fot. Lidl-Trek

Zawodowi kolarze nie spędzają w swoich domach zbyt wiele czasu, ale gdy już w nich są to bardzo się z tego okresu cieszą. Potwierdza to Elisa Longo Borghini, której malutkie mieszkanie jest wręcz przepełnione kolarskimi trofeami. Włoszka opowiedziała o swoich świętach, tym jak żyje i co myśli przed nowym sezonem.

Tuttobiciweb w Wigilię Bożego Narodzenia opublikowało serię wywiadów z włoskimi zawodnikami, w której poruszone zostały nie tylko tematy kolarskie, ale i właśnie okołoświąteczne. Chyba najciekawszą z rozmów była ta z Elisą Longo Borghini – 33-letnią kolarką, która tej zimy zamienia Lidl-Treka na UAE Team ADQ, a która to w swoim dorobku ma m.in. triumf w Paryż-Roubaix, Ronde van Vlaanderen czy Giro d’Italia Women. Ta rozpoczęła od przedstawienia scenerii, w jakiej przyjdzie jej spędzić te święta.

Mieszkamy w mieszkaniu o wielkości puszki po tuńczyku. Mimo, że nasze mieszkanie jest bardzo ładne, nie jesteśmy w stanie zmieścić w nim wszystkiego, więc trzeba dokonywać wyborów. Na razie kuchenka mikrofalowa stoi na stole i czeka na nowe miejsce, bo jej miejsce zajęło trofeum z Giro d’Italia, a nagroda Roubaix cały rok spędza u moich rodziców i tylko przywożę ten kamień na święta, gdy staje się częścią szopki bożonarodzeniowej. Pewnego dnia, kiedy przestanę podróżować po świecie za sprawą ścigania, znajdziemy idealne miejsce, w którym wszystko się zmieści. W tym roku byłam w domu przez w sumie 66 dni, więc brakuje czasu. Marzy mi się chatka gdzieś w górach, gdzie lubimy biegać i spacerować, bo naprawdę nie wiemy z mężem, jak usiedzieć w miejscu

— opowiadała Włoszka.

Elisa Longo Borghini, a właściwie od dnia ślubu Elisa Longo Borghini-Mosca, choć bardzo pragnie skądinąd świętego spokoju w te święta spędzane w rodzinnym gronie, nie umie się jednocześnie oderwać od pracy. Perspektywa zmiany barw klubowych po 6 latach w Lidl-Treku bardzo ją ekscytuje, podobnie jak nowe cele, które sobie stawia.

Kończę wspaniały sezon, pełen emocji i wyników, ale w przyszłym roku założę nową koszulkę i już nie mogę się go doczekać. Marzy mi się Strade Bianche – to wyścig, który czuję, że mogę wygrać i chciałbym mieć go w swoim dorobku. Mam teraz 33 lata i nie mogę już dłużej czekać – pewne rzeczy muszę zrobić teraz, póki jeszcze mam czas. Jednocześnie podpisałam trzyletni kontrakt, ale chciałbym przynajmniej dostać się na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Ludzie pytają mnie o dzieci, ale dziś jest na to za wcześnie. Nie poruszamy z Jacopo tego tematu, na razie jesteśmy zbyt zabiegani, nie ma nas w domu, mamy swoje kariery. Trapią nas problemy takie jak znalezienie miejsca na kuchenkę mikrofalową, na takim etapie życia jesteśmy

— opowiedziała obszernie Elisa Longo Borghini.

Poprzedni artykułMarianne Vos po 2 latach przerwy wraca do kolarstwa przełajowego
Następny artykułNaszosowa zapowiedź sezonu 2025: Voster ATS Team
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze