Jordi Meeus wygrał premierową edycję Copenhagen Sprint – nowości w kalendarzu UCI World Tour. Belgijski sprinter z Red Bull – BORA – hansgrohe ograł na finiszu Alexisa Renarda i Emiliena Jeannière’a. Na 9. miejscu worldtourowe zmagania zakończył Stanisław Aniołkowski.
Organizatorzy 1. edycji Copenhagen Sprint przygotowali dla najlepszych kolarzy świata 236-kilometrową, bardzo malowniczą trasę pomiędzy Roskilde a stolicą Danii, czyli Kopenhagą. Na trasie znalazło się nieco zmarszczek terenu, ale w ogólności, zgodnie z nazwą wyścigu, była to impreza dedykowana najszybszym kolarzom w peletonie.

Gdyby ktoś po starcie za długo mrugnął to jest szansa, że zdążyłby przegapić zawiązywanie się ucieczki dnia. Tak się bowiem złożyło, że ta bez najmniejszej walki odjechała od peletonu w 5-osobowym składzie, a utworzyli ją Jensen Plowright (Alpecin-Deceuninck), George Jackson (Burgos Burpellet BH), Victor Vercouillie (Team Flanders – Baloise) oraz Mads Andersen i Joshua Gudnitz (obaj reprezentacja Danii). Uciekinierzy, oprócz pokazywania się przed telewizyjnymi kamerami, stanęli też przed szansą na walkę na trzech zaplanowanych na trasie lotnych premiach.
Pierwszy finisz między uciekinierami wygrał Joshua Gudnitz, na drugim górą był Jensen Plowright i Duńczyk oraz Australijczyk mieli identyczny dorobek punktowy przez ostatnią tego typu premią na trasie. Tam dwójkę walczącą o triumf w tej klasyfikacji dłuższym atakiem pokonał Victor Vercouillie, ale w bezpośrednim pojedynku między nimi górą był Jensen Plowright i to kolarz Alpecin-Deceuninck mógł jako triumfator tego pobocznego zestawienia czekać na to aż odjazd zostanie złapany przez peleton.
Ucieczka w początkowej formie przeszła do historii na 4 lokalne rundy poprowadzone po ulicach Kopenhagi przed metą. 40 kilometrów przed końcem do Jensena Plowrighta i Madsa Andersena przeskoczyli Daan Hoole (Lidl-Trek), Cedric Beullens (Lotto) i Casper Pedersen (Reprezentacja Danii).
Na niespełna 10 kilometrów przed końcem, po pokonaniu jednego z zakrętów, w peletonie przydarzyła się ogromna kraksa, która zatrzymała sporą część zawodników. Wśród poszkodowanych był Kamil Małecki (Q36.5 Pro Cycling Team), z tyłu został zaś m.in. faworyzowany Olav Kooij (Team Visma | Lease a Bike). Chaos ten nie zatrzymał jednak rywalizacji – trzeba było w końcu dogonić odjazd, który walczył bardzo długo. Sztuka ta peletonowi udała się dopiero na ostatnim kilometrze, który na czele rozpoczęli zawodnicy Uno-X Mobility.
Bardzo mocno finisz przy barierkach rozpoczął Dylan Groenewegen (Team Jayco AlUla), ale drugą stroną jezdni jeszcze szybciej w kierunku mety pędził Jordi Meeus ( Red Bull – BORA – hansgrohe) i to on został zwycięzcą premierowej edycji Copenhagen Sprint. 2. był Alexis Renard (Cofidis), a podium uzupełnił Emilien Jeannière (TotalEnergies). Jako 9. metę przeciął Stanisław Aniołkowski (Cofidis).
Wyniki 1. Copenhagen Sprint:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Szkoda, bo Staszek mocno spadł w rankingu sprinterów w Cofidisie. Przed sezonem myślałem, że Polak będzie bił się o miejsce jako główny sprinter na Tour, a teraz widzę trzech innych, którzy muszą być w tej hierarchii wyżej. Renard zaliczył dwa naprawdę solidne występy w krótkim odstępie czasu. Fretin ma bardzo mocny sezon, choć obstawiam, że raczej on na Tour nie pojedzie. Coquard wybitny też nie jest, ale z racji na narodowość musi być stawiany przed Stanisławem.
Z perspektywy Polaka, kontrakt do końca 2027 daje wolną głowę i możliwość skupienia się w pełni na rozwoju, ale ja wyniki nie zaczną się poprawiać, to zainteresowanie Staszkiem za te 2 lata nie może być specjalnie wysokie.
Sytuacji na pewno nie poprawia też sytuacja, w której Cofidis wysyła na jednodniowy wyścig trzech sprinterów tak jak dziś. Każdy sobie rzepkę skrobie, byle trochę więcej punktów UCI wpadło do worka. A najgorzej, że sytuacja we francuskiej formacji na pewno się nie zmieni do końca tego sezonu. Patrząc na ich poziom w tym momencie postawiłbym pieniądze na to, że spadną oni z WT. Wtedy teoretycznie Staszek mógłby zerwać kontrakt i poszukać miejsca w innym zespole z najwyższej dywizji, no ale właśnie… Na ten moment nie widzę zespołu, który rzeczywiście mógłby chcieć postawić na Polaka.