Skończyło się Giro d’Italia, więc naturalnie oczy kolarskiego świata są zwrócone na Tour de France oraz okres przygotowawczy do tego wyścigu. Wśród potencjalnych zawodników na starcie w Lille znajduje się Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck), który ma za sobą trzy tygodnie ścigania we Włoszech.
Według przedsezonowych planów Groves miał wystartować w dwóch wielkich tourach – Giro d’Italia i Tour de France. Zapowiadało to więc jazdę na własne konto we Włoszech (gdzie Australijczyk wygrał etap) oraz pomoc Jasperowi Philipsenowi na francuskich szosach. Niemniej jednak, kolarz jest również „opcją awaryjną”, w przypadku kontuzji bądź słabszej dyspozycji lidera. Można rzec, że to nawet „opcja awaryjna premium”, bowiem mówimy o dwukrotnym zwycięzcy klasyfikacji punktowej Vuelta a España (gdzie wygrał łącznie 7 etapów) oraz dwukrotny zwycięzca etapowy Giro d’Italia.
Jeszcze w lutym Groves zapowiadał swój debiut we francuskim wielkim tourze z dosyć dużym zapewnieniem. Potwierdził swoją rolę pomocnika, jednak nie wykluczał możliwości ścigania się o swoje dobre rezultaty:
Podczas Touru z pewnością będę wspomagał Jaspera Philipsena oraz Mathieu van der Poela. Bilans startów i sukcesy Jaspera we Francji są lepsze niż świetne. Bądź co bądź, marzę też o tym, żeby któregoś dnia samemu powalczyć o sukcesy na Tourze. Kto wie, może okazja pojawi się już w tym roku
– opowiadał Kaden Groves.
Tuż po zakończeniu Giro d’Italia 2025 26-letni Australijczyk został ponownie zapytany o ten temat. Na łamach Cycling Pro Net potwierdził swoje aspiracje:
Plan pozostał ten sam: po Giro muszę chwilę odpocząć, a potem ruszam na obóz przygotowawczy do Tour de France. Następnie, Tour jest zdecydowanie możliwością. Wszystko zależy od tego, jak będę czuł się po Giro, ale wpierw wykorzystam czas na odpoczynek
– powiedział dla Cycling Pro Net Kaden Groves.








