Jak się okazuje, WLKS Krakus Swoszowice – gospodarz tegorocznych mistrzostw Polski, nie musiał czekać na podium swojego wychowanka do startów Rafała Majki i Katarzyny Niewiadomej. Już w piątek brąz w orlikach zdobył bowiem Franciszek Matuszewski z drużyny Chrobry Głogów/Scott.
Matuszewski swoje ostatnie występy w barwach prowadzonej przez Zbigniewa Klęka zanotował w zeszłym sezonie, gdy startował jeszcze w kategorii juniora. Jako zawodnik u19 należał do wyróżniających się kolarzy, jednak, co zrozumiałe, do tej pory nie udawało mu się przenieść tamtych wyników na zmagania w orlikach.
W Dobczycach na jego korzyść zdecydowanie nie przemawiał wiek, jednak 18-latek z całą pewnością miał nad rywalami przewagę w innym aspekcie. Położone w okolicy Dobczyc podjazdy od wielu lat są bowiem miejscem grupowych treningów kolarzy Krakusa Swoszowice, a o ich trudności regularnie miewał okazję się przekonać autor tego artykułu. Nic dziwnego, że Matuszewski znał je naprawdę dobrze.
– Jestem spod Olkusza – dokładniej z Bukowna, więc często opuszczałem treningi grupowe, ale i tak wielokrotnie pokonywałem te podjazdy. Dzięki temu znałem je naprawdę dobrze – prawdopodobnie lepiej niż większość moich dzisiejszych rywali. W tym miejscu wylałem mnóstwo potu, ale też zaliczyłem kilka upadków – dwa lata temu podczas “Złotego Koła” złamałem sobie tutaj kręgosłup. Teraz w końcu się odegrałem
— opowiadał tuż po zakończeniu wyścigu, po którym wcale nie obiecywał sobie szczególnie dużo. Jego głównym celem na tegoroczne mistrzostwa Polski była bowiem jazda indywidualna na czas. Sam nazywa ją swoim konikiem. Nie bez powodu – w zeszłym roku zajął 16. miejsce w Chrono des Nations dla juniorów, a na mistrzostwach Polski otarł się o podium – zajął 4. miejsce z zaledwie ośmiosekundową stratą do brązowego medalisty – Nikodema Siałkowskiego. W tym roku, w starciu z kolarzami starszymi od siebie, zajął niezłe 7. miejsce, jednak jak się okazuje, najlepsze miało dopiero nadejść.
– Prawdę mówiąc, myślałem, że będę pomagał kolegom z drużyny, jednak na drugiej rundzie, gdy z peletonu wyklarowała się wąska czołówka, zorientowałem się, że być może mi albo któremuś z zespołowych kolegów uda się powalczyć o medal
— mówił.
Rzeczywiście, druga runda okazała się dla jego drużyny całkiem udana – w bardzo mocnej grupie, która oddzieliła się wówczas od peletonu znaleźli się bowiem Szymon Bęben i Ksawer Garnek. Matuszewski wtedy jeszcze pozostawał w peletonie, ale szybko dołączył do czołówki i szybko stało się jasne, że to on będzie najlepszym kolarzem Głogowian. To właśnie on wraz z Filipem Gruszczyńskim i Michałem Pomorskim stworzyli trzyosobową grupę, której pogoń za Dawidem Lewandowskim stała się ozdobą ostatnich kilometrów.
Byłem zaskoczony, ale… nie była to wcale walka o przetrwanie. Jechaliśmy jak równy z równym – być może także dlatego, że Filip przez cały wyścig bardzo ciężko pracował, podczas gdy ja jechałem ekonomicznie. Miałem plan, liczyłem na to, że uda mi się zgubić Michała pod górę, a potem ogram Filipa na finiszu. Nie wszystko się udało, ale ostatecznie i tak kończę ten wyścig całkowicie zadowolony.
— mówi kolarz, który na mecie swój dobry wynik dedykował przede wszystkim rodzicom:
– To oni regularnie podnoszą mnie na duchu w trudnych momentach i zapewniają mi wsparcie finansowe, bo kolarstwo w Polsce to sport, z którego bardzo trudno jest się utrzymać. Chciałbym podziękować także rodzinie, dziewczynie – Mai oraz drużynie, która tutaj ze mną przyjechała. No i sponsorów, bo bez nich też tego sukcesu by dziś nie było.
Na koniec młody zawodnik podziękował także… Szymonowi Traczowi. Były zawodnik juniorskich formacji CCC Team i EF Education-Easy Post, w przeszłości również trenował pod przewodnictwem Zbigniewa Klęka, a dziś sam pełni funkcję trenera Matuszewskiego. I nie może się nachwalić swojego podopiecznego:
– To profesjonalista w każdym calu – wie, że ważne są nie tylko treningi, ale też odpowiednia dieta i regeneracja. Trenuję go od dwóch lat i nigdy nie sprawiał mi żadnych problemów. Zawsze się przykładał do trenowania. To naprawdę sumienny zawodnik, który naprawdę zasłużył na ten wynik.
Prosto z serca wydarzeń, czyli Dobczyc, Bartek Kozyra i Jakub Jarosz.
Redakcja Naszosie.pl będzie relacjonowała dla Państwa wszystkie wydarzenia z Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025 prosto z serca wydarzeń. Przygotujemy relacje tekstowe z każdego dnia rywalizacji, a także obszerne zapowiedzi, podsumowania zmagań każdej kategorii oraz liczne wywiady. Śledźcie nasz portal podczas tego wyjątkowego wydarzenia!
Wszystko o Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym – Dobczyce 2025:
- Zapowiedź całych zawodów
- Relacja z czasówki juniorek
- Relacja z czasówki juniorów
- Relacja z czasówki orlików
- Relacja z czasówki elity kobiet i orliczek
- Relacja z czasówki elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego orlików
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorek
- Wszystkie artykuły









