Fabio Jakobsen nie może uznać ostatniego okresu w swojej karierze za udany. Według dyrektora sportowego Picnic Post NL, Holender zdaje się wracać do formy i to ma być jego rok, wbrew aktualnej tendencji.
Fabio Jakobsen zanotował w tym roku dwa starty – w rozgrywanym niecały miesiąc temu AlUla Tour i aktualnie odbywającym się UAE Tour. Holender, który w przeszłości wygrywał etapy wielkich tourów od jakiegoś czasu zdaje się być cieniem samego siebie. W rozgrywanej w Arabii Saudyjskiej etapówce nie zdołał zameldować się nawet w czołowej dziesiątce na żadnym z etapów, podobnie póki co miała się sytuacja w UAE Tour (chociaż tutaj szanse na etapowe skalpy dopiero przed nim).
W wywiadzie przeprowadzonym na łamach WielerFlits, dyrektor sportowy Picnic PostNL opowiedział o kulisach pobytu Holendra w tej drużynie. Nie ukrywa, że zeszły sezon był rozczarowaniem, jednak stoją za tym konkretne powody:
Fabio miał trudny sezon 2024. Duża grupa młodych zawodników poczyniła większy postęp niż się spodziewaliśmy, ale oczekiwaliśmy też więcej od Fabio. Właściwie, nie pokierowaliśmy go zbyt dobrze od zeszłej zimy. Nie udało nam się tego naprawić
– opowiada Iwan Spekelbrink.
Dyrektor drużyny holenderskiego sprintera powodów słabej dyspozycji szuka w fazie przygotowawczej do poprzedniego sezonu:
Fabio nie miał dobrej zimy. Trudno znaleźć jeden powód, dużo rzeczy się na to złożyło. Rozpoczął treningi nieco później, mała kontuzja stopy, choroba, a tuż po zakończeniu Tour of Oman znów zachorował. W tym samym Omanie kilka etapów przecież skrócono, co też się na nim odbiło. Następnie, musiał tam zostać przed UAE Tour. To późny luty, a to już poważne straty. Ciężko pracowaliśmy, żeby to odwrócić, ale nie udało się nam. Gdy masz zaległości jako sprinter, zawsze to się odbije na ostatnich metrach
– wyjaśnia dyrektor Picnic PostNL.
Niemniej jednak, włodarze holenderskiej drużyny wciąż wierzą w Jakobsena. W tym roku faza przygotowawcza rzekomo miała przebiec bez szwanku:
To będzie rok Fabio Jakobsena. Póki co, mieliśmy dobrą zimę. Nie był chory, a to już coś. Z dobrą przerwą i porządnym przygotowaniem będziemy w dobrej pozycji. Jesteśmy lepszej myśli niż dwanaście miesięcy temu
– tłumaczy Iwan Spekelbrink.








