Foto: Tour de France

Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) wygrał jazdę indywidualną na czas Tour de France. Nowym liderem został drugi dziś Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG). 

Jazda indywidualna na czas w Caen na dystansie 33 kilometrów – tak wyglądała środa w pierwszym (dłuższym) tygodniu „Wielkiej Pętli”. Trasa była płaska i niezbyt techniczna, więc faworyzowała typowych „czasowców”.

Jako pierwszy dobry wynik wykręcił Iván Romeo (Movistar Team) – 37’44”. Dość nieoczekiwanie mistrz Australii w tej specjalności Luke Plapp (Team Jayco AlUla) stracił do niego 15 sekund.

Jedyny Polak w wyścigu, Kamil Gradek (Bahrain – Victorious) przejechał etap w 42 minuty i 29 sekund. Fenomenalnie pojechał mistrz Europy w jeździe na czas, Edoardo Affini (Team Visma | Lease a Bike). Włoch okazał się lepszy od prowadzącego Romeo o prawie 30 sekund.

Dobrze zaprezentował się Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale Team), który walczył do samego końca o prowadzenie i ostatecznie okazał się wolniejszy o niespełna trzy sekundy. Natomiast mistrz świata w jeździe na czas z 2022 roku Tobias Foss (INEOS Grenadiers) pokonał etap w 38 minut i 7 sekund.

Nadal na „gorącym krześle” siedział Edoardo Affini.

Zdecydowanie oszczędzał się dzisiaj Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), który potraktował etap typowo rekreacyjnie.

Ben O’Connor (Team Jayco AlUla) był jednym z pierwszych startujących, którzy mieli spore ambicje w klasyfikacji generalnej. Australijczyk przejechał etap w 38 minut i 29 sekund. Lepiej pojechał Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe), który stracił do Affiniego tylko 25 sekund.

I pomiar czasu

Mistrz świata i mistrz olimpijski w tej specjalności Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) rozpoczął bardzo mocno i zameldował się tutaj po 9 minutach i 43 sekundach. Jadący wcześniej od niego Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe) tracił do Belga w tym momencie już 27 sekund. Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) był gorszy od Remco o 20 sekund. Świetnie kręcił Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) tracący niespełna sekundę do Evenepoela. Lider wyścigu Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck) jechał na poziomie Rogliča.

II pomiar czasu

Nikt nie poprawił czasu Plappa, ale Remco tracił tylko 8 sekund. O wiele słabiej jechał Vingegaard (+50 sekund). Nieźle pojechał Pogačar, który był gorszy od Evenepoela tylko 12 sekund. Zgodnie z oczekiwaniami coraz więcej tracił MvdP (+1:05).

III pomiar czasu

Evenepoel w tym momencie objął prowadzenie. Pogačar przegrywał już o 17 sekund. Nie był to dzień Vingegaard, który miał już ponad minutę straty.

Meta

Roglič na mecie pojawił się po 38 minutach i sekundzie. Powoli rozpędzający się mistrz olimpijski pokonał Affiniego o 33 sekund! Świetnie pojechał Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels), który był gorszy o prowadzącego Evenepoela o niespełna 50 sekund. Słabo zaprezentował się Jonas Vingegaard, który z czasem 38 minut i 3 sekund okazał się nawet gorszy od Rogliča.

Dający z siebie wszystko Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) nie zdołał pokonać Evenepoela, ale został nowym liderem wyścigu. Słoweniec stracił ostatecznie tylko 16 sekund.

Żegnający się z „maillot jaune” Mathieu van der Poel pokonał dzisiejszy etap w 38 minut i 26 sekund.

Wyniki 5. etapu Tour de France 2025:

Results powered by FirstCycling.com

 

 


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour of Austria 2025: Rafał Majka 2. na otwarcie, dublet UAE Team Emirates – XRG
Następny artykułTour de France 2025: Klasyfikacja generalna po 5. etapie
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
18 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Olo
Olo

Pozdrawiam fanów Jonasa! 😉

PKJK
PKJK

Do przewidzenia. Obawiam się, że to jedyny sukces etapowy Remco w tegorocznym turze,

Megonk
Megonk

Po wyścigu.

szczebelek
szczebelek

Topowa forma Jonasa chyba jest niższa niż sam zainteresowany przypuszczał

MaciekSatan
MaciekSatan

Ciekawie się porobiło. Remco z otchłani wrócił do czuba, kwestia na jak długo.
Jeszcze nie było na trasie podjazdu z premią górską II kategorii [chyba, że się mylę?], a już 10ty na ten moment M. Skjelmose traci…2min32sek… dużo.
In plus: K. Vauquelin – walczy dzielnie i oby jak najdłużej
In minus: Gall, Rodriguez, Mas, O’Connor – choć akurat ten często umie zabrać się w dobry odjazd w dobrym dniu 🙂
Niewiadoma: Roglić + Lipowitz + Vingegaard

Kamil
Kamil

Niby człowiek wiedział (że tak to się skończy), a jednak się łudził.

Kokospoko
Kokospoko

Z tak defensywna postawa Jonasa, jaka od kilku lat prezentuje, będzie mu ciężko odrobić taka stratę, jeśli oczywiście nie dojdzie do jakichś nieprzewidzianych wydarzeń.

Arnaund
Arnaund

Olo – wzajemnie pozdrawiam, tyle, że z mojej strony szczerze, bo Tobie to pewnie chodziło wyłącznie o to by „nam” dopiec ;).

Kokospoko – kolega przespał pierwsze 4 etapy jak mniemam?

Olaboga
Olaboga

Giro rozegrało się na ostatnim etapie, a tu znawcy, już po piątym etapie wiedzą kto wygra.
To jest wyścig etapowy, jednym słabszym dniem można go przegrać.
Czy będzie to dzień piąty, czy dzień dziewiętnasty.

Radzik
Radzik

Po raz kolejny czasówka utwierdziła mnie w tym że zielona koszulka jest nagrodą pocieszenia dla kolarzy drugiej kategorii czyli sprinterów. Czasówka płaska jak stół a żadnego sprintera w czołówce nie ma. Po to jest chyba klasyfikacja punktowa by oni mogli też coś wygrać – ale moim zdaniem to nagroda pocieszenia. W górach odpadają od razu, w płaskich czasówkach też ich nie w szpicy, więc kiepscy z nich kolarze – tylko mogą walczyć na ostatnich 300 metrach i to jak jest płasko!

mat99
mat99

No to już po wyścigu….

Tajfun
Tajfun

Vamos Pogi!

Łukasz
Łukasz

Odrobić ponad minutę do Pogacara wydaje się mało prawdopodobne. Jedynie kraksa, czego nie życzymy, lub załamanie formy Słoweńca, co również jest tak możliwe jak to, że wygram w totka, mogą zmienić losy wyścigu. Pytanie ile etapów zgranie Tadej

Stefan
Stefan

@Radzik jeszcze dużo kolarskiej nauki przed tobą

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Łukasz

Warto pamiętać takie etapy jak 11. z 2022 roku czy 17. z edycji 2023 – kolarze to wciąż tylko ludzie, a wielominutowe różnice zdarzały się w przeszłości i mogą mieć miejsce i w teraźniejszości czy przyszłości 😉

Salazar
Salazar

@Radzik – patrząc z pewnej perspektywy rzeczywiście tak to może wyglądać. Patrząc z innej perspektywy można się zastanawiać kto wygrywał etapy w Paryżu? Nawet najlepsza 'szóstka’ współczesnych kolarzy, gdyby się zawzięła i tak tego nie wygra bo wygra sprinter. Zatem z tej perspektywy wszystkie 'Pogacar-y’ to cienkie bolki.

Ja np. nie przepadałem za Jonathan-em Milan-em, ale było dla mnie olbrzymią niespodzianką, gdy on niedawno pobił Rekord Świata na torze na 4km: 3:59:153 2024-10-18. Od tego czasu lubię gościa bo on umie jeździć szybko na rowerze. W ogóle uważam (chyba podobnie jak Ty), że dobry kolarz powinien dobrze jeździć na czas. Wydaje się, że właśnie Milan gdyby chciał – wymiatałby te czasówki, tylko on raczej skupia się na ‘krótko generowanej szybkości’ a tego nie da się połączyć z wydolnością w długim, intensywnym wysiłku. Dlatego ten Milan po swoim rekordzie pojechał bardzo dobrze jakąś czasówkę, a później już nie cisnął czasówek.

Ricky
Ricky

@Radzik Bez urazy ale straszne głupoty wypisujesz. Dodatkowo, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że ci kolarze „drugiej kategorii” jeżdżą tak a nie inaczej, bo ich natura obdarzyła akurat takimi cechami fizycznymi (wysoki i masywny kolarz zwyczajnie nie ma szans na podjazdach z chucherkami jak Janusz czy Tadeusz), to trochę mi się to ociera o jakąś formę dyskryminacji ;).

Salazar
Salazar

Nie przesadzajmy z tym nadużywanym słowem: ‘dyskryminacja’, bo wtedy musi zachodzić co najmniej celowe działanie do poniżenia kogoś ze względu na … Poniżenie a subiektywna ocena to coś innego.

Tu koledzy dzielą się swoimi odczuciami i niech wiedzą, że ze swa pozytywną aktywnością są tu mile widziani. Przeciwieństwem jest doskonała „święta cisza”, która zazwyczaj wynika z braku aktywności.

Co do meritum sprawy, to ja nieraz też miewam niezbyt pochlebne odczucia o sprinterach którzy dojeżdżają 40 min po czołówce, ledwo mieszczą się w czasie a pół drużyny jeszcze zostaje aby ich holować. To nie buduje dobrego wrażenia. Co więcej np. Vout van Aert przewiduje i inni spece też, że tacy rasowi sprinterzy będą w długich wyścigach coraz mniej skuteczni i staną się coraz większym obciążeniem drużyn.
Z innej strony podziwiam jednak sprinterów, bo wyobraźmy sobie Usaina Bolt-a, który biegnie maraton a na końcu jeszcze finiszuje, no w życiu. Kolarscy sprinterzy jadą po 5 godzin, a później jeszcze sprintują skutecznie.
Choć jeszcze z innej strony trzeba zauważyć, że naprawdę najlepsi sprinterzy świata jeżdżą tylko na torze, tak jak Bolt – 10 sekund i to wszystko.