Dzisiejszy etap jazdy indywidualnej na czas zebrał swoje żniwo. Choć dwa pierwsze miejsca zajęli główni faworyci całego wyścigu, walka o pozostałe pozycje była naprawdę interesująca. Swoje problemy miał Remco Evenepoel (Soudal Quick – Step), z letargu, w końcu, wyrwał się Primoz Roglic. Bardzo dobrze pojechali walczący z Eveneopoelm o białą koszulkę Onley, Vauquelin i Lipowitz. Oto co mieli do powiedzenia po zakończeniu etapu niektórzy z nich.
Mistrz świata i olimpijski w jeździe indywidualnej na czas nie może zaliczyć dzisiejszego dnia do udanych. Belg widocznie dziś cierpiał, miał problemy z łańcuchem, a na domiar złego, tuż przed metą, został on doścignięty przez Jonasa Vingegaarda. Evenepoel przyznał, że nie wie jaki jest powód jego słabszej dyspozycji.
Nie miałem nóg. Początek był w porządku, ale po 4-5 minutach podjazdu czułem się prawie pusty. Powodem nie był głód, przygotowałem się jak należy, rozgrzewkę wykonałem tak, jak powinienem, ale… Wczoraj nie było dobrze, a dziś było gorzej. Nie ma na to wytłumaczenia, zobaczymy w najbliższych dniach, ale na razie nie wiem. (O Jonasie Vingegaardzie, który go wyprzedził pod koniec trasy) W ogóle się na tym nie koncentrowałem. Wiedziałem, że przy prędkości, z jaką jechałem, mógł mnie dogonić. To po prostu bardzo słaby występ z mojej strony.
– podsumował rozczarowany Belg.
Dzisiejszy etap podsumował również faworyt gospodarzy Kevin Vauquelin (Arkea B&B Hotels). Francuz zajął 11. pozycję, mimo że, jak przyznał, wciąż się uczy zarówno ścigania w tak długim wyścigu, jak i możliwości i ograniczeń własnego ciała.
Jestem trochę wykończony. Muszę przyznać, że znowu się przeforsowałem. Myślę, że moje ciało odkrywa, czym są tak długie wysiłki jak wczoraj (czwartek)
Mimo to Francuz jest bardzo szczęśliwy, gdyż od początku Touru jest z znakomitej dyspozycji, wyścig przejechał przez jego rodzinne strony, a on sam przyznał, że jest w formie, której nigdy by się nie spodziewał.
Mam dobry humor, bo mam za sobą całą publiczność. Od kilku dni wszystkim mówię, że jestem szczęśliwy. Każdy dzień to kolejny dzień, kiedy jestem w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej. Nosiłem białą koszulkę, odwiedziłem rodziców, widziałem balon z moją twarzą. Czego więcej mogę chcieć, niż być na poziomie, którego nigdy bym się nie spodziewał?
Po dość niemrawym początku do wysokiej dyspozycji wraca Florian Lipowitz. Niemiec finiszował jako trzeci na Hautacam, a w dzisiejszej czasówce był czwarty. Kolarz Red Bull – Bora – hansgrohe zaczyna wywierać presję na trzecim w generalce Evenepoelem.
Jechałem całkowicie na maksa. Ostatnie dwa kilometry były bardzo trudne. A ostatnie 50 metrów ciągnęło mi się w nieskończoność. , ale jestem naprawdę zadowolony z mojego dnia, mogłem dać z siebie wszystko do samej mety. Myślę, że wykonałem dobrą robotę. To nie były moje najlepsze nogi, ale po wczorajszym dniu nie mogę być szczęśliwszy
Niemiec odniósł się również do dyspozycji Evenepoela, zaznaczył jednak, że wraz ze swoją drużyną chcą bardziej skupić się na swoich występach, a nie szukać słabości u rywali.
Remco to supergwiazda, ale teraz myślę, że musimy skupić się na Primožu i na mnie. Primož też jest bardzo blisko i dzisiaj pokazał dobrą formę. Przed nami jeszcze sporo bardzo trudnych etapów. Będziemy musieli patrzeć dzień po dniu, ale myślę, że dobrze jest mieć dwóch zawodników wysoko w klasyfikacji generalnej. To daje nam więcej opcji na nadchodzące dni. Remco jest bardzo silny, to prawdziwy wojownik
– podsumował Lipowitz.








