W ostatnim czasie bardzo głośno w sieci zrobiło się o dotychczas szerzej nieznanym 29-letni Jacku Burke’u. Kanadyjczyk pobił KOMy m.in. na Passo dello Stelvio, Alpe d’Huez i Passo del Mortirolo co wywołało spore poruszenie. Jak się okazuje może być to dla zawodnika przepustka do World Touru.
Jack Burke – kolarz jakich wielu na poziomie kontynentalnym. Kanadyjczyk reprezentował podczas swojej kariery takie ekipy jak H&R Block Pro Cycling (2016), Aevolo (2017), Jelly Belly p/b Maxis (2018), Leopard Pro Cycling (2019), Team Vorarlberg Santic (2020), Union Raiffeisen Radteam Tirol (2021) czy Team Felbermayr – Simplon Wels (2022), po czym w następstwie nieszczęśliwego wypadku znalazł się na 2 lata poza drużynami UCI. Wszystkiemu winne było zdarzenie z treningu, kiedy Kanadyjczyka potrącił samochód. Złamany kręgosłup, krwawienie do mózgu i liczne inne obrażenia zdawały się krzyżować marzenia sportowca o dalszej karierze.
Właściwie przez całe życie próbowałem zostać kolarzem World Tour i kilka razy byłem nawet zapraszany przez zespoły na testy i obozy szkoleniowe. Przez kilka lat jeździłem dla zespołów Continental, ale skończyło się to w 2022 roku, gdy podczas treningu potrącił mnie samochód. Myślałem, że mój zespół ma ubezpieczenie zdrowotne, ale kilka miesięcy wcześniej wstrzymali je, nie informując mnie o tym. Więc nie tylko odniosłem poważne obrażenia, ale także musiałem zapłacić ogromne rachunki za szpital. W maju tego roku wróciłem do treningów. Potem wciąż pozostawało pytanie, po co, ale w sierpniu wróciłem do formy, zacząłem jeździć i wygrywać amatorskie zawody
— opowiedział Jack Burke w rozmowie dla WielerFlits.
Wydawać by się mogło, że 29-letni Kanadyjczyk jest już jednak zbyt wiekowy na powrót do jakkolwiek poważnego kolarstwa, zwłaszcza że w poprzednich latach nie wyróżniał się specjalnie mocno na poziomie kontynentalnym. 4. miejsce w Tour du Jura Cycliste czy 6. lokata w Oberösterreich Rundfahrt wywalczone przez kilka lat na europejskich szosach nie imponują, ale jak się okazuje teraz Jack Burke znalazł inny sposób by pokazać się szerszej publiczności. Tą metodą okazało się bicie KOMów na najsłynniejszych podjazdach.
Ciągle się poprawiałem, ale mamy koniec sezonu i nie ma już więcej wyścigów. Zdecydowałem się spróbować sił w Akademii Zwift, ale nie przeszedłem nawet pierwszej rundy. Niekoniecznie był to cel, ale zauważyłem, że nie wszystko szło dobrze i byłem z tego powodu rozczarowany. Potem wziąłem dzień odpoczynku i zdecydowałem się przetestować swoje umiejętności na Passo dello Stelvio, co poszło wyjątkowo dobrze
— kontynuował Jack Burke.
Wyświetl ten post na Instagramie
„Wyjątkowo dobrze” to mało powiedziane – 6,5 W/kg na przestrzeni przeszło 40 minut musi robić wrażenie, a to dopiero było pierwsze słowo 29-letniego Kanadyjczyka. Jack Burke zaczął bić kolejne rekordy na Stravie m.in. na Alpe d’Huez i Passo del Mortirolo, przez co został wręcz okrzyknięty „Królem KOMów”. Taki tytuł to niby nic, ale może on mieć przełożenie na realne korzyści dla kolarza – ten zaczął szukać nowego pracodawcy, a obecnie rozmawia z aż 4 różnymi World Teamami. Czyżby urodzony w 1995 roku zawodnik miał spełnić swoje marzenie o World Tourze?
Wszystko odbywa się dość nieformalnie, ale na pewno jest zainteresowanie. Problem w tym, że jest już na tyle późno, że trudno o wolne miejsce. Gdybym miał to teraz oszacować, myślę, że szanse na to, że w przyszłym roku znajdę się w World Tourze, wynoszą 30%. Moim największym marzeniem jest zostać jednym z najlepszych pomocników, kimś takim jak Sepp Kuss. Jest także moim przyjacielem, razem ścigaliśmy się. Mam nadzieję, że jeśli taki mój nowy zespół pojedzie na wielki tour z myślą o klasyfikacji generalnej to w pierwszej kolejności wybierze mnie, niezależnie od lidera. Chciałbym być kimś cenionym, by wszyscy wiedzieli, że jestem najlepszym możliwym wsparciem. Wolę pomagać innym uzyskać dobry wynik, niż sam się o niego ścigać
— zakończył Jack Burke.
Czy piękny sen 29-letniego Kanadyjczyka będzie trwał dalej? Dowiemy się zapewne w ciągu następnego miesiąca, kiedy potencjalnie wszystkie z World Teamów domkną swoje składy. Wydaje się jednak, że niezależnie od tego czy piękny sen Jacka Burke’a będzie trwał dalej to ten już dziś może być z siebie dumny – zyskał bowiem sławę, o jakiej nie mógł nawet pomarzyć przez całą dotychczasową karierę.









To żaden anonimowy zawodnik ale zrobienie paru „kom’ów” na świeżo nie robi z niego od razu świetnego górala (zresztą może być jak z Gierykiem).
Niech zrobi to po 150 km etapu i 2 tygodniach ścigania to pogadamy.
Niech je pobije jadąc TdF, Giro to będzie to IMO temat …kolarzem juz był i do wybitnych nie należał
Przecietniak, nie wiadomo czy te komy nie zrobił na e-bike jak to teraz robi się powszechne, poza tym niech zrobi koma jak będzie
w nogach miał dwa tygodnie ścigania i ze sto kilometrów etapu.Nie ma czym się jarać.