Na starcie tegorocznej edycji Tour de France pojawi się m.in. Thibau Nys (Lidl – Trek), który nie wie jednak czego ma się spodziewać po francuskim wyścigu. Belg po raz pierwszy zaprezentuje się publiczności w trzytygodniowym wyścigu i potraktuje to jako wspaniałą przygodę.
Warto wspomnieć o tym, że w sezonie 2025 belgijski kolarz zanotował już kilka ciekawych wyników. Wygrał m.in. na trasie Gran Premio Miguel Indurain, był 2. w GP Gippingen oraz dobrze spisał się w ardeńskich klasykach (5. miejsce w Liège-Bastogne-Liège, 8. w La Flèche Wallonne i 12. w Amstel Gold Race). W rozmowie z Het Nieuwsblad Nys podzielił się swoimi odczuciami przed startem „Wielkiej Pętli”.
Naprawdę nie wiem, czego mam się spodziewać. To wszystko jest dla mnie stosunkowo nowe i z ekscytacją czekam na swój debiut w Tour de France. Kiedyś uważnie śledziłem przebieg Touru z daleka i trudno było mi pomyśleć, że pewnego dnia wezmę udział w tym wyścigu
– mówi Nys
Przygotowania do Tour de France w przypadku Belga były nieco zakłócone, ponieważ Nys musiał przedwcześnie wycofać się z Baloise Belgium Tour, a potem wystartował jedynie w mistrzostwach Belgii.
Musiałem się szybko zregenerować, ale trenowałem bardzo ciężko. Niestety w ostatnim czasie nie byłem w stanie przetestować swoich nóg, nie wliczając w to treningów. Moje liczby nie są złe, ale trudno mi powiedzieć, czy jestem w lepszej dyspozycji niż wiosną. Wtedy byłem naprawdę mocny. Podsumowując, nie wiem jaka będzie moja forma i nie tryskam nadmierną pewnością siebie. Początkowe dwa dni będą decydujące
– kontynuuje Nys.
Utalentowany Belg pokusił się również o wskazanie dwóch etapów, które jego zdaniem są dla niego największą szansą na odniesienie sukcesu.
Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby osiągnąć we Francji dobry wynik. Jeśli przeanalizujemy trasę, to etapy 6. i 7. powinny mi najbardziej odpowiadać. Chcąc wygrać etap muszę się jednak wznieść na wyżyny swoich umiejętności
– kończy Nys.









