fot. Dariusz Krzywański | DkpSport&Life

Sobota to był ten dzień, który wiele zawodniczek zapamięta do końca życia. Mordercza rywalizacja w ramach Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025, a dokładniej w wyścigu elity kobiet, nie brała jeńców, a do mety dotarła tylko garstka kolarek. Jedną z nich była 18-letnia Weronika Wąsaty, która mogła świętować zdobycie srebrnego medalu wśród orliczek.

Wypisując w ramach zapowiedzi przed sobotnimi wyścigami faworytki rywalizacji do lat 23 w mojej głowie pojawiła się pewna obawa – czy Katarzyna Niewiadoma i spółka nie będą na tyle mocne by sprawić, że do mety nie dotrą nawet 3 orliczki? Cóż, lęk ten znalazł odzwierciedlenie w rzeczywistości, bowiem zawodniczka CANYON//SRAM zondacrypto wraz ze swoją klubową koleżanką Agnieszką Skalniak-Sójką oraz Dominiką Włodarczyk odjechały bardzo wcześnie całkowicie rozbijając stawkę, której straty szybko zaczęto mierzyć w nie tylko pojedynczych minutach. Nie oznaczało to jednak, że zawodniczki jadące z tyłu były słabe, co to to nie, chyba, że słabymi nazwiemy też większość uczestniczek Tour de France Femmes, które i tam do Katarzyny Niewiadomej traciły naprawdę wiele. Dzięki dobrym decyzjom sędziów i wysiłkom służb zabezpieczających ten niełatwy wyścig udało się tymczasem doprowadzić do tego, że metę przecięły 22 kolarki, a wśród nich m.in. dwie osiemnastolatki. Jedną z nich była Weronika Wąsaty, która po naprawdę ambitnej jeździe uplasowała się na 13. pozycji, która dała jej srebrny medal w kategorii orliczek.

Na pewno było bardzo ciężko, wymagająco, ale wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana na taki typ trasy, więc się bardzo cieszę, że mogłam pojechać udany wyścig i wywalczyć srebrny medal

— mówiła szeroko uśmiechnięta Weronika Wąsaty.

Przed kolarką Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska uplasowały się głównie nasze największe gwiazdy – 5 kolarek z World Teamów, 2 z drugiej dywizji czy naprawdę najlepsze z najlepszych Polek z krajowego podwórka. 18-latka tymczasem bez kompleksów ruszyła do walki, choć na początku tempo rywalizacji było szalone.

Na pewno troszkę mnie ono przeraziło, ale tak jak wspomniałam wcześniej wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana na ten typ trasy. Niestety nie udało się utrzymać tempa starszych dziewczyn, doświadczonych zawodniczek, ale jestem z siebie dumna, że mimo to nie poddałam się, chociaż w połowie dystansu złapały mnie okrutne skurcze. Przetrzymałam to mimo wszystko, między innymi dzięki wsparciu z wozu technicznego oraz od moich najbliższych, więc jestem bardzo zadowolona

— dodała kolarka Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska.

18-latkę ostatni raz na trasie widziałem gdy próbowała wraz z Barbarą Borowiecką dołączyć do „peletonu”, czyli 8-osobowej grupy jadącej za plecami trzech późniejszych medalistek. Niestety z racji na brak transmisji czy komunikatów w radiu o dalszych grupach reszta wyścigu pozostanie na zawsze tajemnicą, choć poprosiłem o uchylenie jej rąbka przez Weronikę Wąsaty.

Od początku starałam się jechać bardzo aktywnie, dlatego jechałam przed kolejną grupą wraz z Basią. Jechałyśmy cały czas równym tempem po zmianach, najpierw dogoniłyśmy potem 2 zawodniczki – jedną z WKK i drugą z Pacificu, a później dojechały do nas Kaja Rysz i Ola Podgórska. Cały czas zgodnie współpracowałyśmy by dotrzeć do mety i dopiero tutaj na ostatnim kilometrze się podzieliłyśmy – jako pierwsza zaatakowała zawodniczka z WKK [Karolina Kołkowicz, która zajęła 10. miejsce – przyp. red.], a ja poszłam za nią, ale niestety znów złapały mnie skurcze i to przez to nie byłam w stanie walczyć o jeszcze wyższą lokatę. Finalnie i tak jestem zadowolona, że ukończyłam z tej grupki na chyba 4. miejscu

— powiedziała Weronika Wąsaty, która faktycznie na ostatnim podjeździe pokonała ze swojej grupy Barbarę Borowiecką i Aleksandrę Podgórską.

18-latka łączy starty na szosie z tymi na torze, toteż postanowiłem dopytać czy tak jak wiele innych moich rozmówczyń i ona wybiera się teraz do Anadii na Torowe Mistrzostwa Europy.

Jeżeli uda mi się zakwalifikować do grupy kadrowej to na pewno moim planem będą Torowe Mistrzostwa Europy. Obecnie wybieramy się właśnie na konsultację torową do Pruszkowa, a dalej to się zobaczy

— dodała 18-letnia kolarka, którą dopytałem o długofalowe marzenie, takie na całą karierę.

Myślę, że na ten moment to jest start w Mistrzostwach Świata

— krótko skwitowała Weronika Wąsaty.

Na koniec zapytałem srebrną medalistkę w kategorii orliczek o to komu chciałaby podziękować za swoją drogę do tego krążka.

Myślę, że każdemu kto mnie wspierał. Przede wszystkim jest to Klub Kolarski Ziemia Darłowska, trener Marcin Adamów, mój trener personalny Tomasz Kiendyś, ale też cała moja rodzina i najbliżsi, którzy bez wątpienia dołożyli cegiełkę do tego sukcesu

— zakończyła Weronika Wąsaty.

Prosto w sercu wydarzeń, czyli Dobczycach, rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:

Poprzedni artykułWszyscy na jednego? – faworyci klasyfikacji generalnej Tour de France 2025
Następny artykułTradycja – zapowiedź Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze