Fot. Szymon Gruchalski

Może i nie tak efektownie jak Tadej Pogačar, ale i Jonas Vingegaard ściganie w sezonie 2025 rozpoczął od zwycięstwa. 28-letni Duńczyk za sprawą świetnej czasówki wygrał klasyfikację generalną Volta ao Algarve i może ze spokojną głową szykować się do głównych celów tego sezonu.

Tegoroczna, 51. edycja Volta ao Algarve od początku zapowiadała się jako gwiazdorski pojedynek. Na starcie zameldowali się bowiem m.in. Jonas Vingegaard, Primož Roglič czy ścigający się przed własną publicznością João Almeida, a górą z tego pojedynku mógł wyjść tylko jeden z nich. Wiadomo, że rywalizację na obecnym etapie sezonu można traktować jeszcze nieco z przymrużeniem oka, aczkolwiek np. lider Team Visma | Lease a Bike nie ukrywał przed wyścigiem, że choć to tylko przygotowania to ma zamiar pokazać już teraz, że jest w stanie ogrywać swoich rywali. Nie ma co się zatem dziwić, że po „dopiero” 6. miejscu na Alto da Fóia Jonas Vingegaard był podwójnie zmotywowany przed niedzielną czasówką.

To była naprawdę przyjemna jazda na czas, naprawdę mi się podobała. Zawsze czułem się w tej specjalności jak ryba w wodzie. Trasa też mi odpowiadała, ale oczywiście wiele zależy też od nóg. Miałem świetne nogi i cieszę się, że udało mi się sięgnąć po zwycięstwo oraz że jako zespół robimy dublet na tym etapie. Moja radość jest tym większa, że chciałem zemścić się za tamten 2. etap. Jestem super szczęśliwy i bardzo dumny. Moja córka powiedziała mi dziś rano, że muszę wygrać, co dało mi dzisiaj dodatkową motywację. Chciałem wygrać dla niej

— opowiadał Jonas Vingegaard.

Duńczyk, choć nie bez problemów, kończy swój pierwszy start w sezonie 2025 zwycięstwem i może teraz ze spokojem spoglądać w przyszłość. W tym roku wszystkie jego przygotowania ponownie są podporządkowane głównemu celowi, jakim jest Tour de France, a po drodze czekają na niego m.in. Paryż-Nicea (9-16.03), Volta a Catalunya (24-30.03) i Critérium du Dauphiné (8-15.06). Duńczyk obrał zatem zupełnie inną strategię niż Tadej Pogačar, który w najbliższych miesiącach będzie brał udział wyłącznie w wyścigach jednodniowych.

Czuję się dobrze, wszystko idzie zgodnie z planem. Cieszę się, że udało mi się tu dobrze wypaść i nie mogę doczekać się kolejnej części sezonu

— dodał przed kamerami na zakończenie Jonas Vingegaard.

Poprzedni artykułIgor Mitoraj będzie się rozwijał we włoskiej kuźni talentów
Następny artykułPlaga złamanych obojczyków. Pauzują m.in. Chris Froome, Carlos Rodríguez i Arvid de Kleijn
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze