Duńczyk nie pojawi się na starcie szóstego etapu „Wyścigu ku Słońcu”. To następstwo wczorajszego upadku.
Nie tak sobie wyobrażał start w Paryż – Nicea Jonas Vingegaard. Liderujący po czwartym etapie Duńczyk upadł wczoraj na jednym ze zjazdów i był mocno poobijany. Na finałowym podjeździe tracił do najlepszych i ostatecznie na mecie zameldował się na 16. miejscu.
Mówiło się nawet o złamanej dłoni, ale wieczorem drużyna poinformowała, że ręka jest tylko stłuczona. Duńczyk cierpiał na ból twarzy i zawroty głowy.
Dziś rano okazało się, że dwukrotny zwycięzca Tour de France odpuszcza Paryż – Nicea i wraca do domu. Duńczyk będzie miał czas, aby powrócić do zdrowia i skupić się na kolejnych celach.
Unfortunately, Jonas Vingegaard will not start in today’s stage of Paris-Nice. Our medical staff has decided that it is best for him to recover from yesterday’s crash at home and focus on his next goals for the season. pic.twitter.com/KqFHbR6hhQ
— Team Visma | Lease a Bike (@vismaleaseabike) March 14, 2025







Jest opcja, że po tym wypadku w Kraju Basków rok temu, on już nie wróci na taki poziom, aby wygrać Tour.
Jonas niech lepiej coś zje bo marnie wygląda ostatnio
Generalka uciekła, to się Janusz wypisał z zabawy, przecież taka gwiazda nie będzie pracować na innych (kto oglądał ten na pewno pamięta jak razem z Rogliczem „pomagali” Kussowi na Vuelcie, którą na szczęście pomimo tej pomocy wygrał).
To samo chciałem napisać. Ten wypadek z Kraju Basków siedzi mu chyba cały czas w głowie. Poza tym on często podkreśla, że ma inne priorytety – rodzinę, dzieci. Pozostanie świetnym kolarzem, ale czy będzie w stanie jeszcze pokonać np. Pogacara?