fot. Red Bull – BORA – hansgrohe / Sprint Cycling Agency

Dziś omówimy sobie 16. z 18. World Teamów z licencją na sezon 2025, a będzie nim Red Bull-BORA-hansgrohe. Niemiecka ekipa snuje bardzo ambitne plany wobec pierwszego roku, w którym będzie mogła liczyć na pełną współpracę z Red Bullem i zapowiada wielkie rzeczy. Czy uda się je osiągnąć?

W połowie tego roku światu kolarstwa została ogłoszona bardzo ciekawa nowina – Red Bull stał się sponsorem tytularnym niemieckiej drużyny BORA-hansgrohe. Wiadomo, że takie dołączenie w trakcie sezonu nie jest już w stanie wpłynąć na wyniki, aczkolwiek te były całkiem niezłe – formacja Ralpha Denka skończyła rok z 24 zwycięstwami i na 5. miejscu w rankingu UCI, a w naszym podsumowaniu otrzymała notę 8,5/10. Teraz niemiecki zespół ma dużo większe ambicje, o czym mówił chociażby Dan Lorang anonsując to, że przed tą drużyną pierwszy pełny sezon współpracy z Red Bullem – ta ma pomóc nie tylko w kwestiach finansowych, ale i organizacyjnych, treningowych oraz technologicznych. Nowe, mocno odmienione stroje mają być najszybszymi w historii, ale czy znajdzie to przełożenie na wyniki?

Jeśli chodzi o transfery to okienko dla Red Bull-BORA-hansgrohe było naprawdę udane. Sprowadzeni zostali doświadczeni Jan Tratnik i Gianni Moscon, już dziś bardzo mocni Maxim Van Gils, Laurence Pithie i Oier Lazkano, a także utalentowani Finn Fisher-Black, Giulio Pellizzari, Mick van Dijke oraz Tim van Dijke. Pożegnano za to głównie zawodników nie będących obecnie filarami drużyny – karierę zakończył nasz Cesare Benedetti, po gorszych sezonach z niemieckim zespołem żegnają się Bob Jungels, Maximilian Schachmann, Emanuel Buchmann, Sergio Higuita, Lennard Kämna, Marco Haller, Patrick Gamper oraz młody Luis-Joe Lührs.

Główne gwiazdy Red Bull-BORA-hansgrohe na sezon 2025:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Choć niemiecka ekipa ostrzyła sobie zęby m.in. na Remco Evenepoela to finalnie w kwestii liderów na największe wyścigi niewiele się zmieniło w ich składzie. Głównym liderem pozostanie Primož Roglič, czyli m.in. 4-krotny zwycięzca Vuelta a España, kolarz mający w swoim dorobku aż 16 wygranych klasyfikacji generalnych wyścigów wieloetapowych z cyklu World Tour. 35-letni Słoweniec jest niezwykle skuteczny i mimo swojego wieku pozostaje jednym z najmocniejszych kolarzy świata. Oczywiście można się pytać jak długo to potrwa, aczkolwiek gdybym miał się zakładać to postawiłbym na to, że dorobek Słoweńca w 2025 roku ponownie się powiększy o triumf na poziomie World Touru.

Swój moment chwały w 2024 roku miał także Daniel Felipe Martínez – Kolumbijczyk pierwszy raz w karierze stanął na podium wielkiego touru. W sezonie 2025 zwycięzcy Critérium du Dauphiné 2020 i Itzulia Basque Country 2022 może być o powtórzenie tego sukcesu nieco trudniej, bowiem ma pojechać Giro d’Italia i Tour de France u boku Primoža Rogliča, aczkolwiek takiego drugiego noża pozazdrościć mogłyby niemal wszystkie drużyny świata – chyba tylko poza UAE i Vismą.

2024 rok sprawił, że za trzecią opcję w niemieckim zespole wyrósł Florian Lipowitz. 24-latek świetnie się pokazywał w kolejnych wyścigach – był 3. w Tour de Romandie, wygrał Sibiu Cycling Tour, a następnie zajął 7. miejsce w Vuelta a España. Jestem ciekaw jak bardzo postawią na niego w ekipie – wydaje się, że niemieckie obywatelstwo może być argumentem za tym, że Florian Lipowitz będzie mógł liczyć na dobry kalendarz startów w Red Bull-BORA-hansgrohe.

Gdy jedni się rozwijają to inni mogą mieć problem. Co prawda jestem daleki od odsyłania w niebyt Aleksandra Vlasova, ale wydaje się, że 28-letni Rosjanin powinien się skupić na wyścigach tygodniowych. W tych w 2024 roku był świetny i zajmował kolejno 3. miejsce w Volta a la Comunitat Valenciana, 5. w Paryż-Nicea, 4. w Volta a Catalunya, 2. w Tour de Romandie oraz 6. w Critérium du Dauphiné. Rosjanin to zatem praktycznie gwarancja jakości, czego nie można powiedzieć o Jaiu Hindleyu – ten mocno przygasł i jest obecnie daleki od formy, w jakiej wygrywał Giro d’Italia w 2022 roku. Takim pojedynczym błyskiem Australijczyka było w tym roku 3. miejsce w Tirreno-Adriatico, zatem to też nie tak, że można go skreślać.

Długo ciągnie się sekcja na temat klasyfikacji generalnych? Być może, ale jeśli chodzi o wyliczanie nazwisk to nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie. Red Bull-BORA-hansgrohe oprócz wyżej wymienionych, mających świetny dorobek kolarzy może bowiem liczyć także na grupę zawodników z wielkim potencjałem bądź regularnie meldujących się wysoko w mniejszych imprezach. Włosi wierzą, że w niemieckim zespole wielką karierę zrobi 21-letni Giulio Pellizzari – 2. kolarz zeszłorocznego Tour de l’Avenir.

Krótsze wyścigi wysoko kończyć może Giovanni Aleotti, Alexander Hajek czy Ben Zwiehoff. Tam gdzie podjazdy będą nieco krótsze błyszczeć powinien Maxim Van Gils, a do walki włączyć mogą się także Jan Tratnik, Finn Fisher-Black czy Matteo Sobrero. Krótko mówiąc niemiecka drużyna ma naprawdę sporo mocnych opcji na różny teren i poziom imprez.

b) na sprinty:

Jestem ciekaw strategii Red Bull-BORA-hansgrohe na płaskie końcówki. 2024 rok świetnie rozpoczął duet Danny van Poppel i Sam Welsford, ale z czasem to mający rozprowadzać Australijczyka Holender zaczął mieć lepsze wyniki niż nominalny sprinter. Mimo wygranej na Polach Elizejskich w 2023 roku wciąż niepewną opcją wydaje się być także Jordi Meeus – 26-letni Belg w karierze wygrywał ledwie 11-krotnie, co nie jest zawrotnym dorobkiem dla sprintera. Finiszować, szczególnie na nieco trudniejszych etapach, mogą także nowe nabytki niemieckiego zespołu – Laurence Pithie oraz bliźniacy Mick i Tim van Dijke.

c) na klasyki:

Primož Roglič to czołowy kolarz jeśli chodzi o klasyfikacje generalne, ale i w klasykach Słoweniec potrafi powalczyć. 35-latek ma w swoim dorobku chociażby triumf w Liège – Bastogne – Liège z 2020 roku i jeśli tylko zdecyduje się na rywalizację w tego typu jednodniówkach to wciąż stać go na wiele. Słoweniec zapewne jednak skupi się na wielkich tourach, a wówczas liderem na Ardeny, imprezy we Włoszech i pokrewne powinien zostać niezwykle mocny w 2024 roku Maxim Van Gils. U jego boku, zależnie od trudności trasy, pojawiać mogą się Roger Adrià, Aleksandr Vlasov, Giulio Pellizzari, Matteo Sobrero, Finn Fisher-Black, Frederik Wandahl czy Emil Herzog.

Brukowane klasyki? I tam Red Bull-BORA-hansgrohe może się pokazać, a wszystko za sprawą mocnych wzmocnień. Do ekipy dołącza zwycięzca Omloop Het Nieuwsblad Jan Tratnik, jeden z bohaterów zimy i wiosny Oier Lazkano, bardzo doświadczony Gianni Moscon, a także szybcy i utalentowani Laurence Pithie oraz bliźniacy Mick i Tim van Dijke. Tak naprawdę ze starego składu to w klasykach pokazać mogą się co najwyżej Danny van Poppel i Jordi Meeus – oczywiście pod warunkiem, że do mety dojedzie jakaś większa grupa, a ci będą mieli okazję z niej zafiniszować.

d) na „czasówki”:

Za nami Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, a zatem Primož Roglič nie jest już aktualnym mistrzem olimpijskim, aczkolwiek jego triumf z Paryża wciąż jest czymś, co warto wspominać. 35-letni Słoweniec gdy potrzeba potrafi pojechać naprawdę mocną czasówkę, szczególnie w wyścigach wieloetapowych. Solidnie zaprezentować w samotnych próbach mogą się także Daniel Felipe Martínez, Aleksandr Vlasov, Oier Lazkano, Finn Fisher-Black czy Jan Tratnik.

Różne role w zespole sprawiają, że nie wszyscy w niemieckiej ekipie miewają regularnie okazje do jazdy na 100% podczas czasówek. Mimo to na bazie np. mistrzostw krajowych czy nielicznych okazji do rywalizacji wiemy, że na wiele stać także mistrza Polski Filipa Maciejuka, wielokrotnego mistrza Irlandii Ryana Mullena, niegdysiejszego mistrza Włoch Matteo Sobrero, a także bliźniaków Micka i Tima van Dijke.

e) na górskie etapy:

Red Bull-BORA-hansgrohe, podobnie jak pozostałe najmocniejsze drużyny na świecie, raczej skupia się na pracy w peletonie aniżeli polowaniu na etapowe skalpy. Wiadomo, że po triumfy sięgać będą liderzy, a jeśli mowa o uciekinierach to w niemieckiej formacji potencjał na takie górskie harce mają przede wszystkim Giulio Pellizzari, Florian Lipowitz, Aleksandr Vlasov czy Ben Zwiehoff. Szczególnie ten ostatni, wciąż czekający na swój pierwszy zawodowy triumf 30-letni Niemiec, jest dla mnie takimi czarnym koniem na sezon 2025 – myślę, że ten w pewnym momencie musi ruszyć w poszukiwaniu spełnienia marzeń.

f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:

Jak za każdym razem w ramach tego cyklu przede wszystkim polecam zwracanie uwagi na naszego Filipa Maciejuka. 25-letni mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas naprawdę dobrze odnalazł się w niemieckiej drużynie, ma tam swoje zadania, aczkolwiek zdarza mu się i mieć okazje do walki – zwłaszcza podczas czasówek. 8. lokata w ramach tegorocznego Renewi Tour pokazała, że Polaka stać na wiele i warto za niego trzymać kciuki.

Jeśli chodzi o zagranicznych zawodników to jestem niezwykle ciekaw jak w nowym, potencjalnie dużo lepszym zespole odnaleźć zdoła się Laurence Pithie. 22-letni Nowozelandczyk zaliczył fantastyczną zimę i wiosnę w barwach Groupama-FDJ, ale czynił to z pozycji młodego talentu, na który inni nie patrzyli jeszcze aż tak mocno. Teraz mam wrażenie, że ten będzie już pod ścisłą kontrolą rywali i ciekawi mnie jak się w tym wciąż młody kolarz odnajdzie. Przekonamy się już niedługo, bowiem Nowozelandczyk ogłosił już bardzo bogaty zimowo-wiosenny kalendarz.

Ciekawi mnie także w jaką stronę rozwinie się 23-letni Frederik Wandahl. Duńczyk potrafi się długimi miesiącami ścigać anonimowo by nagle wyskoczyć i zaskoczyć. W tym roku ten zdobył medal mistrzostw krajowych, był 5. w Ethias-Tour de Wallonie, a przede wszystkim pięknie jechał podczas Mistrzostw Świata, podczas których aż do ostatniej rundy jechał w czołówce i finalnie zajął 23. miejsce.

Skład drużyny Red Bull-BORA-hansgrohe na sezon 2025:

🇩🇪 – Florian Lipowitz, Ben Zwiehoff, Nico Denz, Jonas Koch, Anton Palzer, Emil Herzog
🇮🇹 – Giulio Pellizzari, Matteo Sobrero, Gianni Moscon, Giovanni Aleotti
🇳🇱 – Danny van Poppel, Mick van Dijke, Tim van Dijke
🇸🇮 – Primož Roglič, Jan Tratnik
🇦🇺 – Jai Hindley, Sam Welsford
🇧🇪 – Maxim Van Gils, Jordi Meeus
🇪🇸 – Oier Lazkano, Roger Adrià
🇳🇿 – Laurence Pithie, Finn Fisher-Black
🇵🇱 – Filip Maciejuk
🇨🇴 – Daniel Felipe Martínez
🇷🇺 – Aleksandr Vlasov
🇩🇰 – Frederik Wandahl
🇮🇪 – Ryan Mullen
🇦🇹 – Alexander Hajek

Podsumowanie

Red Bull-BORA-hansgrohe ma ogromne ambicje by stać się numerem 1 na świecie, aczkolwiek o to nie będzie łatwo. Team Visma | Lease a Bike i UAE Team Emirates – XRG mają obecnie zauważalną przewagę nad rywalami, mocnymi markami są też Lidl-Trek, Soudal Quick-Step czy Alpecin-Deceuninck. Mimo wszystko jestem gotów uwierzyć, że już w 2025 roku niemiecka formacja jest w stanie wskoczyć na 3. miejsce w rankingu UCI i zanotować kilkadziesiąt zwycięstw, w tym sporo na poziomie World Tour. Finalna nota to zatem 9/10 – bliska ideału, acz jednocześnie oddająca, że do niego wciąż jeszcze brakuje i wcale nie tak łatwo będzie go osiągnąć.

Nasza ocena potencjału ekipy Red Bull-BORA-hansgrohe na sezon 2025: 9/10
Poprzedni artykułPZKol ogłosił oficjalny kalendarz imprez sportowych na rok 2025
Następny artykułPablo Castrillo i Neve Bradbury objawieniami sezonu 2024 zdaniem redakcji Naszosie.pl
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze