Kilka dni temu zespół Lidl-Trek poinformował, że Mattias Skjelmose wycofuje się w ostatniej chwili z Critérium du Dauphiné z powodu infekcji żołądkowej. Ich planem był start Duńczyka w Tour de Suisse, jednak teraz wiemy, że i ten plan nie dojdzie do skutku.
Kilka dni temu mówiłem, że z powodu infekcji nie jeździłem na rowerze przez tydzień, ale wróciłem do treningów. Niestety choroba wróciła, silniejsza niż wcześniej, choć na szczęście szybko ustąpiła. Przeprowadziliśmy kilka badań i teraz czekamy na wyniki, by lepiej zrozumieć, co się dzieje
– tłumaczy sam Mattias Skjelmose.
Taki stan rzeczy oznacza, że Duńczyk nie wystartuje także w Tour de Suisse.
Po prostu nie mam wystarczająco dużo czasu, by wrócić do formy, jakiej potrzebuję. Teraz koncentruję się na regeneracji, powrocie do rytmu i odbudowie tego, co straciłem. Od teraz wszystko podporządkowuję przygotowaniom do Tour de France
– mówi dalej Skjelmose.
Skjelmose zachowuje spokój i nie traci motywacji na dalszą część sezonu.
Ten sezon nauczył mnie cierpliwości. To frustrujące, owszem, ale nauczyłem się słuchać swojego ciała i nie przyspieszać na siłę. To nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni, gdy coś nie idzie zgodnie z planem. Bycie szczerym wobec siebie nie oznacza, że mniej mi zależy, wręcz przeciwnie. To sprawia, że cel staje się jeszcze wyraźniejszy. Tour de France nadal jest moim priorytetem i robię wszystko, by być na niego gotowym
– przyznaje na koniec Skjelmose.








