Wjechali obaj na kreskę określającą dziś „metę”, ale żaden z nich nie może czuć się zwycięzcą. Co do powiedzenia po dość dziwnie zakończonym etapie mają jego bohaterowie?
Rywalizacja na etapie zakończyła się na trzy kilometry przed metą, ale wzburzony Thomas Pidcock postanowił jechać na metę, aby podzielić się z dziennikarzami swoją frustracją.
– Szczerze mówiąc, trudno opisać rozczarowanie. Czułem, że jest to mój dzień. Jesteśmy na wyścigu, więc za każdym razem powinna być linia mety. Wiedziałem, że czas zatrzymany będzie trzy kilometry przed kreską, ale nie zdawałem sobie sprawy, kiedy to będzie. Byłem zajęty walką z Jonasem. My kolarze staramy się nie wypowiadać w sprawach polityki. Jednak to nie powinno tak wyglądać. Protestujący zachowując się w ten sposób narażają nas na niebezpieczeństwo i tak naprawdę nie działają na swoją korzyść. Miałem dziś duże szanse na zwycięstwo i tak naprawdę zostało mi to odebrane
– powiedział dziennikarzom kolarz Q36.5 Pro Cycling Team.
Koszulkę lidera utrzymał Jonas Vingegaard, który wraz z Pidcockiem jechali w czołówce na trzy kilometry przed metą.
– Bardzo chciałem dziś wygrać, bo mój syn kończy roczek. Pracowaliśmy na to cały dzień, a brak możliwości walki o zwycięstwo to porażka. Kiedy usłyszałem, że nie będzie zwycięzcy to byłem bardzo rozczarowany. Na ostatnim podjeździe Tom był bardzo silny i na chwilę musiałem odpuścić, ale dojechałem do niego. Potem dobrze współpracowaliśmy, aby nadrobić sekundy nad rywalami. Nie jest to istotne, ale to ja przejechałem linię trzeciego kilometra jako pierwszy
– powiedział kolarz Team Visma | Lease a Bike.
Wszystko o 80. edycji Vuelta a España:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych i internetowych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Wszystkie artykuły










Spieszcie się wspierać palestynczykow, tak szybko odchodzą 🤣🤣🤣😂😂😂