Na konferencji prasowej zorganizowanej przez zespół Alpecin-Deceunick, Mathieu van der Poel zdradza w jakich wyścigach ma zamiar pojechać i jak zapatruje się na rywalizacje z Tadejem Pogačarem.
Po dominacji w przełajach Mathieu van der Poel zbliża się także do swojego sezonowego debiutu na szosie. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Alpecin-Deceunick, Holender odpowiedział na kilka pytań obecnych dziennikarzy dotyczących jego programu na rozpoczynający się sezon. Na razie w jego planach pewne są: Tirreno-Adriatico, Mediolan-Sanremo, Ronde van Vlaanderen, Paryż-Roubaix i udział w Tour de France.
Mathieu van der Poel musiał jednak najpierw odpowiedzieć na pytania tych, którzy pytali go, czy jego pasja, jaką jest narciarstwo (Holender był w ostatnich dniach zajęty na krótkim urlopie na nartach) nie jest prawdopodobnie zbyt niebezpieczna dla zawodowego sportowca:
Uważam, że jazda na nartach poza trasami jest znacznie mniej niebezpieczna niż przebywanie w grupie podczas podjazdu na Kwaremont. Wszystko zależy od tego, jak na to spojrzeć. Jeździłem na nartach całe życie, więc uważam, że nie ma dla mnie zbyt dużego ryzyka. Gdyby mi zabronili, nie byłoby to dla mnie idealne. Jestem wdzięczny, że mam taką swobodę, chociaż oczywiście jestem dziś o wiele bardziej ostrożny niż kilka lat temu.
Ten sezon pochodzący z Kapellen 30-latek postanowił zacząć od startu na Tirreno-Adriatico, a zaraz po nim przyjdzie czas na pierwszy monument w sezonie, Mediolan-Sanremo:
Wierzę, że takie podejście jest dla mnie najlepsze. W zeszłym roku pojechałem na Sanremo jako mój pierwszy wyścig w sezonie i czułem, że czegoś mi brakuje. Według mnie lepiej zacząć od krótkiego wyścigu etapowego, aby dopracować swoje przygotowania.
Po Sanremo cała uwaga skupi się oczywiście na północnych klasykach, a głównymi celami będą Flandria i Roubaix:
Jeśli chodzi o klasyki to co mój kalendarz będzie podobny jak co roku. Nie wiem jeszcze dokładnie, w których klasykach wystartuję, na przykład w Gent-Wevelgem czy w E3 Saxo Classic, ale na pewno będę na starcie dwóch głównych dla mnie wyścigów, czyli Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix.
Po zeszłorocznym dublecie w dwóch brukowanych monumentach van der Poel ponownie będzie musiał zmierzyć się z Tadejem Pogačarem:
Na Roubaix z pewnością byłby trudnym przeciwnikiem, ale w tej chwili jeszcze o tym nie myślę. Oczywiście jego powrót we Flandrii sprawia, że będzie to bardzo trudny wyścig, ale pokonanie go nie jest niemożliwe, a w przeszłości już mi się to udawało. Dwa lata temu wyprzedził mnie na Kwaremoncie, chociaż czułem, że radzę sobie dobrze, więc wiem, że tym razem będę musiał dać z siebie 110%.
-Dodaje na sam koniec Mathieu van der Poel.







Na ten moment to czysta kurtuazja, za 2, 3 lata, kto wie. Póki ci ani na brukach ani na finszu Tadek raczej go nie urwie, raczej będzie wdychać jego pierdy. Girzej z Flandrią.