Organizatorzy Giro d’Italia układając trasę 108. edycji niezwykle upodobali sobie projektowanie etapów w taki sposób, że najtrudniejsze podjazdy znajdują się mniej więcej w okolicach półmetka rywalizacji. Nie inaczej będzie w środę, kiedy to mimo dość dużego przewyższenia ciężko spodziewać się by powstały różnice między faworytami klasyfikacji generalnej. Cieszyć z tego mogą się za to uciekinierzy, którzy najprawdopodobniej rozegrają dziś między sobą walkę o zwycięstwo etapowe.
Patrząc na trasę 11. etapu 108. Giro d’Italia trzeba przyznać jedno – potencjał ten odcinek miałby ogromny jakby tylko nieco inaczej rozłożyć akcenty. Nie ma co jednak gdybać o tym co by mogło być, albowiem trzeba się skupić na rzeczywistości, a ta jest dość dziwna. Środowy etap bez wątpienia na czerwono w swoich notatkach zaznaczony mają kolarze celujący w walkę o etapy z ucieczek, choć i oni nie do końca mogą być zadowoleni. Pierwsze 80 kilometrów dzisiejszej rywalizacji jest bowiem stosunkowo płaskie, a co za tym idzie wytrawnym góralom może być ciężko zabrać się w odjazd jeśli ten będzie się zawiązywał długo i na wysokich prędkościach, a walka o obecność w nim może zabrać cenne siły i zmęczyć nogi, które będą później kluczowe podczas rywalizacji o etapowy triumf.
Wymarzone scenariusze dla górali są zatem 2 – albo ucieczka nie zawiąże się przez pierwsze 80 kilometrów i zobaczymy zmagania podobne do tych z soboty, kiedy to wygrał Luke Plapp, albo też UAE Team Emirates – XRG szybko odpuści kilkudziesięcioosobową grupę, w której znajdą się nie tylko zawodnicy mający realne szanse na walkę o etapową wygraną, ale i ich pomocnicy, którzy doprowadzą ich do podnóża San Pellegrino in Alpe (13,7 km; 8,8%). Podjazd ten prowadzi na aż 1610 metrów nad poziom morza i jest najwyższym punktem 2. tygodnia Giro d’Italia.
Czemu tak piszę o idealnych scenariuszach dla górali? Ano dlatego, że nie wyobrażam sobie by ci nie spróbowali wykorzystać tak długiej i selektywnej wspinaczki. Jeśli jednak jakimś cudem ci nie zyskają za wiele na szczycie San Pellegrino in Alpe to szanse na etapowy triumf znacznie wzrosną dla kolarzy lubiących krótkie, dynamiczne wspinaczki – pozostałe podjazdy na trasie 11. etapu nie są już bowiem takie trudne, choć sumarycznie dadzą niemal 4 tysiące metrów przewyższenia. Szkoda, że końcówka nie jest wymagająca, bo taka kumulacja trudności mogłaby na końcu komuś wyjść bokiem po dniu przerwy oraz krótkiej, jedynie nieco ponad półgodzinnej próbie czasowej, którą zawodnicy przejechali we wtorek.
Oto, co na temat 11. etapu 108. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 11, 21 maja: Viareggio > Castelnovo ne’ Monti (186 km | 3812 m)
W środę peleton wystartuje z położonego w ciągu nadmorskich kurortów Viareggio, by po pokonaniu liczącej 186 kilometrów i 3812 metrów przewyższenia trasy finiszować w zlokalizowanym już po drugiej stronie głównego grzbietu Apeninów Castelnovo ne’ Monti.
W praktyce oznacza to kolejny etap 108. edycji włoskiego wielkiego touru, w którym największe przeszkody przypadają na środkową część rywalizacji – tu będzie to powracający na trasę Giro po 25-letniej przerwie San Pellegrino in Alpe (13,7 km, śr. 8,8%, max. 19%) – podczas gdy podjazdy zlokalizowane już za półmetkiem odznaczają się znacznie mniejszym potencjałem do podzielenia głównej stawki.
Castelnovo ne’ Monti to urokliwe miasteczko położone na obrzeżach Parku Narodowego Apeninów Toskańsko-Emilijskich, a włoski wielki tour rzadko zagląda w tę część Emilii-Romanii, więc warto choćby z tego względu rzucić okiem. Na ostatnich kilometrach kręta trasa wielokrotnie wznosi się i opada (max. 8%), ale do samej mety prowadzi dość łagodnie wzniesienie (1,2 km, śr. 4,0%).






Pogoda
W środę pogoda ma być bardzo podobna do tej wtorkowej – ponownie temperatury mają oscylować wokół 20-22 stopni Celsjusza, wiatr ma utrzymywać się na niezauważalnym poziomie, a po suchym starcie z czasem mogą pojawić się przelotne opady deszczu.
Faworyci
Skoro scenariusze na etap zostały już omówione to warto przyjrzeć się kolarzom, którzy mogą znaleźć się w odjeździe. Tych zasadniczo podzieliłbym na 2 grupy – na atak zdecydować mogą się zawodnicy marzący o tym, że UAE Team Emirates – XRG będzie chciało oddać koszulkę lidera oraz ci, którzy po prostu przez poprzednie 10 dni oszczędzali nogi by podjąć tą jedną, skuteczną próbę walki o etapowy triumf.
Do pierwszego grona moim zdaniem należeć mogą tacy kolarze jak Mathias Vacek (Lidl-Trek, +3:43), Davide Piganzoli (Team Polti VisitMalta, +3:53), Diego Ulissi (XDS Astana Team, +5:11), Nicolas Prodhomme (Decathlon AG2R La Mondiale Team, +6:03), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team, +6:21) czy James Knox (Soudal Quick-Step, +6:35), drugie zaś jest nieco szersze.
Zważywszy na to, że kolejny trudniejszy etap będzie miał miejsce dopiero w niedzielę spodziewam się, że wielu specjalistów od wspinaczek spróbuje swoich sił wiedząc, że przez następne dni będą mogli odpocząć przyjeżdżając na metę czy to gdzieś pod koniec peletonu, czy też nawet w grupetto. W obliczu tego jestem praktycznie przekonany o tym, że w ataku zobaczymy Romaina Bardeta (Team Picnic PostNL), a wspierać w tym będą go być może tacy kolarze jak Chris Hamilton czy Gijs Leemreize. Bardzo prawdopodobne jest też to, że do przodu ruszą napędzeni sobotnią wygraną kolarze Team Jayco AlUla – ponownie powalczyć może Luke Plapp, a innymi opcjami tej ekipy są Filippo Zana czy Paul Double.
Po 2. miejscu w sobotę spodziewam się, że kolejną próbę podejmie Wilco Kelderman (Team Visma | Lease a Bike). Jeśli chodzi o doświadczonych kolarzy to w odjeździe mogą znaleźć się także Wout Poels (XDS Astana Team), Davide Formolo (Movistar Team), Andrea Vendrame (Decathlon AG2R La Mondiale Team) czy Rémy Rochas (Groupama-FDJ). A może w natarciu będzie młodość? Wówczas ciekawymi opcjami na walkę o etapową wygraną są tacy kolarze jak Marco Frigo (Israel-Premier Tech), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Georg Steinhauser (EF Education – EasyPost), Martin Tjøtta i Embret Svestad-Bårdseng (Arkéa – B&B Hotels) czy Gianmarco Garofoli (Soudal Quick-Step).
Oczywiście nie można całkowicie wykluczyć opcji, że ucieczka nie powiedzie się, a o wygraną powalczą kolarze z grupy faworytów. Wówczas największe szanse na etapowy triumf będą mieli Tom Pidcock (Q36.5 Pro Cycling Team), Isaac del Toro i Juan Ayuso (UAE Team Emirates – XRG), Giulio Ciccone (Lidl-Trek) czy Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe).
Harmonogram
Start: 12:20
Prognozowany koniec etapu: 17:00-17:30
Transmisja TV: 12:00-17:45
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Zapowiedź trasy
- Oficjalna lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Wszystkie artykuły










Dziwny etap, tak jak i ten na szutrach (tamten oczywiście z zupełnie innego powodu). Dobrze, że to już chyba ostatni taki w tej edycji.
ad vocem Ricky: Etap na szutrach finalnie okazał się niezwykle ciekawy. Generalnie jednak trasa tegorocznego Giro jest poniżej tego, co Włosi układali w latach minionych.
Oj 15. etap też jest bardzo osobliwy, a i na 17. będziemy sobie zadawać pytania czemu podjazdy były tak daleko od mety.