, a trzeci był Jai Hindley. Powody do radości miał czwarty na mecie Tom Pidcock, który utrzymał miejsce na podium w generalce.
Wyniki 20. etapu Vuelta a España 2025:
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły










Dobra robota, UAE zebrało wp*&^%$l, Jonasz pokazał jak się jeździ, a nie siedzi na kole, jak to drwili coniektórzy. Tylko nadal nie wiem za co wini go?
Vinge sie bawi na 3 tygodniówce, a Pogacar osmiesza w Kanadzie. Oto różnica pomiędzy nimi.
No cóż. Jak przed wyścigiem Tom Pidcock deklarował walkę o top 10 to się śmiałem.
Wypada przyznać się do błędu i pogratulować.
I tak koleś zawsze będzie za Tadejem 🙂 przy normalnych przygotowanaich dla każdego:)
2-3 zaatakował w całym wiscigu xdd reszta jak piesek na ogonie lol
W 2022 oboje mieli normalne przygotowania i się skończyło jak się skończyło.
Warto po prostu docenić, że Jonas też jest kozakiem i tam gdzie ma słabość to jest sufit innych poza Pogim. I że był w stanie pokonać Pogiego w równej walce. Na tourze się starał, tutaj też zrobił co do niego należało. Brawo.
Pidcock szacun.
Szkoda Gulio, jeszcze na na podium oszaleją jak wyjdzie gość w koszulce ipt..
Takie niespodzianki i „odkrycia” tej Vuelty, to:
Vingegaard jest bardzo mocny, nikt nie zaprzeczy, ale brak mu tej bożej iskry, co zresztą pisali tutaj nawet jego fani. Almeida też światowy top, ale na ten moment za mało na 1 miejsce w Grand Tour.
W najwyższych górach pewnie Hindley jest lepszy od Pidcocka, ale w tym wyścigu to nie wystarczyło.
Almeida swoją drogą jest fenomenalny ale czy nie blokuje go brak dynamiki. Potrafi długo trzymać piekielnie mocne tempo ale na Angliru Jonas je wytrzymał. Brak mu możliwości odskoczenia a później trzymania tego tempa.
Jeszcze kilka dodatkowych obserwacji, w tym odniesienia do innych :
– wszystkie wt miały dublet uae visma, 2-1 dla vismy.
– gdyby nie Pidcock to by Red bull miał 2 podia
– fakt hindley lepszy w dużych górach i pewnie gdyby przy tej dyspozycji ścigali się na trasie giro to wynik byłby inny, tu jednak wyszła specyfika giro i właśnie porównanie etapów do klasyków gdzie tom się lepiej odnajduje, duży jego sukces
– 3x zielona koszulka w tym roku dla Lidla
– kuss ponownie wrócił do topu i znów wraz z Majką są najlepszymi pomocnikami, w zeszłym roku był ciut pod formą
– Gulio na pewno ma potencjał by bić się o coś więcej, tylko trochę dużo asów zaczyna się robić w borze, szkoda tej koszulki dzisiaj
– dla galla te 2 tury to jednak też było za wiele, za to torsten na duży plus, wiadomo że od p6 te różnice robiły się spore ale dowiózł p9, chociaż realnie o top 10 walczyło 10 kolarzy po tym jak inni typu cicone czy bernal potracili.
– caja rual solidnie
– podobnie dobre punkty dla astany która chyba zaklepała już sobie world Tour, zwłaszcza jak się porówna do wyników na vuelcie jej konkurencji
No i co czekamy na giro bo paradoksalnie mogą w nim walczyć podobne nazwiska (plus pewnie primoz, może ktoś tam jeszcze)
Może i Vinge zaatakował tylko 2-3 razy, ale jak widać tyle wystarczyło. A mówiąc po piłkarsku, dość szybko strzelił na 1:0, później kontrolował przebieg meczu, w końcówce dołożył drugie trafienie i zamknął wynik. Brawo.
Pidcock to myślę, że chyba wszystkich zaskoczył, będzie mu trzeba parametry podnieść w PCM-ie. Jonas bez fajerwerków, ale skutecznie, po drugim miejscu na Tourze odnosi sukces w Hiszpanii. Teraz liczę, że w następnym sezonie zaatakuje Giro i powalczy o komplet wielkich tourów, oby tylko był trochę bardziej ekspozywny, bo przez większą część Vuelty woził się standardowo na kole. Almeida naprawdę solidnie, ale chciałbym zobaczyć jak poradzi sobie w innym zespole, gdzie będzie miał ze sobą całą drużynę, a nie dwóch zawodników. Ayuso pomimo zwycięstwa w dwóch etapach to kompletna porażka moim zdaniem, zero współpracy z kolegami, regularna ściema w mediach, gdyby od mnie to zależało to gościu zostałby wolontariuszem na Wyścigu Dookoła Mazowsza.