Jeden z dyrektorów zarządzających drużyną Red Bull-BORA-hansgrohe, Dan Lorang, opowiedział w rozmowie z Velo o tym jak nowy sponsor wpłynął na niemiecką ekipę. Zdaniem 45-latka skutki inwestycji zaczniemy dostrzegać dopiero od nowego sezonu.
Począwszy od Tour de France 2024 BORA-hansgrohe stała się Red Bull-BORA-hansgrohe. Przyjście potentata branży napojów energetycznych do niemieckiej drużyny znacząco zwiększyła budżet tejże, a w wyniku tego jeden z najlepszych World Teamów na świecie poczynił ostatnio spore inwestycje. Te mają miejsce nie tylko na podłożu transferowym, ale i zasilania sztabu oraz rozwijania kwestii sprzętowych.
Tej zimy naprawdę staniemy się ekipą spod szyldu Red Bulla pod względem struktury i posiadanych środków. Przyszły rok będzie „prawdziwym” startem Red Bulla z nami. Rozwiniemy się. Będzie pracować dla nas znacznie więcej osób. Pojawią się nowe możliwości poprawy wydajności. Rozwijamy sztab, inwestujemy w sprzęt i zaplecze. Mamy podstawy twierdzić, że możemy powalczyć o podium Tour de France. Będziemy naprawdę gotowi na wygrywanie najważniejszych wyścigów. Przyciągnęliśmy najlepszych ludzi w swojej dziedzinie, takich jak Dan Bigham. Teraz mamy więcej ludzi do określonych zadań, nad którymi wcześniej nie mogliśmy w pełni pracować
— opowiadał Dan Lorang z Red Bull-BORA-hansgrohe.
Tej zimy do składu niemieckiej ekipy dołączyli Gianni Moscon, Jan Tratnik, Oier Lazkano, Laurence Pithie, Finn Fisher-Black, Giulio Pellizzari, Mick van Dijke oraz Tim van Dijke. W przyszłorocznym składzie tej drużyny cały czas będziemy mieli także polski akcent – ważny kontrakt do końca 2025 roku posiada Filip Maciejuk.









