Przez ostatnie dni Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck) nie schodzi z ust kolarskiego świata. Holender niedawno wygrał Mediolan-San Remo, a teraz triumfował w E3 Saxo Classic. Były mistrz świata skomentował przebieg wyścigu na mecie.
E3 Saxo Classic nie bez powodu jest nazywane „Małą Flandrią”, bo nie dość, że do złudzenia przypomina trasą Ronde van Vlaanderen, to sam wyścig jest równie chaotyczny. Nie inaczej było w tegorocznej edycji, gdzie z powodu kraksy w peletonie, stawka podzieliła się na grupy, co spowodowało, że z tyłu ze stratami jechali Wout van Aert (Visma | Lease a Bike) i Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck).
Ostatecznie, zawodnikom udało się wrócić do czołówki, a van der Poel okazał się zwycięzcą zmagań. Holender nie krył jednak na mecie swojego rozczarowania klasą innych zawodników w peletonie:
Nie panikowałem, ale fakt faktem, nie była to najlepsza sytuacja. Nagle, z przodu mocne tempo nadawać zaczęły ekipy, które zazwyczaj tego nie robią. Zachowanie innych drużyn było niesportowe w moich oczach. Ostatecznie, udało nam się jednak wygrać
– opowiada Mathieu van der Poel.
Reprezentant Alpecin-Deceuninck pokazał klasę na trasie E3 Saxo Classic i kolejny rok z rzędu okazał się najlepszy na trasie tego klasyku. To z pewnością poważny sygnał dla jego rywali, że ani myśli kończyć w tym roku swoją hegemonię na bruku. On sam jednak wie, że bez pomocy jego drużyny, trudno byłoby wyjść z opresji, jaką były prawie 3 minuty straty spowodowane kraksą w peletonie:
Na początku byłem tuż za tą kraksą, przez co znalazłem się z tyłu. Parę drużyn uważało za obowiązek, aby to wykorzystać. Muszę podziękować swoim kolegom z ekipy za wspaniałą pracę, jaką wykonali. Bardzo mnie to zmotywowało i w tamtym momencie czułem się zobowiązany, żeby dokończyć dzieła
– kwituje triumfator E3 Saxo Classic 2025.







Pamiętam jak MvDP wygrał jakiś wyścig sezon czy dwa temu m.in. dzięki temu, że odjechał Van Aertowi po tym jak ten miał kraksę. Tak więc… no dobra, nie zmienia to w sumie faktu, że opisywane tu zachowanie też było niesportowe.
Największy hipokryta w peletonie, co tu dużo mówić.
Mowisz o e3 z poprzedniego roku moze ? MVDP zaatakowal za nim poszedl WVA i nie wyrobil w zakrecie i sie wywalil, no ale to juz bylo w trakcie ataku.
To byl rok temu na E3 na początku podjazdu. WVA wjechał w rynienkę i się przewrócił, to co miał zrobić mvdp? Zatrzymać się i poczekać? To chyba normalne ze na takich wyscigach jak popelnisz błąd to jest pozamiatane.
OK, dopiero jak to napisaliście to sobie przypomniałem dokładniej tę sytuację i że Aert się wywrócił już podczas ataku a nie przed. Rzeczywiście wtedy trudno było oczekiwać od MvDP żeby zaczekał.
Nie przypominajmy tu ataku Pogacara na zjezdzie na tdf po wypadnięciu z drogi przez Jonasa. Mądrzejsze o tem nie wspomynacz.
Jak to, ten fajny i sympatyczny Tadek nie poczekał? Ale pamiętam, faktycznie tak było. Pamiętam też, że przy podobnej sytuacji Jonas się zachował zgoła odmienne, choć niektórzy powiedzą, że mógł to zrobić bo miał już wtedy praktycznie wygrany wyścig ze sporą przewagą.
Szkoda że MvDP na San Remo „sportowo” nie dawał zmian na podjeździe, a potem świeży wygrał – sportowo 😉
@Piotr Nie wiem czy można to porównywać. MvDP miał na pewno świadomość, że gdyby dawał zmiany na podjeździe to byłoby to mniej więcej takie samo zachowanie, jak gdyby zatrzymał się parę metrów przed metą i dał Pogacarowi wygrać a raczej trudno czegoś takiego oczekiwać od sportowca. Wiadomo, że pewnym momencie Tadeusz wyszedłby mu z koła na podjedzie (i pewnie fani Tadka nie pisaliby, że to nie fair) i byłoby pozamiatane. Potem mimo wszystko dawał zmiany.