Quinn Simmons (Lidl-Trek) po zwycięstwie na 3 etapie Tour de Suisse udzielił emocjonującego wywiadu, w którym przyznał, że chęć upamiętnienia Gino Mädera pozwoliła mu wygrać.
Szczerze mówiąc, gdy w grupie pozostało nas sześciu, nieco wątpiłem [w możliwość zwycięstwa] ale motywacja byla dziś ogromna. Tak naprawdę chciałem wygrać wczoraj by upamiętnić Gino w drugą rocznicę jego śmierci dedykując mu zwycięstwo. To się udało dzień później
Amerykanin opowiedział także nieco o odczuciach związanych ze startem w Tour de Suisse. Nie jest to dla niego łatwy start z uwagi na tragedię sprzed dwóch lat:
Naprawdę ciężko mi być tutaj, zwłaszcza widząc matkę Gino na starcie. Mogę jednak dziś oddać hołd i dać upust mojej frustracji, że nie udało się zabrać w ucieczkę wczoraj
Simmons wyjaśnił dokładne znaczenie gestów, które wykonał ma mecie:
Pierwsza część celebracji byla dla mnie jako orła, którego mam na koszulce. Ostatnim razem, gdy jechałem w tej koszulce nie wygrałem żadnego wyścigu, miałem okropny sezon. Tym bardziej byłem mocno zmotywowany by wygrać jadąc w trykocie mistrza kraju. Nie pamiętam kiedy mistrz USA wygrał ostatni raz na poziomie WorldTour. Pozostałe gesty wykonałem w hołdzie dla Gino
Na koniec 24-latek zapytany, czy zwycięstwo na etapie Tour de Suisse uważa za najcenniejsze, odpowiedział krótko:
Wygrać wyścig w WorldTourze w koszulce mistrza kraju jest napewno jednym z największych sukcesów w mojej karierze.
Quinn Simmons wygrywając etap Tour de Suisse, odniósł swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Wcześniej prócz wspomnianego mistrzostwa USA jego łupem padł etap Volta a Catalunya.








