Były zawodowy kolarz z Australii, Cameron Wurf, który w trakcie kariery reprezentował barwy m.in. INEOS Grenadiers i Cannondale, a obecnie rywalizuje jako profesjonalny triathlonista, ustanowił rekord świata w jeździe na rowerze podczas zawodów Ironman Texas. Wydarzenie, noszące pełną nazwę Memorial Hermann Ironman Texas North American Championship, było czwartą rundą serii Ironman Pro Series. W ramach rywalizacji zawodnicy mieli do pokonania 180-kilometrowy odcinek na rowerze, który Wurf przejechał w czasie 3:53:32, osiągając średnią prędkość 46,2 km/h. Australijczyk poprawił dotychczasowy rekord Roberta Kallina o 61 sekund.
Po zakończeniu części na rowerze, Cameron Wurf potrzebował nieco ponad dwóch minut, by przejść do biegu, a następnie ukończył maraton w czasie 2:50. Choć w trakcie biegu wyraźnie osłabł, co sam ironicznie podsumował na Stravie tytułem „Blowing up like a cheap watch”, ostatecznie zajął 8. miejsce, tracąc około 16 minut do zwycięzcy wyścigu, Kristiana Blummenfelta.
Po wyścigu Cameron Wurf udzielił wywiadu dla The Feed, amerykańskiego portalu poświęconego odżywianiu. W rozmowie opisał swoją nietypową strategię żywieniową, która miała istotny wpływ na jego znakomitą formę. Australijczyk przyjmował około 200 gramów węglowodanów na godzinę, co znacznie przewyższa średnią stosowaną przez zawodowych kolarzy, wynoszącą około 120 gramów. To także więcej niż poziom uznawany dotąd za górną granicę efektywnego przyswajania przez organizm podczas wysiłku.
Wyświetl ten post na Instagramie









Triatlon jest pod względem odżywiania specyficzny. Nie da się jeść w czasie gdy płyniesz a w biegu żołądek nie przyjmuje tak jak na rowerze. Dlatego zawodnicy nadrabiają a później ładują i średnia w g/h wychodzi wysoka. Ale wciąż, wszamać tabliczkę czekolady co pół godziny to nie lada wyczyn …